REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat » Wiadomości

Białoruś

Łukaszenko ujarzmił Internet

Andrzej Pisalnik 03-02-2010, ostatnia aktualizacja 03-02-2010 00:52
Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko
źródło: PAP/EPA
Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko

Użytkownicy Internetu stracą anonimowość, a łamiącym prawo portalom będzie odcinany dostęp do sieci. Tak postanowił prezydent kraju

„Wygląda na to, iż białoruski Internet jako wysepka wolnej wymiany poglądów i niezależnej informacji już wkrótce zniknie, a dostęp do naszych stron oraz do innych niezależnych portali informacyjnych stanie się niemożliwy” – tak ocenia skutki wejścia w życie prezydenckiego dekretu opozycyjny białoruski portal Karta 97. O tym, iż dekret powstał głównie z myślą o eliminowaniu z Internetu treści opozycyjnych, przekonani są również niezależni eksperci.

Zdaniem wiceprzewodniczącego Białoruskiego Zrzeszenia Dziennikarzy (BAŻ) Andreja Bastunieca zawarte w dokumencie regulacje, dotyczące na przykład przestrzegania praw autorskich, są powtórzeniem przepisów odpowiedniej ustawy. Najbardziej istotne w dekrecie jest jego zdaniem zobowiązanie dostawców Internetu do prowadzenia ewidencji świadczonych usług oraz danych użytkowników. – Daje to między innymi możliwość identyfikacji osób, które często odwiedzają opozycyjne strony internetowe – przekonuje Bastuniec, twierdząc, iż w ten sposób władze będą mogły kontrolować poglądy internautów.

Anonimowości nie uda się zachować nawet gościom kafejek internetowych. Wstęp do nich będzie możliwy tylko po spisaniu przez właściciela danych z dowodu tożsamości klienta.

O tym, że głównym celem dekretu jest walka z anonimowością w sieci, mówił jeszcze przed jego podpisaniem sam Aleksander Łukaszenko. – Proszę spojrzeć na ten śmietnik! – emocjonował się białoruski prezydent zapytany o plany zaprowadzenia porządku w Internecie podczas konferencji prasowej w grudniu zeszłego roku. Łukaszenko przyznał się wówczas, iż do wydania dekretu namawiali go zwierzchnik białoruskiego prawosławia metropolita Filaret i patriarcha Moskwy i Wszechrusi Cyryl. – Nie będziemy nikomu niczego zabraniać. Zrobimy jednak tak, by człowiek, który rozpowszechnia tam brudy, ponosił za to odpowiedzialność – zapewniał dziennikarzy prezydent.

Inicjatywa prezydenta budzi powszechną krytykę, bardzo za to podoba się dziennikowi „Sowietskaja Biełorussija”, który jest organem prasowym administracji Łukaszenki. W komentarzu redakcyj- nym autor nie posiada się z radości na myśl o tym, że „anonimowi internauci, którzy dzisiaj bezkarnie rozpowszechniają kłamliwe i zniesławiające treści, będą musieli wyjść z cienia”.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Rosyjski pesymizm przedwyborczy

Rosjanie nie wierzą urzędnikom i negatywnie oceniają sytuację polityczną w swoim kraju - do takich wniosków doszli socjologowie z Centrum Lewady. >>