Noblista w podróży do doskonałego świata

aktualizacja: 20.10.2008, 18:19
Pisarz z żoną Mariną podczas wywiadu dla wydawnictwa Gallimard, Paryż,...
Pisarz z żoną Mariną podczas wywiadu dla wydawnictwa Gallimard, Paryż, listopad 1963 r.
Foto: AFP

Rozmowa z Zofią Kozimor, tłumaczką najnowszej powieści Jeana-Marie Le Clézio

[b]Rz: „Urania”, powieść która właśnie trafiła do naszych księgarń, jest baśnią. Jednak początek wcale tego nie zapowiada. Le Clézio funduje czytelnikowi niespodziankę! [/b]
[b]Zofia Kozimor:[/b] - Pierwszy rozdział przedstawia francuską prowincję czasu drugiej wojny światowej. Ten świat oglądamy oczami dziecka. Ton opowieści się zmienia, gdy narrator - już jako dorosły mężczyzna - wyjeżdża do Meksyku i poznaje tam niezwykłe, magiczne miejsce. Ale określenia „baśń” nie można brać w sensie dosłownym. Bohater „Uranii” - geograf Daniel - ma wiele z samego Le Clézio. W Meksyku odnajduje ludzi wyrzuconych poza nawias społeczeństwa, którzy próbują na nowo ułożyć sobie życie. Mieszkają w wiosce Campos w prowincji Michoacan, gdzie tworzą coś w rodzaju idealnej społeczności, kierującej się swoimi zasadami i prawami. Można w niej dostrzec podobieństwo do „Utopii” Tomasza Morusa. To słuszne skojarzenie. W XVI wieku, właśnie w Michoacanie, ideę angielskiego humanisty próbował wcielić w życie hiszpański misjonarz, biskup Don Vasco de Quiroga.
[b]Ale to tylko jedna z możliwych interpretacji. [/b]
Tak, bo dla czytelników zaznajomionych z historią i tradycją Indian będzie jasne, że członkowie wspólnoty Campos nawiązują do organizacji społecznej i sposobu życia rdzennych mieszkańców Ameryki. Daniel patrzy na Campos jeszcze inaczej. W dzieciństwie, które - jak wiemy - przypadło na czas wojny, stworzył baśniową krainę o nazwie Urania, do której uciekał w marzeniach. Przyjeżdżając do Meksyku odkrył, że jego sen się spełnił, że kraina Uranii istnieje naprawdę. Oczywiście, idealna społeczność Campos nie miała szans na przetrwanie. Klęska była nieuchronna. Pomimo to książka Le Clézio niesie nadzieję. Dowiadujemy się, że są na świecie ludzie na tyle szaleni, by próbować żyć inaczej. [b]Jak ważne dla twórczości Le Clézio było zetknięcie się ze światem Indian? [/b]
Kontakt z Emberami, Indianami z Panamy, zmienił nie tylko jego życie ale także pisarstwo. W literaturze nastąpił zwrot, który nie oznaczał jednak zerwania z wcześniejszą twórczością. Pierwsze powieści Le Clézio pokazywały człowieka zagubionego i zdezorientowanego. Autor ujawniał dehumanizujący mechanizm współczesnej cywilizacji. Potem poznał Indian, odkrył tradycyjne kultury, które go olśniły i zafascynowały. Aby jednak do tego stopnia zachwycić się inną cywilizacją, musiał wcześniej zakwestionować swoją własną. Uczynił to w takich powieściach jak „Wojna”, „Olbrzymy” czy wydany u nas „Protokół”.
[b]Co Le Clézio zarzuca kulturze europejskiej? W „Uranii” mówi, że wszystko, nawet czystą naukę, podporządkowujemy dążeniu do władzy. [/b]
A także dążeniu do zysku. Poza tym przeszkadza mu, że nasza cywilizacja jest tak racjonalna, pozbawiona mitów i magii. W naszym świecie zachwiana została wszelka równowaga pomiędzy człowiekiem i przyrodą, elementem fizycznym i duchowym. To cywilizacja wszelkiej przesady, która - w ocenie Le Clézio - zmierza ku zatraceniu. Unieszczęśliwia człowieka. Twórczość Le Clézio jest niezwykle spójna. Od samego początku obecna jest w niej refleksja nad naszym światem. Po spotkaniu z Indianami pisarz przypatruje mu się przez pryzmat dalekich kultur. Widzi, że Europa buduje swoją tożsamość niszcząc Innego, którego po prostu nie rozumie.
[b]Literatura Le Clézio opisuje odległe światy, ale nie jest reportażem. Raczej medytacją. [/b]
Reporter spogląda z zewnątrz. Nie identyfikuje się z mieszkańcami egzotycznych krain. Natomiast Le Clézio współodczuwa z nimi. Przenika myśl ludów tradycyjnych i przedstawia filozoficzną podstawę ich kultury. Potrafi też spojrzeć na własny świat oczami Innego.
[b][i]Jeszcze dziś - na rp.pl - opublikujemy recenzję powieści[/i][/b]

POLECAMY

KOMENTARZE