Katastrofa smoleńska
Tłumy opłakiwały prezydenta
- Lisicki: Tragiczny rys prezydentury Lecha Kaczyńskiego
- Polska pogrążona w żałobie
- Światowi przywódcy: kondolencje i wspomnienia
- Rosjanie przeżywają tak jak Polacy
- Niezwykle ważny polityk
- Cała Gruzja opłakuje przyjaciela
- Świetnie rozumiał Litwę
- Europa w żałobie
- Nawet w Brazylii
- Ciało Prezydentowej jutro wróci do Polski
W niedzielę, kilka minut po godzinie 15, wylądował w Warszawie samolot z ciałem Lecha Kaczyńskiego
Trumnę spowitą polską flagą wynieśli z samolotu żołnierze z Kompanii Honorowej Wojska Polskiego. Odegrano hymn państwowy. Na lotnisku zmarłego prezydenta przywitała rodzina, m.in. córka Marta i brat Jarosław.
W uroczystości wzięli udział premier Donald Tusk, marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, szef Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek oraz wielu ministrów i posłów.
– Stoimy nad trumną Pierwszego Obywatela Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, pan prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W smutku, żalu i bólu jednoczy się z nami ojczyzna i rodacy rozproszeni po wszystkich kontynentach – powiedział, modląc się nad trumną, sekretarz episkopatu Polski bp Stanisław Budzik.
Zdjęcia z przejazdu kolumny z trumną prezydenta
O godzinie 16 samochód z ciałem Lecha Kaczyńskiego wyruszył z lotniska do Pałacu Prezydenckiego, gdzie we wtorek trumna ma być wystawiona na widok publiczny. Na trasie przejazdu zgromadziły się tłumy. Ludzie stali w milczeniu, niektórzy żegnali się, inni płakali. Tysiące warszawiaków przychodziły też przez całą sobotę i niedzielę pod Pałac Prezydencki, by złożyć kwiaty, zdjęcia zmarłych, zapalić znicze i pomodlić się.
– Nie mieści mi się w głowie, że nie zobaczę już nigdy prezydenta i jego małżonki. Będę się modliła za to, by wszystkie ofiary katastrofy były szczęśliwe w niebie – powiedziała "Rz" Janina Zawada, która na ulicę wyszła z różańcem.
– Patrząc na kondukt, zastanawiałem się, jak łatwo możemy kogoś skrzywdzić – mówił Mirosław Woźniak z Ochoty. – Jak to się dzieje, że za życia widzieliśmy tylko złe cechy prezydenta, a dopiero teraz uświadamiamy sobie, jak wielkim był człowiekiem?
Bronisław Komorowski zapowiedział, że "uroczystości żałobne o charakterze państwowym" mają się odbyć w sobotę w Warszawie.
Prezydent Lech Kaczyński zginął w sobotę o 8.56 w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, udając się na uroczystość z okazji 70. rocznicy zamordowania polskich oficerów w Katyniu. Samolot się rozbił, podchodząc w gęstej mgle do lądowania. Maszyna została doszczętnie zniszczona. Nikt nie przeżył katastrofy.
Z głową państwa leciało 95 osób: jego żona Maria, były prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, wicemarszałkowie Sejmu Jerzy Szmajdziński i Krzysztof Putra, wicemarszałek Senatu Krystyna Bochenek, rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski, prezes NBP Sławomir Skrzypek, prezes IPN Janusz Kurtyka, prezydenccy ministrowie, najważniejsi dowódcy Wojska Polskiego, duchowni i goście.
Zwłoki prezydenta zidentyfikował na miejscu katastrofy brat Jarosław Kaczyński, który już w sobotę po południu wynajętą awionetką udał się na miejsce wypadku. – To było przerażające przeżycie – opowiada "Rz" poseł Maks Kraczkowski z PiS, który towarzyszył Jarosławowi Kaczyńskiemu w Smoleńsku.
Jak mówił, na lotnisku nie było już ciał ofiar, tylko porozrzucane gdzieniegdzie dymiące szczątki samolotu. – Rosjanie powiedzieli nam, że większość ciał była w takim stanie, że nie da się ich szybko zidentyfikować – relacjonował Kraczkowski. – Prezes trzymał się dzielnie podczas okazywania zwłok do rozpoznania. Był blady, przeraźliwie smutny, ale się modlił. Miał jeszcze w sobie tyle siły, by podtrzymywać na duchu tych z nas, którzy nie wytrzymali, załamali się i płakali.
Jarosław Kaczyński jeszcze w nocy wrócił do Polski. Samolot z ciałem prezydenta odleciał ze Smoleńska w niedzielę o 13. W ceremonii pożegnania wziął udział premier Rosji Władimir Putin.
Pozostałe ciała przewieziono do Moskwy w celu identyfikacji. Ciało pierwszej damy Marii Kaczyńskiej nie zostało zidentyfikowane. Według naszych informacji konieczna będzie ekspertyza lekarska. Dotychczas ustalono tożsamość 24 zwłok. Przy części z nich znaleziono dokumenty.
Od soboty Polska pogrążona jest w żałobie, która potrwa do 16 kwietnia. W wielu kościołach już w sobotę odprawiane były msze. W niedzielnej mszy św. w Bazylice Mariackiej w Gdańsku wzięło udział ponad 10 tys. wiernych. Po mszy przeszli pod pomnik Poległych Stoczniowców.















