Maleńki zakątek inności

aktualizacja: 30.10.2008, 05:41
Foto: PAT

Starsi Panowie łączyli surrealistyczny dowcip z delikatną poezją, ironię z liryką. Wszystko było u nich w najlepszym gatunku: humor, dystans do świata i cudowne w nim zagubienie

Choć byli dwaj, to jakże jedyni. Każdy z osobna i obaj razem to Andersen dla dorosłych. Dorosłych i dorastających w epoce, która dorosłości i dorastania nie pozwalała traktować prywatnie – tak o Jeremim Przyborze i Jerzym Wasowskim, twórcach legendarnego Kabaretu Starszych Panów, pisał niedawno Andrzej Poniedzielski.
– Kabaret był tęsknotą za lepszym światem – uważa Magda Umer. – Tam było wszystko: delikatność, humor, poezja. Często wspominano w nim o potrzebie stworzenia ministerstwa poszerzania wyobraźni. I muszę przyznać, że moją wyobraźnię niebywale on poszerzył.
Obaj twórcy kabaretu spotkali się na falach eteru. W 1937 roku Jeremi Przybora wygrał konkurs na spikera i odtąd, z okupacyjną przerwą, na lata związał się z Polskim Radiem. Był jednym ze spikerów powstańczej rozgłośni warszawskiej. W 1948 roku wraz z kompozytorem Jerzym Wasowskim współtworzył radiowy teatrzyk Eterek, który stał się – jak pisano – „najszerszym uśmiechem radia czasów stalinowskich”.
Sukces Eterka zapoczątkował długoletnią współpracę Wasowskiego i Przybory. Jej ukoronowaniem stał się założony w 1958 roku Kabaret Starszych Panów. Nazwa była nieco kokieteryjna, bo Jerzy Wasowski dopiero co skończył 45 lat, a Jeremi Przybora był o dwa lata młodszy. „Starszość” odnosiła się więc raczej nie do wieku twórców i wykonawców, lecz przedwojennej epoki, jej elegancji i manier.
– Działaliśmy żywiołowo i spontanicznie – pisał Jeremi Przybora w swoich memuarach „Przymknięte oko opatrzności”. – Dookoła nas było nudno i szpetnie. Ja się przeciw temu nie buntowałem. Uważałem jeszcze wtedy, że to normalny bieg dziejów i społecznego awansu mas. Że stopniowo będzie się robić ciekawiej i ładniej. Ale tęskniłem za elegancją oraz innym od istniejącego wystrojem codzienności, pisząc teksty do kabaretu, zacząłem dawać ujście tej tęsknocie. A Jerzy pewno (bo nie zdążyłem z nim o tym pogadać) czuł podobnie, przekładając to na elegancję swojej pięknej muzyki. I zaczęliśmy wciągać do tego maleńkiego zakątka inności również innych. Najpierw kilkoro aktorów, a potem – widownię.
Finezja, mądrość tekstów Przybory i piękno muzyki Wasowskiego zyskały wsparcie znakomitych artystów: Ireny Kwiatkowskiej, Kaliny Jędrusik, Barbary Krafftówny, Edwarda Dziewońskiego, Mieczysława Czechowicza, Wiesława Gołasa, Wiesława Michnikowskiego i wielu innych. W siermiężnej gomułkowskiej rzeczywistości Polacy mogli rozkoszować się salonowym humorem, dobrymi manierami, elegancją.
To właśnie z ich programu pochodzą takie przeboje jak „Addio pomidory”, „Jeżeli kochać”, „Wesołe jest życie staruszka”, „Już kąpiesz się nie dla mnie” „Walc Embarras” czy „Piosenka jest dobra na wszystko”, a przede wszystkim – kuplety Starszych Panów. Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski patrzyli na rzeczywistość krytycznie, ale bez zacietrzewienia. To różniło ich kabaret od zjadliwej satyry.
Kabaret Starszych Panów zakończył działalność w 1965 roku, gdy wciąż cieszył się wielkim zainteresowaniem telewidzów. Jego rozwiązanie nie przerwało jednak współpracy Jeremiego Przybory z Jerzym Wasowskim. Razem pracowali przy cyklu telewizyjnych programów „Divertimento”. Potem Przybora otworzył w Telewizji Polskiej swój Teatr Nieduży, w którym prezentował sztuki pełne finezyjnego humoru.
Kabaret przeszedł do legendy, a Starsi Panowie, powołując go do życia, nie zdawali sobie zapewne sprawy, że – jak zauważył Andrzej Poniedzielski – sformułowali nowe prawo Archimedesa. Udowodnili, że rzeczywistość zanurzona w poezji traci na wadze tyle… że łatwiej ją znieść.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE