REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

"Rzeczpospolita" w Niedzielę

Ocaliły wiele żydowskich dzieci

Piotr Zychowicz 31-01-2010, ostatnia aktualizacja 31-01-2010 00:00
Instytut Yad Vashem ma bardzo restrykcyjne przepisy dotyczące upamiętniania ludzi ratujących Żydów
źródło: AFP
Instytut Yad Vashem ma bardzo restrykcyjne przepisy dotyczące upamiętniania ludzi ratujących Żydów

Polskie zakonnice ratowały żydowskie dzieci. Instytut Yad Vashem nie planuje upamiętnić tej odwagi

Według Pawła Zenona Wosia, 90-letniego polskiego Sprawiedliwego wśród Narodów Świata z USA, tysiąc polskich zakonnic podczas II wojny światowej było zaangażowanych w tę akcję. Każda z nich narażała życie. Woś urodził się w 1920 roku w Warszawie. Był żołnierzem Armii Krajowej. Gdy w 1943 roku Niemcy przystąpili do likwidacji getta, postanowił działać. Wraz z ojcem, zamożnym przedsiębiorcą, wyciągnęli z zamkniętej dzielnicy 12 Żydów. M.in. rodziny Himelsztaubów i Melamedów. Ponieważ jeszcze przed wojną mieli stosunki z obcymi dyplomatami, umieścili zbiegów w konsulatach Szwecji i Węgier.

Sześciu Żydów zaginęło podczas powstania warszawskiego, ale druga połowa się uratowała. Później przez długie lata utrzymywali z Wosiem przyjazne stosunki. Dzięki ich świadectwu został uhonorowany przez jerozolimski instytut Yad Vashem tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Sam Woś po powstaniu – bił się na Starym Mieście – trafił do obozu w Bergen-Belsen. Wyzwolili go stamtąd Amerykanie z armii gen. Pattona.

– Dlaczego ratowaliśmy Żydów? Uznaliśmy, że to nasz chrześcijański obowiązek. Bliźni znaleźli się w potrzebie i nie mogliśmy stać z założonymi rękami – mówi „Rz” Paweł Woś, który od kilkudziesięciu lat mieszka w USA. – Byłem w Polsce podczas okupacji i widziałem, co tam się działo. Znam prawdę. Dlatego bardzo boli mnie, gdy dziś jesteśmy oskarżani przez rozmaitych ignorantów o współudział w Holokauście – dodał.

Z narażeniem życia

Aby przełamać fałszywe stereotypy ciążące na Polakach i katolikach, Woś postanowił nagłośnić na Zachodzie sprawę polskich zakonnic ratujących żydowskie dzieci. Szacuje on, że w żeńskich klasztorach przetrwało w naszym kraju około 2 tysięcy żydowskich dzieci.

Woś napisał list do Yad Vashem, w którym zaapelował o uhonorowanie dzielnych kobiet. Odpowiedź była jednak odmowna. Według przepisów obowiązujących w instytucie tytuł Sprawiedliwego można przyznać bowiem tylko na wniosek uratowanego Żyda. – Minęło tyle lat. Wiele z tych żydowskich dzieci nie żyje. Inne nie znają nawet nazwisk sióstr, które je uratowały. Były zbyt małe. Jak mogą więc złożyć dziś świadectwo? – pyta Woś.

Zaproponował więc Yad Vashem umieszczenie na terenie instytutu specjalnego monumentu zbiorowo upamiętniającego tysiąc polskich zakonnic. – Dopóki nazwisko ratującego i konkretne okoliczności jego działań pozostają nieznane, traktujemy go jako anonima – powiedziała jednak „Rz” rzeczniczka instytutu Estee Yaari. Według niej polskie siostry zostały więc już upamiętnione za pomocą stojącego w Yad Vashem Pomnika Anonimowego Ratującego.

– Ale te kobiety nie są anonimowe. Ich nazwiska bardzo łatwo odnaleźć choćby w dokumentach kościelnych. Zakonnice zasługują na coś więcej niż włączenie ich do długiej, anonimowej listy nieznanych ratujących. Stosowanie przez Yad Vashem tych restrykcyjnych przepisów powoduje, że uhonorowany został tylko niewielki procent ludzi ratujących Żydów – mówi Paweł Woś.

Ocaleni odchodzą

Współpracujący z nim działacze polonijni z USA uważają jednak, że Yad Vashem nie przez przypadek nie pali się do uhonorowania zakonnic. – Część środowisk żydowskich lansuje fałszywy obraz okupacji. Polacy i katolicy grają w nim rolę antysemitów pomagających Niemcom. Nagłośnienie faktu, że polskie zakonnice ratowały żydowskie dzieci, byłoby dla nich niewygodne. Obawiam się, że Yad Vashem znalazł się pod presją tych ludzi – powiedział „Rz” chcący zachować anonimowość polski działacz.

Izraelczycy z oburzeniem odrzucają podobne oskarżenia. – Co za bzdura! Każdy człowiek, który uratował Żyda, może zostać Sprawiedliwym. Nie jest ważne, jakiego był wyznania czy narodowości. Przyznaliśmy wiele tytułów znanym z nazwiska zakonnicom i księżom, a najwięcej Sprawiedliwych to właśnie Polacy. Sama rozpatrzyłam pozytywnie wiele spraw dotyczących katolickich duchownych – powiedziała „Rz” Miriam Akawia, która zasiada w specjalnej komisji przyznającej tytuł Sprawiedliwego. Akawia jest znaną izraelską pisarką, urodziła się w Krakowie, siedziała w niemieckich obozach.

Poprzednia
1 2
rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

34 mln znalazły właściciela

We wczorajszym losowaniu Lotto tylko jeden gracz trafił "szóstkę" wygrywając aż 33 787 496, 10 zł. Szczęśliwiec zagrał w Gdyni w systemie chybił trafił >>