Czy rzeczywiście organizacje zbiorowego zarządzania są przedsiębiorcami

aktualizacja: 10.10.2008, 05:06
Foto: Rzeczpospolita, Paweł Gałka

Polscy twórcy sami zarządzają swoimi prawami w ramach demokratycznej i samorządnej struktury stowarzyszeniowej – podkreśla Michał Błeszyński, radca prawny, pracownik naukowy Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie

W artykule [link=http://www.rp.pl/artykul/195022.html]„Organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi są przedsiębiorcami”[/link] („Rz” z 24 września) Krzysztof Siewicz przytoczył tezę przyjętą w wyroku Sądu Najwyższego, iż wskazane organizacje są przedsiębiorstwami na gruncie prawa ochrony konkurencji. Jednak w swoich twierdzeniach autor poszedł znacznie dalej. Uważa, iż organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub pokrewnymi (dalej: ozz) są po prostu przedsiębiorstwami będącymi pośrednikami między twórcami i użytkownikami utworów. Różnica między tymi organizacjami a spółkami polega – jego zdaniem – na niewypłacaniu dywidendy, gdyż dochód ozz jest przeznaczany na działalność statutową, jaką jest zbiorowe zarządzanie. Jego zdaniem bez znaczenia jest przy tym, że ozz muszą być stowarzyszeniami.
Stanowisko to wywołuje sprzeciw.
[srodtytul]Swoisty wymóg wstępny[/srodtytul]
Przede wszystkim odróżnić należy, wielce zresztą dyskusyjne, stanowisko SN wyrażone na gruncie prawa konkurencji, przyjmującego za punkt wyjścia bardzo szeroko ujętą koncepcję usług, od kwalifikacji ozz na gruncie zasad ogólnych.
Przede wszystkim polskie ozz tym różnią się od zagranicznych odpowiedników, że nie są zorganizowane jako spółki prawa handlowego oraz są stowarzyszeniami wyłącznie podmiotów pierwotnie uprawnionych do utworów, a w szczególności twórców i artystów. Ich członkami nie są w konsekwencji następcy prawni, w szczególności wydawcy. Ci ostatni mogą jedynie powierzyć ozz prawa pod ochronę. Oznacza to, że na polskim gruncie twórcy poprzez demokratyczne struktury stowarzyszeniowe sami zarządzają swoimi prawami w ramach demokratycznej i samorządnej struktury stowarzyszeniowej. Propozycje, by organizacja zbiorowego zarządzania mogła być spółką, została odrzucona w toku prac nad ustawą.
O szczególnym charakterze ozz nie przesądza jednak tylko to, że musi ona być stowarzyszeniem. Stanowi to swoisty wymóg wstępny. Wymogi ustawowe określające jej pozycję idą znacznie dalej.
[srodtytul]Zezwolenie ministra[/srodtytul]
Aby stowarzyszenie twórców mogło uzyskać status ozz, niezbędne jest zezwolenie ministra kultury określające ściśle kategorie praw i pól eksploatacji, do których ma zastosowanie status ozz. Zezwolenie takie jest wydawane po stwierdzeniu, że wnioskodawca spełnia wymogi ustawowe i daje gwarancje należytego wykonywania zbiorowego zarządzania. Spełnienie tego wymogu jest przedmiotem badania w postępowaniu zezwoleniowym i nadzoru wykonywanego przez ministra kultury, a jego naruszenie w toku działalności ozz daje podstawę do cofnięcia udzielonego zezwolenia.
Z uzyskania zezwolenia na zbiorowe zarządzanie wynika wiele ustawowych obowiązków, ale i przywilejów. Obowiązkami są w szczególności: należyte wykonywanie zbiorowego zarządzania, równe traktowanie uprawnionych, zakaz odmowy udzielenia zezwolenia na korzystanie z utworów lub przedmiotów praw pokrewnych bez ważnego powodu, podporządkowanie się szczególnemu nadzorowi ministra kultury. Przywilejem jest natomiast domniemanie legitymacji do zarządzania i ochrony, prawo żądania udostępnienia informacji i dokumentów mających znaczenie dla dochodzonych wynagrodzeń i opłat, ubiegania się o zatwierdzenie tabel wynagrodzeń, w wyniku czego wynikające z nich wynagrodzenia uzyskują charakter wiążącego minimum.
[srodtytul]Specyficzna konstrukcja[/srodtytul]
Omawiane ozz w kilku podstawowych dziedzinach masowego korzystania z twórczości mają szczególną pozycję. Zostały mianowicie ustawowo umocowane do udzielania zezwoleń na korzystanie z utworów i przedmiotów praw pokrewnych określonych kategorii utworów.
Dotyczy to nadań radiowo-telewizyjnych opublikowanych drobnych utworów słownych, muzycznych i słowno-muzycznych oraz publicznego udostępniania utworów w taki sposób, aby każdy miał do nich dostęp w miejscu i czasie przez siebie wybranym (z pewnymi ograniczeniami), reemisji, jak również dochodzenia wynagrodzeń dla współtwórców utworu audiowizualnego.
Takie ujęcie pozycji ozz stanowi specyficzną konstrukcję na gruncie polskiego prawa. Pozycja prawna ozz odbiega więc od prywatnego modelu ze względu na pełnienie zadań publicznych. Jest znamienne, że tendencja ta została pogłębiona w opracowanym ostatnio przez ministra kultury projekcie nowelizacji prawa autorskiego. Przewiduje się w nim w szczególności w najważniejszych obszarach masowego korzystania z twórczości obowiązkowe przedkładanie tabel wynagrodzeń do zatwierdzenia, ustawowe umocowanie na poszczególnych polach eksploatacji tylko jednej organizacji w odniesieniu do różnych kategorii praw oraz administracyjne ustalenie należnych organizacji potrąceń z tytułu kosztów inkasa. Potwierdza to wniosek o szczególnej roli ozz w obrocie prawami autorskimi.
[srodtytul]Zagubiona różnica[/srodtytul]
W tej sytuacji sprowadzenie statusu prawnego ozz do pozycji przedsiębiorstwa świadczącego usługi pośrednictwa gubi różnice między ozz i różnorakimi agencjami, kancelariami lub innymi pośrednikami, działającymi na rynku jako podmioty gospodarcze, bez szczególnych umocowań i obowiązków wynikających z prawa autorskiego. Co najważniejsze jednak, zaprezentowane w wypowiedzi Krzysztofa Siewicza stanowisko całkowicie gubi funkcję ochronną ozz jako organizacji przeciwstawiającej się przewadze wielkich użytkowników, takich jak nadawcy radiowi i telewizyjni, producenci audiowizualni, organizacje operatorów kablowych i platformy cyfrowe.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE