Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Literatura

Noblista w podróży do doskonałego świata

Pisarz z żonš Marinš podczas wywiadu dla wydawnictwa Gallimard, Paryż, listopad 1963 r.
AFP
Rozmowa z Zofiš Kozimor, tłumaczkš najnowszej powieœci Jeana-Marie Le Clézio
[b]Rz: „Urania”, powieœć która właœnie trafiła do naszych księgarń, jest baœniš. Jednak poczštek wcale tego nie zapowiada. Le Clézio funduje czytelnikowi niespodziankę! [/b] [b]Zofia Kozimor:[/b] - Pierwszy rozdział przedstawia francuskš prowincję czasu drugiej wojny œwiatowej. Ten œwiat oglšdamy oczami dziecka. Ton opowieœci się zmienia, gdy narrator - już jako dorosły mężczyzna - wyjeżdża do Meksyku i poznaje tam niezwykłe, magiczne miejsce. Ale okreœlenia „baœń” nie można brać w sensie dosłownym. Bohater „Uranii” - geograf Daniel - ma wiele z samego Le Clézio. W Meksyku odnajduje ludzi wyrzuconych poza nawias społeczeństwa, którzy próbujš na nowo ułożyć sobie życie. Mieszkajš w wiosce Campos w prowincji Michoacan, gdzie tworzš coœ w rodzaju idealnej społecznoœci, kierujšcej się swoimi zasadami i prawami. Można w niej dostrzec podobieństwo do „Utopii” Tomasza Morusa. To słuszne skojarzenie. W XVI wieku, właœnie w Michoacanie, ideę angielskiego humanisty próbował wcielić w życie hiszpański misjonarz, biskup Don Vasco de Quiroga. [b]Ale to tylko jedna z możliwych interpretacji. [/b]
Tak, bo dla czytelników zaznajomionych z historiš i tradycjš Indian będzie jasne, że członkowie wspólnoty Campos nawišzujš do organizacji społecznej i sposobu życia rdzennych mieszkańców Ameryki. Daniel patrzy na Campos jeszcze inaczej. W dzieciństwie, które - jak wiemy - przypadło na czas wojny, stworzył baœniowš krainę o nazwie Urania, do której uciekał w marzeniach. Przyjeżdżajšc do Meksyku odkrył, że jego sen się spełnił, że kraina Uranii istnieje naprawdę. Oczywiœcie, idealna społecznoœć Campos nie miała szans na przetrwanie. Klęska była nieuchronna. Pomimo to ksišżka Le Clézio niesie nadzieję. Dowiadujemy się, że sš na œwiecie ludzie na tyle szaleni, by próbować żyć inaczej. [b]Jak ważne dla twórczoœci Le Clézio było zetknięcie się ze œwiatem Indian? [/b] Kontakt z Emberami, Indianami z Panamy, zmienił nie tylko jego życie ale także pisarstwo. W literaturze nastšpił zwrot, który nie oznaczał jednak zerwania z wczeœniejszš twórczoœciš. Pierwsze powieœci Le Clézio pokazywały człowieka zagubionego i zdezorientowanego. Autor ujawniał dehumanizujšcy mechanizm współczesnej cywilizacji. Potem poznał Indian, odkrył tradycyjne kultury, które go olœniły i zafascynowały. Aby jednak do tego stopnia zachwycić się innš cywilizacjš, musiał wczeœniej zakwestionować swojš własnš. Uczynił to w takich powieœciach jak „Wojna”, „Olbrzymy” czy wydany u nas „Protokół”. [b]Co Le Clézio zarzuca kulturze europejskiej? W „Uranii” mówi, że wszystko, nawet czystš naukę, podporzšdkowujemy dšżeniu do władzy. [/b] A także dšżeniu do zysku. Poza tym przeszkadza mu, że nasza cywilizacja jest tak racjonalna, pozbawiona mitów i magii. W naszym œwiecie zachwiana została wszelka równowaga pomiędzy człowiekiem i przyrodš, elementem fizycznym i duchowym. To cywilizacja wszelkiej przesady, która - w ocenie Le Clézio - zmierza ku zatraceniu. Unieszczęœliwia człowieka. Twórczoœć Le Clézio jest niezwykle spójna. Od samego poczštku obecna jest w niej refleksja nad naszym œwiatem. Po spotkaniu z Indianami pisarz przypatruje mu się przez pryzmat dalekich kultur. Widzi, że Europa buduje swojš tożsamoœć niszczšc Innego, którego po prostu nie rozumie. [b]Literatura Le Clézio opisuje odległe œwiaty, ale nie jest reportażem. Raczej medytacjš. [/b] Reporter spoglšda z zewnštrz. Nie identyfikuje się z mieszkańcami egzotycznych krain. Natomiast Le Clézio współodczuwa z nimi. Przenika myœl ludów tradycyjnych i przedstawia filozoficznš podstawę ich kultury. Potrafi też spojrzeć na własny œwiat oczami Innego. [b][i]Jeszcze dziœ - na rp.pl - opublikujemy recenzję powieœci[/i][/b]

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL