Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Œwiat

Kuba: pół wieku tyranii braci Castro

Fidel Castro (z lewej) i Raul Castro
AFP
Omar Lopez Montenegro, szef działajšcej w Miami Fundacji na rzecz Praw Człowieka na Kubie, nie zamierza œwiętować 50-lecia rewolucji. – Należy raczej zapłakać nad latami represji i losem ludzi zamkniętych w więzieniach – mówi w rozmowie z Małgorzatš Tryc-Ostrowskš
[b]Będzie pan œwiętował 50-lecie rewolucji? [/b] [b]Omar Lopez Montenegro:[/b] Nie ma czego œwiętować. Należy raczej zapłakać nad 50 latami represji, przymusowego wygnania i nad losem 300 więŸniów politycznych. [b]Co oznacza dla pana data 1 stycznia 1959 roku? [/b]
Nastanie totalitarnej dyktatury. Tego dnia nie wyglšdało to jeszcze na totalitarnš dyktaturę, ale wkrótce potem Fidel Castro ogłosił decyzję o wejœciu na drogę komunizmu i rozpoczšł się proces eliminowania na Kubie podstawowych swobód, łamanie praw człowieka, systematyczne wysyłanie ludzi do więzień za wyrażanie opinii innych niż te głoszone przez rzšd. Dla mnie osobiœcie 1 stycznia 1959 roku oznaczał zasadnicze zmiany w moim życiu. Miałem niespełna pięć lat, ale wkrótce przekonałem się na własnej skórze, że nie żyję w normalnym kraju. [b]Czy losy Kuby mogły się ułożyć inaczej? Czy gdyby Stany Zjednoczone pomogły wtedy Fidelowi Castro, wyspa nie wpadłaby w objęcia Zwišzku Radzieckiego? [/b] Mogłoby się to potoczyć inaczej, ale zapewne nie tak, jak myœli wielu ludzi. Jest oczywiste, że bracia Castro od samego poczštku chcieli dla siebie dożywotniej władzy. A przecież w systemie demokratycznym nikt nie może sprawować władzy dożywotnio, bo musi się poddawać ocenie wyborców. Kuba zmierzała nieuchronnie w stronę systemu dyktatorskiego. Myœlę, że jedynym sposobem zmiany biegu historii było wówczas masowe wsparcie przez Kubańczyków organizacji będšcych w stanie prowadzić walkę bez użycia przemocy, tak jak robiła to „Solidarnoœć” w Polsce. Ale wtedy było to niemożliwe. Mówimy o roku 1959, o latach 60., gdy œwiat ogarnęła fala przemocy, wszędzie wszystkie problemy rozwišzywano wówczas przy użyciu siły. Nie sšdzę, by Stany Zjednoczone chciały pomagać totalitarnemu reżimowi na Kubie, a bracia Castro chcieli totalitarnych rzšdów. Zresztš, niezależnie od tego, czego pragnšłby Waszyngton, Fidel Castro potrzebował superpotężnego wroga, takiego jak Stany Zjednoczone, by stanšć po stronie komunizmu w czasach zimnej wojny i dożywotnio sprawować władzę. [b]Sytuacja gospodarcza Kuby jest dziœ najgorsza od rozpadu Zwišzku Radzieckiego. Przyznał to publicznie kilka dni temu Raul Castro. Ogłosił stopniowe odchodzenie od bezpłatnych usług i od subwencji. Jak przyjmie to społeczeństwo przywišzane do tak zwanych zdobyczy rewolucji? [/b] Społeczeństwo kubańskie od dawna nie korzysta ze zdobyczy społecznych. System opieki zdrowotnej podzielił się na służbę zdrowia dla cudzoziemców i dla Kubańczyków. W aptekach dla Kubańczyków czasem nie ma nawet aspiryny. W oœrodkach zdrowia i w szpitalach cudzoziemcy majš wszystkie potrzebne leki i pełnš opiekę, a Kubańczyk musi nieraz czekać cztery, pięć, szeœć miesięcy na liœcie kolejkowej, by móc się poddać operacji. Bardzo zła sytuacja panuje w szkołach. Nie ma co marzyć o wyposażeniu klas w komputery, a dzieci nomenklatury je majš. Myœlę, że jedynym sposobem na zmianę tego stanu jest organizowanie się ludzi wokół konkretnych żšdań, walka obywatelska bez stosowania przemocy. Klasycznym tego przykładem była kampania „Jeden pienišdz”. Grupa kobiet ze wsi zażšdała prawa do płacenia wszędzie i za wszystko krajowš walutš, bo – jak pani wie – Kubańczycy zarabiajš w pesos kubańskich, ale płacić muszš w pesos wymienialnych. Ta kampania trwa już półtora roku, w tym czasie kobiety złożyły ponad 20 tysięcy podpisów w Zgromadzeniu Narodowym Władzy Ludowej. Przeprowadziły też trzy akcje nieposłuszeństwa obywatelskiego w restauracjach. Mówiły, że zapłacš za posiłek zwykłymi pesos, a jak nie, to niech je aresztujš. W miarę pogarszania się sytuacji ludzie zacznš się włšczać do takich przedsięwzięć i stawiać czoło reżimowi. Ostatnio widać doœć wyraŸnš tendencję do takich zachowań. [b]Jak ocenia pan dziesięć miesięcy rzšdów Raula Castro? Czy spodziewa się pan jeszcze po nim jakichkolwiek reform? [/b] Nie było żadnych reform, a miał aż nadto czasu, by je przeprowadzić. Jedynš rzeczš, jakš zrobił, było pozwolenie Kubańczykom na zakup komputerów i telefonów komórkowych. Pod warunkiem, że zapłacš za nie w walucie innej niż ta, w której zarabiajš. Zniósł zakazy, które były – jak sam przyznał – absurdalne. Ale to tak, jakby powiedział: „Teraz możesz tu zamieszkać. Nie masz pieniędzy na mieszkanie? Jaka szkoda!”. Rezultat jest ten sam. Dla Kubańczyków stało się oczywiste, że nic się nie zmieni. Zachowano wszystkie zawarte w kodeksie karnym figury retoryczne pozwalajšce karać za wyrażanie poglšdów czy niezależnš działalnoœć handlowš. Zachowano ustawę 88 potępiajšcš praktykowanie wolnego dziennikarstwa. Nadal istnieje tylko jedna legalna partia. 10 grudnia obchodzono 60. rocznicę uchwalenia powszechnej deklaracji praw człowieka – setki Kubańczyków zostało tymczasowo aresztowanych za próbę jej uczczenia. Rzšd pozostał tym, czym był: totalitarnym reżimem, który sprawuje władzę, systematycznie łamišc prawa człowieka. [b]Jakš politykę powinien prowadzić wobec Kuby nowy amerykański prezydent? Bracia Castro zgłosili gotowoœć dialogu z nowš administracjš. Raul Castro chce wymieniać więŸniów politycznych na kubańskich szpiegów. Czy Barack Obama na to pójdzie? [/b] To nie do przyjęcia. Państwo wymienia swych szpiegów na szpiegów innego państwa, których więzi u siebie. Pięciu Kubańczyków aresztowanych w Stanach Zjednoczonych przyznało się, że prowadzili działalnoœć szpiegowskš na terenie obcego państwa. Sš to Kubańczycy uwięzieni i skazani przez Stany Zjednoczone za szpiegostwo na terytorium tego kraju. WięŸniowie polityczni na Kubie sš Kubańczykami więzionymi przez własny rzšd za to, że próbowali korzystać z wolnoœci słowa albo domagali się poszanowania praw człowieka. Nie może być mowy o wymianie, bo nie sš sobie równi. Myœlę, że Raul Castro mówi o tym, by postawić warunek niemożliwy do spełnienia, jakoœ usprawiedliwić uchylanie się od dialogu. Co powinien zrobić Barack Obama? Ułatwić podróże amerykańskich Kubańczyków na wyspę, kontakty międzyludzkie, pozwolić, by Kubańczycy mieszkajšcy w Stanach Zjednoczonych mogli regularnie wysyłać pienišdze rodzinom, czego zakazała administracja Busha. Takie zmiany sš możliwe. Natomiast jakiekolwiek negocjacje z rzšdem kubańskim powinny zakładać uwolnienie więŸniów politycznych, a nie ich wymianę na kogokolwiek, umożliwienie działalnoœci opozycji i przeprowadzenie wolnych wyborów, czyli to, co ma każde normalne, cywilizowane państwo. Myœlę, że bracia Castro – właœciwie Raul Castro, bo Fidel w tej chwili nie jest w stanie niczego zrobić – próbujš stawiać warunki niemożliwe do spełnienia, by usprawiedliwić swš niechęć do nawišzania rozmów. [i]rozmawiała Małgorzata Tryc-Ostrowska [/i] [ramka][b]Omar Lopez Montenegro[/b] urodził się 25 wrzeœnia 1954 r. w Hawanie. Studiował ekonomię na miejscowym uniwersytecie. Po studiach w Kubańskim Instytucie Ksišżki uzyskał tytuł wydawcy. Działalnoœć w organizacjach bronišcych praw człowieka rozpoczšł w 1988 r. Założył Stowarzyszenie na rzecz Wolnej Sztuki (APAL). W paŸdzierniku 1988 r. wraz z 15 członkami APAL wzišł udział w pierwszej demonstracji opozycji w Hawanie. Jej uczestnicy domagali się wolnoœci słowa. Zostali pobici przez tłum, szeœciu manifestantów zatrzymano i skazano na kary od 6 miesięcy do roku więzienia. 28 maja 1992 roku opuœcił kraj i odtšd żyje w Miami na Florydzie. Jest dyrektorem ds. praw człowieka w Narodowej Fundacji Kubańsko-Amerykańskiej. Relacjonował sytuację na Kubie m.in. w ONZ, w Kongresie Stanów Zjednoczonych, na uniwersytetach Europy i Ameryki Łacińskiej, m.in. na UW i Uniwersytecie Jagiellońskim. [i]-mt-o[/i][/ramka]
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL