Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Energianews

Człowiek nie ma nic do klimatu

Zbigniew Jaworowski
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Zbigniew Jaworowski: Poglšd, że człowiek może wpływać – œwiadomie bšdŸ nie – na klimat globalny, jest przejawem pychy. Naszym klimatem rzšdzi Słońce i naturalne procesy zachodzšce na Ziemi – przekonuje naukowiec w rozmowie z Marcinem Rafałowiczem
[b][link=http://blog.rp.pl/blog/2008/12/08/zbigniew-jaworowski-czlowiek-nie-ma-nic-do-klimatu/" "target=_blank]Skomentuj[/link][/b] [b]Co może przynieœć œwiatu obradujšcy właœnie w Poznaniu szczyt klimatyczny? [/b] Ten szczyt, podobnie jak zeszłoroczny na wyspie Bali, nie przyniesie żadnych konkretnych rezultatów. To duża impreza, w trakcie której goœcie mogš się najeœć i pobawić na koszt organizatora. Poglšd, że tego typu wydarzenia sš zdolne dokonać jakiejœ rewolucji, szczególnie w obliczu kryzysu œwiatowego, sš błędne. Z drugiej strony jest to niepokojšce wydarzenie, a postulowane zmiany w gospodarce œwiatowej zwišzane z ograniczeniem emisji CO[sub]2[/sub] to straszliwe zagrożenie. Warta uwagi jest też jeszcze jedna rzecz – oto jesteœmy œwiadkami procesu, gdy na fali nowej ideologii, ubranej w szaty troski o œrodowisko naturalne, wyłania się nowa formuła organizacji œwiata, coœ w rodzaju œwiatowego rzšdu. Taki rzšd będzie mógł silniej niż przy obecnym podziale œwiata realizować antycywilizacyjne cele ideologów nowej wiary.
[b]Ale szczyt zajmuje się przecież bardzo ważnym zjawiskiem, jakim jest globalne ocieplenie klimatu. Dotyczy to przyszłoœci całej ludzkoœci. Nie dostrzega pan tego zagrożenia? [/b] To wszystko sš manipulacje i zwyczajne kłamstwa. Teza o antropogenicznym pochodzeniu zjawiska efektu cieplarnianego jest rozpowszechniana od lat 70. przez ludzi, którzy poza nadzwyczaj sprawnymi działaniami lobbingowymi nie mogš się pochwalić żadnymi przekonujšcymi wynikami badań. Nagminnie stosujš wybiórcze podejœcie do danych badawczych i odrzucajš te, które nie pasujš im do tezy. Doskonałym tego przykładem sš argumenty dowodzšce wzrostu œredniej temperatury na Ziemi od momentu wejœcia cywilizacji ludzkiej w erę przemysłowš. Stosuje się zabieg stwarzajšcy wrażenie, że przed tym okresem klimat miał stałš i niezmiennš charakterystykę. Ten argument mija się z prawdš. Wystarczy wspomnieć o "małej" epoce lodowcowej z przełomu XVII i XVIII wieku. Wtedy rok do roku większoœć rzek w Europie była zamarznięta, podobnie jak Bałtyk. Do Szwecji jeŸdziło się po zamarzniętym morzu saniami. Podróżni zatrzymywali się w karczmach stawianych na œrodku skutego lodem morza. Wczeœniej mieliœmy ocieplenie – tak zwane œredniowieczne, kiedy œrednia temperatura globalna była wyższa niż obecnie. Jeszcze wczeœniej była niezwykle zimna epoka Merowingów i poprzedzajšce jš ocieplenie zwane rzymskim, od cesarstwa rzymskiego. Ale œrodowisku wspierajšcemu poglšd o niszczycielskiej działalnoœci człowieka te fakty nie pasujš do tezy, więc pomijajš je milczeniem. [b]Nie ma chyba wštpliwoœci, że człowiek oddziałuje na œrodowisko – wystarczy wspomnieć o wyrębie lasów albo o przemyœle, który zatruwa powietrze. A skoro naukowcy się spierajš, to może warto dmuchać na zimne? [/b] Powtarza pan propagandę ekologów. Proszę zauważyć, że człowiek najbardziej zaingerował w œrodowisko naturalne, gdy powstało rolnictwo, a więc kilka tysięcy lat temu. Gdyby jednak nie rolnictwo, to nadal mieszkalibyœmy w lasach. Mówi pan: przemysł, i zgoda. Wrzucamy do atmosfery różnego rodzaju zwišzki chemiczne. Głównie dwutlenek węgla. Tylko proszę zwrócić uwagę na proporcje. Jeœli podzielimy strumienie CO[sub]2[/sub] na: naturalne (oceany, lšdy i wulkany) oraz pochodzenia ludzkiego (samochody, oddychanie ludzi, paliwa kopalne, cement, rolnictwo), to ten drugi stanowi zaledwie 4,7 proc. strumienia naturalnego. Wszelkie dane wskazujš, że ocieplenie klimatu nie ma zwišzku z zawartoœciš CO[sub]2[/sub] w powietrzu. To znaczy wysokoœć stężenia tego gazu w okresach historycznych jest powišzana skutkowo, a nie przyczynowo z klimatem planety. Najpierw następuje ocieplenie, a dopiero wskutek rosnšcej temperatury zwiększa się zawartoœć dwutlenku węgla w powietrzu. Dzieje się tak dlatego, że najwięcej CO[sub]2[/sub] jest w oceanach, które im wyższa temperatura, tym bardziej oddajš ten gaz do atmosfery. [b]Jeœli nie człowiek i jego działania, to co, zdaniem pana, wpływa na zmianę klimatu na Ziemi? [/b] Poglšd, że człowiek może wpływać – œwiadomie bšdŸ nie – na klimat globalny, jest przejawem pychy. Naszym klimatem rzšdzi Słońce i naturalne procesy zachodzšce na Ziemi. Słońce ma swoje okresy wysokiej i niskiej aktywnoœci. W zależnoœci od tego do Ziemi dociera mniej lub więcej ciepła, co musi odbijać się na wysokoœci temperatury na naszym globie. Ale to ma o wiele mniejsze znaczenie od zmian magnetycznych Słońca sterujšcych dopływem galaktycznych promieni kosmicznych do dolnej troposfery, które inicjujš tworzenie w niej chmur. Wulkany wprowadzajš do atmosfery najwyżej siedem gigaton węgla rocznie, czyli mniej niż ludzie. Człowiek ma w tych sprawach niewiele do powiedzenia. Najnowsze prognozy oparte na przewidywanej aktywnoœci Słońca, które właœnie kończy okres wysokiej aktywnoœci, wskazujš na czekajšcš nas kolejnš miniepokę lodowcowš, w którš, jak przewidujš astronomowie, zaczniemy wchodzić około roku 2020. Natomiast wielka epoka lodowcowa, taka jak ta, która po 100 tysišcach lat trwania skończyła się około 11 tysięcy lat temu, może – jak uczy geologia – nastšpić za 50 albo za 500 lat, ale jest to realne zagrożenie. [b]Ale czy coœ się złego stanie, jeœli na wszelki wypadek ograniczymy emisję CO[sub]2[/sub]? [/b] Działania œrodowiska realizujšcego cele antycywilizacyjne majš doprowadzić do stagnacji gospodarczej, a przez to technologicznej. Szczególnie groŸne, z punktu widzenia ekonomicznego, mogš być te konsekwencje dla Polski, która w 95 proc. czerpie energię ze spalania węgla. Ograniczenia emisji CO[sub]2[/sub] oznaczajš radykalny wzrost cen energii nawet o 60 – 100 proc. Przecież to będzie katastrofa. Tym bardziej że nie zdšżymy w oczekiwanym czasie przestawić całej gospodarki na inne Ÿródła energii. Pamiętamy wyłšczenia pršdu z okresu PRL, obawiam się, że mogłoby nas to ponownie czekać. Gdy przyjdzie mróz i ziemię skuje lód, wtedy tylko ta przeklinana cywilizacja i wytworzony przez niš przemysł będš mogły nas uratować. Obawiam się, czy do tego czasu będziemy przygotowani na te trudne chwile, jeœli hamować nas będš sztuczne ograniczenia postępu. [b]Skoro ma pan tak przekonujšce dowody, to dlaczego pan i ludzie o podobnych panu poglšdach nie organizujecie własnych zgromadzeń na wzór szczytu klimatycznego w Poznaniu. Może ci, którzy wierzš w niszczycielskš działalnoœć człowieka, sš jednak bardziej wiarygodni? [/b] Absolutnie nie. Kiedyœ palenie czarownic było normalnš praktykš, a rynki niektórych miast były usłane palami na stosy. I nikt z elity intelektualnej nie widział w tym nic wyjštkowego, aż po 200 latach jacyœ trzeciorzędni myœliciele zaczęli mówić, że to wariactwo. Nie trwało długo, gdy stosy zniknęły. To, że coœ się nie przedostaje do szerokiej opinii publicznej albo jest niezgodne z aktualnie obowišzujšcš opiniš elit, nie oznacza, że nie jest warte uwagi. Żeby się przekonać, o co w tym tak naprawdę chodzi, wystarczy porównać kwoty, jakie sš przeznaczane na działania grupy wieszczšcej katastrofę wywołanš działalnoœciš człowieka i jej oponentów, do których się zaliczam. Posłużę się danymi z USA, gdzie w cišgu ostatnich 10 lat dotacje na badania nad ocieplaniem klimatu dla zwolenników tezy o niszczycielskiej sile cywilizacji wyniosły około 50 miliardów dolarów. W tym czasie ich oponenci otrzymali zaledwie 9,5 miliona dolarów, co stanowi 0,02 proc. pierwszej kwoty. Nie ma woli, aby drugiej stronie sporu pozwolić na prowadzenie własnych projektów na dużš skalę, bo wszyscy się bojš ataków politycznych. To jest terror naukowy i intelektualny. Nazywa się nas ludŸmi niemoralnymi, podobnie jak nasze projekty. Zdarzajš się nawet głosy, że takich jak ja należy karać za to, co myœlš. [b]Organizacje ekologiczne twierdzš, że troszczš się o przyszłoœć ludzkoœci. Zachęcajš do konkretnych działań w obronie naszej planety. Państwo tego nie robicie. [/b] Nie jestem przekonany, czy zwolennikom tezy o niszczšcym wpływie działalnoœci człowieka na œrodowisko naprawdę, o to chodzi. Jacques -Yves Cousteau, znany badacz mórz i podróżnik zmarły 11 lat temu, autorytet moralny i idol ekologów, powiedział kiedyœ, że aby na Ziemi zapanowała równowaga, to "należy eliminować 300 tysięcy ludzi dziennie", czyli 128 milionów rocznie, a inni podobni obrońcy ludzkoœci i œrodowiska twierdzš, że liczba ludzi nie powinna przekroczyć 500 milionów. Proszę to zderzyć z obecnš liczbš ludnoœci na Ziemi wynoszšcš około 6 miliardów. Proszę pamiętać, że drugi raport Klubu Rzymskiego został opatrzony mottem, które brzmiało: "Ziemia ma raka, tym rakiem jest człowiek". Może to zabrzmi brutalnie, ale należy zdać sobie sprawę, że sš pewne grupy ludzi, które uważajš, że człowiek jest zbędny i należy radykalnie ograniczyć jego liczebnoœć. Proszę sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego zamiast rozwijać cywilizacyjnie Afrykę, wysyłamy tam żywnoœć. Nikomu nie zależy na tworzeniu konkurencji i nikogo nie interesuje los ludzi dziesištkowanych przez choroby, głód i niedobory wody. Rozwój cywilizacji, gospodarki œwiatowej to postęp technologiczny dajšcy coraz większe szanse na przeżycie w trudnych warunkach, a przez to wzrost liczby ludnoœci. Ale sš ludzie, którzy chcš to powstrzymać. [srodtytul]W jaki sposób? [/srodtytul] Odmawia się nam między innymi energii nuklearnej, która mogłaby rozwišzać wiele problemów œwiata. Mami się nas jakimiœ technologiami "ekologicznymi", odnawialnymi Ÿródłami energii. Nie mówi się zaœ o tym, że katastrofy wywołane chociażby przez elektrownie wodne, uważane za czystš i bezpiecznš technologię, sš odpowiedzialne za niesamowite tragedie i œmierć dziesištków tysięcy ludzi. Przypomnijmy choćby katastrofę tamy w Chinach w roku 1976. Zginęło tam około 200 tys. ludzi. [i]Autor jest lekarzem, radiologiem, profesorem nauk medycznych, taternikiem. Pracował w Instytucie Onkologii w Gliwicach, w Instytucie Badań Jšdrowych w Warszawie, od 1993 r. w Centralnym Laboratorium Ochrony Radiologicznej w Warszawie, gdzie kierował Zakładem Higieny Radiacyjnej. Obecnie na emeryturze. Jest autorem wielu prac na temat zmian klimatycznych, znanym na œwiecie krytykiem teorii o zgubnym wpływie człowieka. Jego teorie były publikowane m.in. w magazynie popularnonaukowym "21st Century". W marcu 2008 był jednym z autorów opracowania "Przyroda, a nie wpływ ludzi, decyduje o klimacie. Podsumowanie raportu Pozarzšdowego Panelu do spraw Klimatu".[/i]
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL