Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Œwiat

Wielki głód: polskie ofiary

Martwi byli wszędzie: na drogach, na podwórzach. Zbierali ich i wywozili za wieœ – wspomina Stanisława Kajgorodowa
Forum
Na Ukrainie cierpieli i umierali także Polacy, traktowani przez bolszewickie władze tak samo jak Ukraińcy.
– Pamiętamy o wielkim głodzie, bo o tym zapomnieć nie można. Przecież dotknšł nasze najbliższe rodziny: dziadków, babcie – mówi „Rz” Larysa Wermińska, szefowa polskiego pisma „Mozaika Berdyczowska”. – Opowiadali nam o nim nasi ojcowie, nasze matki. To było straszne. Wiem o Polakach, którzy wówczas umarli – dodaje Stanisław Kostecki, prezes Zwišzku Polaków na Ukrainie. Według danych ze Ÿródeł radzieckich w wyniku wielkiego głodu z lat 1932 – 1933 na Ukrainie zmarło 21 tys. Polaków. Trudno powiedzieć, jaka była rzeczywista liczba ofiar. Sš badacze, którzy podajš na przykład 60 tys. (z około pół miliona). W każdym razie było to proporcjonalnie mniej niż Ukraińców.
– Polacy mieszkali głównie na ówczesnym zachodzie kraju, czyli na dzisiejszej Ukrainie centralnej – Wołyniu żytomierskim, Podolu. Tam na szczęœcie ratowały ich lasy, gdzie szukali jagód, oraz rzeki, w których można było łowić ryby. W skali całej Ukrainy najbardziej ucierpiała bezleœna strefa stepowa, czyli okolice Chersonia, Mikołajowa, Zaporoża i Dniepropietrowska, a tam polskich wsi było niewiele – mówi prof. Henryk Stroński z Uniwersytetu Tarnopolskiego. Opowieœci pamiętajšcych tamte czasy Polaków po prostu przerażajš. – W miastach było trochę lepiej. Moja babcia Stanisława Orłowska opowiadała mi, jak głodni i wychudzeni mieszkańcy okolicznych wsi usiłowali znaleŸć coœ do jedzenia w Berdyczowie. A nasza cukrownia wyrzucała odpady, melasę. Zdesperowani jedli tę melasę i umierali – mówi Larysa Wermińska. „Mozaika Berdyczowska” opublikowała niedawno wstrzšsajšce wspomnienia z czasów wielkiego głodu. Stanisława Kajgorodowa: Mieszkaliœmy we wsi Pogoriła w obwodzie winnickim, zamieszkanej głównie przez Polaków. Głód był okropny. Pierwszy zmarł dziadek. My, dzieci, byłyœmy spuchnięte od niedożywienia. Bracia poumierali, ja przetrwałam cudem. Czego ja nie jadłam: i żaby, i psy, i koty, i ptaki, osty, burzany. Martwi byli wszędzie: na drogach, na podwórzach. Zmarłych zbierali i wywozili za wieœ. Tam do głębokiego dołu wrzucano trupy. Bez trumien, bez obrzšdków... Walentyna Ostrożyńska: Mieszkałam w Skraglówce koło Berdyczowa. Mieszkało tam kilka polskich rodzin. Bywało, że trupów nie było komu grzebać i mogły leżeć po kilka tygodni, a obok nich leżeli jeszcze żywi, ale osłabieni przez głód, członkowie rodziny. Czasami nawet jedli ludzi. Pamiętam, jak w naszej wsi był jarmark rolniczy. Sprzedawano tam galaretę z mięsa. Mama kupiła talerzyk. Znalazłam w nim paznokieć... Takich opowieœci, jak te opisane w „Mozaice”, wcišż można usłyszeć wiele. I od Polaków, którzy mieszkali we wsiach polskich i mieszanych, i od mieszkańców miast, którzy ze wsiš mieli kontakty. Jak ta opisywana 12 lat temu w „Rz”, a opowiedziana przez Jadwigę Konoplanę z Kijowa: – Wyjechałam na praktyki do wsi Bezpieczne niedaleko Białej Cerkwi. Nie było nic do jedzenia. Dzieci w szkole po prostu umierały z głodu. Dziecko mówiło: chcę wyjœć. Wychodziło, siadało za progiem i umierało. Dziesięć minut póŸniej zabierali ciało. Wymarła cała wieœ. Dziœ ukraińscy Polacy podkreœlajš: wielki głód to wspólna tragedia wszystkich, którzy na Ukrainie mieszkajš. – Œmierć nie wybierała, nie kierowała się narodowoœciš – podkreœla Stanisław Kostecki. Tyle że, jak wskazujš nasi rodacy, w Polsce wcišż o tym za mało się mówi. [ramka]W intencji milionów ofiar bolszewickiej kolektywizacji w 75. rocznicę tragedii narodu ukraińskiego w Warszawie 23 listopada zostanie odprawiona: — msza œw. z panachydš w soborze prawosławnym pw. œw. Marii Magdaleny na Pradze (al. Solidarnoœci 52), godz. 10 — msza œw. w koœciele œw. Marcina przy ul. Piwnej, godz. 11 — msza œw. z panachydš w greckokatolickiej cerkwi oo. Bazylianów pw. Zaœnięcia Najœwiętszej Bogurodzicy przy ul. Miodowej 16, godz. 11[/ramka] [ramka]Obchody ze sprzeciwem Rosji w tle Prezydent Wiktor Juszczenko zaprosił na sobotnie obchody 75. rocznicy wielkiego głodu delegacje z kilkudziesięciu państw, w tym Polski. Zaproszenie odrzucił prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew. Oskarżył Kijów o lansowanie tezy, że wielki głód był ludobójstwem. Ukraińscy historycy sš zdania, że tragedia została wywołana przez reżim stalinowski. Potwierdzajš to m.in. raporty polskiej dyplomacji i wywiadu działajšcego w tym czasie na sowieckiej Ukrainie. Dokumenty zaprezentowane w Kijowie mówiš o odmiennym traktowaniu chłopów zamieszkujšcych w latach 30. wsie ukraińskie oraz żyjšcych w sšsiedztwie, na terenach Rosji. Juszczenko zlecił rzšdowi obronę interesów Ukrainy w sprawach wielkiego głodu. [/ramka]
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL