Wietnamczyk w postkomunistycznej Europie

aktualizacja: 24.11.2008, 04:48
Mecz podwórkowej drużyny z Ochoty z reprezentacją Wietnamczyków mieszk...
Mecz podwórkowej drużyny z Ochoty z reprezentacją Wietnamczyków mieszkających w Warszawie
Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys

Wietnamczycy w Czechach są oburzeni, że Praga wstrzymała wydawanie dla nich wiz. – To międzynarodowy skandal – mówią. Ich rodacy w Polsce i innych krajach dawnego bloku wschodniego są spokojni

Thai Nguyen przyjechał do Polski 34 lata temu. Jest doktorem habilitowanym, niedawno dokonał pierwszego tłumaczenia na język wietnamski „Pana Tadeusza”. – Największe wietnamskie gazety o tym pisały. Z tej okazji odbywały się bardzo duże imprezy kulturalne – mówi z dumą „Rz”.
Według Stowarzyszenia Wietnamczyków w Polsce Solidarność i Przyjaźń, którego Thai Nguyen jest wiceszefem, w naszym kraju przebywa około 30 tysięcy Wietnamczyków (według innych nawet 50 tysięcy). Ale nawet połowa może być tu nielegalnie. Mają swoje stowarzyszenia, kilka gazet (np. „Que Viet”, czyli „Rodzimy Wietnam”), portal internetowy ([link=http://www.batdongsan.pl" "target=_blank]www.batdongsan.pl[/link]).
W Warszawie działa Klub Poetów Wietnamskich, Wspólnota Katolików Wietnamskich, Klub Kobiet Wietnamskich, wietnamska liga piłki nożnej, w której gra około dziesięciu drużyn, jest wietnamski dom kultury. Wietnamskie dzieci chodzą do polskich szkół. – Polacy nas bardzo dobrze traktują. Nie mamy powodów do obaw. Tylko wydają bardzo mało wiz. Zupełnie inaczej niż jeszcze niedawno Czesi – mówi Thai Nguyen.
[srodtytul] Krasnale dla Niemców [/srodtytul]
Czesi wydawali wizy masowo. Bez żadnych restrykcji, które w latach 90. wprowadziła Polska. Dziś mieszka tam nawet 60 tysięcy Wietnamczyków. Opanowali głównie Sudety i właśnie tam – w małym miasteczku Varnsdorf – na początku tego roku wybudowali pierwszą buddyjską świątynię w Europie Środkowo-Wschodniej (już myślą o budowie kolejnej w Pradze).
– To paradoks historii. Przed II wojną światową mieszkali tu Niemcy sudeccy. Dziś na ulicach tamtejszych miasteczek Wietnamczycy sprzedają ogrodowe krasnale niemieckim turystom – mówi „Rz” Peter Mach, dyrektor Centrum Gospodarki i Polityki w Pradze.
Ale co najmniej do końca tego roku Czesi wstrzymali wydawanie wiz dla Wietnamczyków. To efekt pracy czeskiej policji, która zebrała wiele dowodów przeciwko wietnamskim imigrantom. Według nich Wietnamczycy nie płacą podatków, podrabiają towary i uprawiają konopie na haszysz i marihuanę, a ich przestępcza działalność przybiera na sile. Kilka lat temu czołowy czeski ekspert od przestępczości zorganizowanej napisał w raporcie, że w Czechach działa od 10 do 15 wietnamskich gangów. „Główna ich działalność to wymuszenia, kradzieże, zabójstwa na zlecenie, prostytucja, przemyt ludzi i towarów. Gangi liczą od dwóch do 20 osób, a ich członkowie mają od 14 do 35 lat” – pisał Miroslav Nożina.
Marcel Winter, prezes Stowarzyszenia Czesko-Wietnamskiego, jest oburzony. – To nieprawda. Wietnamczycy nie popełniają przestępstw. To mafie międzynarodowe z Rosji, Ukrainy, dawnej Jugosławii za nimi stoją. Samych Ukraińców jest 200 tysięcy – odpiera zarzuty. Ma 60 lat, urodził się w Czechach, ale ma mnóstwo przyjaciół Wietnamczyków. I wzywa rząd, by zmienił decyzję. – To międzynarodowy skandal. Rząd kłamał, gdy jego ministrowie jeździli do Wietnamu i zapewniali o przyjaźni. Podjął niedemokratyczną decyzję – mówi „Rz”.
Wietnamczycy to trzecia – po Słowakach i Ukraińcach – mniejszość narodowa w Czechach. Tylko w ubiegłym roku do czeskiej ambasady w Hanoi wpłynęło 14 tysięcy wniosków wizowych, a ludzie koczowali przed budynkiem jak Polacy przed Ambasadą USA. W 2001 roku było ich 900. – Są dobrze zintegrowani i raczej nikomu nie przeszkadzają. Wszystkie sondaże pokazują, że Czesi nie widzą w nich zagrożenia. Ale rzeczywiście mówi się o problemach związanych z prostytucją i uprawami konopi – przyznaje Peter Mach.
[srodtytul] Fikcyjne śluby [/srodtytul]
W Polsce też pojawia się temat wietnamskiej mafii, choć głośno było o niej raczej kilka lat temu. Ale i dziś na stronie internetowej ABW można przeczytać: „Istotne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa stanowi ponadto działalność grup przestępczych powstających w oparciu o istniejące w Polsce enklawy etniczne. Do grup takich należy zaliczyć grupy nigeryjskie, wietnamskie, tureckie oraz afgańskie. Struktury te kontrolują niektóre szlaki przemytu narkotyków”. A kilkanaście dni temu Sudecki Oddział Straży Granicznej rozbił polsko-wietnamską grupę przestępczą, która organizowała fikcyjne śluby, by pomóc Wietnamczykom zalegalizować pobyt w Polsce. Aresztowano 24 osoby.
– To nonsens, w Polsce nie ma żadnej wietnamskiej mafii. Nie można tak uogólniać. Czy Polacy w Anglii lub Niemczech też tworzą polskie mafie? Zdarza im się przecież popełnić przestępstwa – twierdzi Thai Nguyen. Od stycznia tego roku policja zanotowała 35 przestępstw popełnionych przez Wietnamczyków. Głównie drogowych i przekupstwa. W zeszłym roku było ich 43, a w 2005 – 76. Od 2006 roku żaden Wietnamczyk nie popełnił w Polsce morderstwa. Dwa lata temu zanotowano 15 przypadków fałszerstwa. W tym roku – tylko dwa.
– Mamy do czynienia z tendencją spadkową. Wśród przestępstw, które popełniają Wietnamczycy, nie ma jednak takich, które miałyby charakter zorganizowanej przestępczości. Nie mamy informacji o działaniu wietnamskich grup mafijnych w Polsce – mówi Karol Jakubowski z biura prasowego Komendy Głównej Policji.
[srodtytul] Bułgarska zmiana nastrojów[/srodtytul]
Poza Wietnamem żyje około 3 milionów Wietnamczyków. W Europie najwięcej jest ich we Francji – około 300 tysięcy. Spośród państw byłego bloku sowieckiego najwięcej Wietnamczyków żyje w dawnej NRD – około 100 tysięcy. Mają sklepy z obuwiem i ubraniami, handlują kwiatami. Potem są Czechy i Polska.
Do zaprzyjaźnionych krajów komunistycznych pierwsi Wietnamczycy przyjechali na kontrakty i studia. Potem doszła imigracja zarobkowa. Kilkanaście dni temu zorganizowali w Londynie pierwsze wybory wietnamskiej Miss Europy. Wygrała Wietnamka z Węgier. Był też europejski turniej tenisowy.
W 2003 roku raport Europolu stwierdzał, że gangi wietnamskie to nowe zagrożenie dla Starego Kontynentu. W 2006 roku Niemcy mówili o wykryciu 16 wietnamskich gangów, które stały za nielegalnym handlem. W tym samym roku brytyjskie gazety pisały o wietnamskich gangach, które w starych magazynach produkują narkotyki.
W latach 80. na kontrakty do Bułgarii przyjechało wielu wietnamskich robotników. Szybko opanowali czarny rynek wymiany walut. Bułgarzy skarżyli się na przestępczość z ich udziałem, na to, że wykupują w aptekach refundowane leki, a potem wysyłają je do rodzin w Wietnamie, podczas gdy Bułgaria kupuje je na Zachodzie za ogromne pieniądze. Razem z studentami w Bułgarii było wtedy około 35 tysięcy Wietnamczyków (teraz tylko 1500). W 1991 roku niechęć do nich była tak duża, że rząd podjął decyzję o odesłaniu ich do Wietnamu.
Teraz – paradoksalnie – Bułgaria potrzebuje ich pomocy, bo znów szuka rąk do pracy. Rządy obu krajów podpisały w tej sprawie porozumienie, a w październiku do firmy energetycznej w mieście Jambol przyjechało pierwszych pięciu Wietnamczyków. Mają pracować za tę samą pensję co Bułgarzy i mieszkać w wynajętych apartamentach. W Wietnamie przeszli normalną rekrutację. Zgłosiło się 100 kandydatów.
48-letni Tran Van Tien, właściciel sklepu z żywnością w Berlinie, zdradził internetowemu wydaniu organu prasowego Komunistycznej Partii Wietnamu: „Kiedyś marzyłem o motorze. Teraz mam samochód. Coś, co nigdy wcześniej nie przyszłoby mi do głowy”.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE