Media

Prezes Farfał wyrzucił Hannę Lis z TVP

Hanna Lis
PAT
Zarząd TVP rozwiązał kontrakt z prezenterką "Wiadomości". Trzy dni temu dziennikarka została zawieszona za "łamanie zasad" współpracy.
Dziennikarze napisali list z żądaniem jej powrotu.
TVP rozwiązała w piątek kontrakt z Hanną Lis, prezenterką „Wiadomości”. – Nie zgadzamy się z tą decyzją i uważamy ją za pochopną. Chcemy wyjaśnień – mówią dziennikarze programu. Pod listem do szefa „Wiadomości” Jana Pińskiego domagającym się powrotu prezenterki podpisało się ok. 30 osób.
Hanna Lis od wtorku była zawieszona za „złamanie zasad współpracy”. W piątek przed południem Piński poinformował ją o rozwiązaniu umowy. Świadkowie twierdzą, że rozmowa trwała nie dłużej niż minutę. Wniosek o rozwiązanie kontraktu Lis podpisał p. o. prezesa TVP Piotr Farfał. Według informacji „Rz” Hanna Lis straciła prawo do sześciomiesięcznego wypowiedzenia i odprawy. – Bezpośrednim powodem tej decyzji było poważne naruszenie zasad etyki dziennikarskiej przez Hannę Lis poprzez samowolną zmianę treści komunikatu odczytanego w głównym wydaniu „Wiadomości” – podało biuro prasowe TVP. Chodzi o poniedziałkową zapowiedź materiału o rankingu europosłów pokazaną w „Wiadomościach”. Hanna Lis nie przeczytała ostatniego zdania, że ranking został przygotowany przez Instytut Spraw Publicznych, którego szefowa Lena Kolarska-Bobińska startuje do Parlamentu Europejskiego z list PO. Zdanie to dopisał do jej tekstu wiceszef „Wiadomości” Krzysztof Trębski. – Jeżeli ktoś złamał zasady etyki, to tylko osoba, która dopisała to jedno zdanie. Bo to nieprawda – mówi „Rz” Hanna Lis. – Pani profesor zawiesiła swoje obowiązki, a szefem instytutu jest Jacek Kucharczyk. Postanowiłam nie czytać tego zdania, tym bardziej że dopisano je bez mojej wiedzy. Zostałam więc zwolniona za podanie informacji prawdziwej. [wyimek]Jeżeli ktoś złamał zasady etyki, to tylko osoba, która dopisała zdanie, którego nie przeczytałam. Bo to nieprawda [/wyimek] Jak powiedziała „Rz” jedna z osób pracujących w pionie informacyjnym TVP, dzień po incydencie Hanna Lis napisała dla Jana Pińskiego notatkę, w której przyznawała się do błędu. Dziś zmieniła zdanie i atakuje przełożonego. – Prawdziwym powodem rozwiązania ze mną umowy są wybory do europarlamentu – uważa była prezenterka „Wiadomości”. – Dzień po moim zawieszeniu w programie ukazała się informacja o tym, że LPR będzie startował w tych wyborach pod szyldem Libertas. Żaden inny serwis nie zauważył tego wydarzenia. To nie jest przypadek. Chce wytoczyć procesy TVP za zerwanie umowy i Pińskiemu za naruszenie dóbr osobistych, bo zarzucał jej brak rzetelności dziennikarskiej. Piński nie zgodził się na rozmowę z „Rz”. Hannę Lis wcześniej, w grudniu, zawiesił ówczesny szef serwisu Krzysztof Rak. Miał utracić do niej zaufanie. – Hanna Lis chciała być niezależna. Stwarzała władzom TVP kłopoty, bo miała własne zdanie – uważa medioznawca prof. Krystyna Doktorowicz.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL