Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Media

Jak Polacy prześladujš Urbana

Thomas Urban twierdzi, że jego rodzina jest w Polsce szykanowana za publikacje dziennikarza
Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Kontrowersyjny dziennikarz Thomas Urban z „Süddeutsche Zeitung” miał grozić redaktorowi naczelnemu „Faktu” wyrzuceniem z pracy. Nie spodobał mu się krytykujšcy go felieton Macieja Rybińskiego
Jak ustaliła „Rz”, Thomas Urban, korespondent „Süddeutsche Zeitung” w Polsce, w odwecie za nieprzychylny felieton w „Fakcie” miał grozić wyrzuceniem Grzegorzowi Jankowskiemu, redaktorowi naczelnemu gazety, oraz jej publicyœcie Maciejowi Rybińskiemu. Twierdził, że jeœli „Fakt” nie wydrukuje jego polemiki, to użyje wpływów wydawcy swojej gazety, by wywrzeć nacisk na niemiecki koncern Axel Springer Verlag wydajšcy „Fakt”, żeby ten zwolnił z pracy w polskim oddziale obu dziennikarzy. [wyimek]Korespondent „Die Welt” zarzuca Thomasowi Urbanowi łamanie standardów dziennikarskich[/wyimek] – Potwierdzam tylko, że dwa miesišce temu miała miejsce nieprzyjemna rozmowa z panem Urbanem – mówi „Rz” Grzegorz Jankowski.
– To bzdura. Mój wydawca jest konkurencyjny w stosunku do Springera, więc nie ma takich wpływów – twierdzi niemiecki dziennikarz. Thomas Urban słynie z kontrowersyjnych wypowiedzi. Bronił okreœlenia „polskie obozy koncentracyjne”, oskarżał rzšd PiS o tworzenie w Polsce atmosfery strachu i bronił Eriki Steinbach, szefowej niemieckiego Zwišzku Wypędzonych. Twierdził też, że im częœciej Polacy stykali się z Niemcami, tym bardziej byli cywilizowani. Niemiecki korespondent nie ustaje w wysiłkach, by pokazać się jako osoba w Polsce nienawidzona. Skarży się na to m.in. w e-meilach rozsyłanych uczestnikom internetowej grupy dyskusyjnej, do której należš niemieccy korespondenci pracujšcy w Warszawie. Niedawno żalił się tam na profesora Władysława Bartoszewskiego, który nazwał Urbana ghostwriterem (osoba piszšca anonimowo przemówienia dla polityków). „Po raz pierwszy od dokładnie dwudziestu lat członek polskiego rzšdu zaatakował otwarcie korespondenta zagranicznego” – napisał Urban do uczestników grupy dyskusyjnej. Profesor Bartoszewski nie od dziœ ma krytyczny stosunek do Urbana. – Znam go od 23 lat. Jednak zerwałem tę znajomoœć po tym, jak zachował się wobec mnie jak œwinia. Obecnie uważam go za swojego eksznajomego – mówi „Rz” Bartoszewski. Tydzień temu „Fakt” opublikował zdjęcie Thomasa Urbana obok wizerunku Eriki Steinbach z podpisem: „On zaciekle broni awanturnicy”. Urban wtedy uznał, że znów jest w Polsce szykanowany. W kolejnym liœcie rozesłanym do niemieckich korespondentów napisał, że podczas festynu szkolnego w gimnazjum, do którego uczęszcza jego syn, zarówno uczniowie, jak i nauczyciele dystansowali się od syna „wroga Polski i przyjaciela Steinbach”. Podobna sytuacja miała spotkać jego polskš żonę w sklepie osiedlowym w Konstancinie, gdzie mieszka. Pytany o prawdziwoœć opisywanych faktów, Urban się denerwuje. – To był list prywatny. Nie powinien być upubliczniany, bo to narusza mojš prywatnoœć – mówi „Rz” niemiecki dziennikarz. Od wystšpień Urbana stanowczo odcina się korespondent niemieckiego dziennika „Die Welt” Gerhard Gnauck. – Kreowanie się na dyżurnego niemieckiego męczennika w Polsce z siedzibš w Konstancinie jest niepoważne. Standardy dobrego dziennikarstwa sš ponadnarodowe. Łamanie ich zdarza się w każdym kraju. Przez niemieckich dziennikarzy też – mówi Gnauck. Historia pretensji Urbana do Polaków sięga roku 2006. Skarżył się wtedy na szykany, jakie go rzekomo spotykajš w Polsce. Opisał je wówczas dziennik „Frankfurter Algemeine Zei- tung”. Gazeta twierdziła m. in., że przekłuto opony w jego aucie. Thomas Urban odcinał się od tamtego tekstu. – Poœwięcony mi fragment był mocno przesadzony. Nigdy bym takiej publikacji nie zaakceptował – mówił w wywiadzie dla „Rz”. – Nikt z tej gazety do mnie nie zadzwonił. Nie mam pojęcia, skšd czerpali „informacje”. Jednak autorzy artykułu Andreas Mix i Olaf Sundermeyer zapewniali, że wszystkie wiadomoœci o „szykanach” przekazał im sam korespondent „SZ”. – Urban już drugi raz po 2006 roku zręcznie wykorzystuje swojš pozycję dziennikarza dużej gazety działajšcego na styku dwóch krajów z trudnym sšsiedztwem, aby przy okazji napięć w Niemczech kreować się na ofiarę polskich nacjonalistów, w Polsce zaœ na wielce zasłużonego orędownika pojednania – mówi „Rz” Gerhard Gnauck. – To dwulicowoœć. U niektórych w Niemczech trafia to na podatny grunt.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL