Świat

Pamięć o wielkim głodzie

Premier Ukrainy Julia Tymoszenko wzięła udział w mszy w intencji ofiar wielkiego głodu
AFP
W 75. rocznicę ludobójstwa Benedykt XVI modlił się za ofiary wielkiego głodu. Papież, tak jak pięciu prezydentów biorących udział w oficjalnych obchodach w Kijowie, potępił komunizm
Benedykt XVI o wielkim głodzie mówił podczas niedzielnej modlitwy Anioł Pański na placu Świętego Piotra.
– Drodzy bracia i siostry, w tych dniach przypada 75. rocznica wielkiego głodu, który w latach 1932 – 1933 spowodował śmierć milionów ludzi na Ukrainie i w innych regionach Związku Sowieckiego w czasie komunistycznego reżimu – powiedział po ukraińsku papież. Podkreślił, że winę za to, co się stało, ponoszą zaślepieni swoją zbrodniczą ideologią bolszewicy. – Wyrażając gorące pragnienie, by żaden porządek polityczny nie mógł więcej w imię ideologii zanegować praw osoby ludzkiej i jej wolności oraz godności, zapewniam o mojej modlitwie za wszystkie niewinne ofiary tej olbrzymiej tragedii – podkreślił Benedykt XVI. Wzywam Świętą Matkę Bożą, aby pomogła narodom podążać drogami pojednania i zbudować przyszłość we wzajemnym szacunku i szczerym dążeniu do pokoju – dodał.
To pierwsze publiczne wystąpienie papieża w sprawie ludobójstwa popełnionego przez Sowietów na ukraińskich chłopach w latach 1932 – 1933. W sprawie wydarzenia, o którym wiedza na Zachodzie jest nadal, 17 lat po upadku Związku Sowieckiego, znikoma. Tymczasem na terenie ówczesnej Ukraińskiej Republiki Sowieckiej zmarło – według najnowszych badań – 3,5 miliona ludzi, gdy państwowe magazyny pękały od zboża. W sobotę w Kijowie odbyły się oficjalne obchody tego wydarzenia. – Nie chodzi o zwykłą śmierć z głodu. Głodem zabijano naród. To było ludobójstwo – mówił prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko w czasie sobotnich uroczystości w kijowskiej operze. Podczas wystąpienia i w telewizyjnym orędziu do narodu wspomniał też inne zbrodnie Związku Sowieckiego: głód w Kazachstanie w 1931 r. (zmarły wówczas 2 miliony ludzi), wymordowanie polskich oficerów w Katyniu, zajęcie Litwy, Łotwy i Estonii w 1940 roku, masowe deportacje, pacyfikacje Węgier w 1956 i Czechosłowacji w 1968 roku. Do kijowskiej opery oprócz Juszczenki przybyli także prezydenci Polski, Gruzji, Litwy i Łotwy oraz liczne delegacje zagraniczne niższego szczebla. Występujący przemawiali na tle surowej, sugestywnej dekoracji przedstawiającej sylwetki ludzi krzyczących z cierpienia. Mówili o konieczności zachowania pamięci o zbrodniach komunizmu. Jak podkreślił w swoim wystąpieniu prezydent Lech Kaczyński, o ile zbrodnie hitlerowskie są dobrze znane, o tyle „komunizm potrafił dokonywać zbrodni na wielką skalę i dobrze je ukryć”. – Komunizm prezentował się jak ideologia, wręcz nauka, humanistyczna. Miał być elementem koniecznym dla osiągnięcia powszechnego szczęścia – mówił prezydent. Dodał, że mit ten został zaadoptowany przez znaczną część elit Europy Zachodniej. Choć, jak powiedział prezydent Litwy Valdas Adamkus, „prawda (o zbrodniach komunistycznych – przyp. red.) nie jest wymierzona przeciw żadnemu krajowi, tylko przeciwko reżimowi sowieckiemu”, to jednak podczas kijowskich obchodów wspominano również o Rosji. Gruziński przywódca Micheil Saakaszwili, przemawiający po ukraińsku (wywołał tym entuzjazm zgromadzonych), mówił, że „ideologia zła jest wciąż żywa” i są ludzie „wciąż utożsamiający się z czerwonymi komisarzami”. Wspomniał przy tym, że 20 procent Gruzji jest okupowane przez „obce państwo” – a więc Rosję. W orędziu telewizyjnym Wiktor Juszczenko wezwał co prawda Rosję do „wspólnego osądzenia zbrodni Związku Radzieckiego”, ale sądząc po wyrażonej wprost niechęci prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa do ukraińskich obchodów rocznicy wielkiego głodu, jest to mało realne. Rosyjski deputowany i politolog Siergiej Markow oskarżył nawet ukraińskie służby specjalne... o fałszowanie dokumentów historycznych sprzed 75 lat. Po uroczystościach w operze Wiktor Juszczenko odsłonił pomnik poświęcony ofiarom tragedii z lat 1932 – 1933, zapalił też „niegasnącą świecę”. [ramka][srodtytul]Wiedzę o tragedii blokowali prosowieccy intelektualiści [/srodtytul] [b]profesor Andrzej Chojnowski historyk [/b] [b]RZ: Benedykt XVI odmówił modlitwę za ofiary wielkiego głodu. Czy Zachód wreszcie zainteresuje się tą sprawą?[/b] [b]Andrzej Chojnowski: [/b] Wiedza na temat tragicznych wydarzeń na Ukrainie rzeczywiście długo nie mogła przebić się do opinii publicznej na Zachodzie. To się powoli zmienia i miejmy nadzieję, że wystąpienie papieża okaże się w tym pomocne. [b]Dlaczego wiedza o wielkim głodzie nie mogła się przebić?[/b] Bo sprawa ma wstydliwy aspekt. Gdy ludzie na Ukrainie umierali z głodu, na Zachód dochodziło na ten temat wiele sygnałów. Mimo to Europa milczała. Poza tym wielu intelektualistów – środowiska te nadal są bardzo wpływowe – było nastawionych bardzo prosowiecko. Sądzili, że „wspaniała idea”, za jaką uważali komunizm, nie może prowadzić do takich zbrodni. Nazywali je kłamstwami. [b]Rosja do dziś zajmuje wobec wielkiego głodu dwuznaczne stanowisko. Dlaczego?[/b] Rosjanie przekonują, że wielki głód nie był tragedią czysto ukraińską. Stalinizm i kolektywizacja były bowiem wydarzeniami uniwersalnymi dla wszystkich narodów wchodzących w skład Związku Sowieckiego. Umierali wówczas również rosyjscy chłopi. W tej argumentacji jest sporo racji. [b]W wystąpieniach rosyjskich władz widać jednak również próby bagatelizowania tego wydarzenia.[/b] Wielu Rosjan w dużej mierze identyfikuje się ze Związkiem Sowieckim. Było to państwo, które – według nich – zapewniło Rosji mocarstwową pozycję. Znacznie silniejszą niż ta, jaką państwo to zajmuje obecnie. Dlatego też starają się pomniejszać zbrodnie tego reżimu.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL