Afera hazardowa
Premier krytykuje swój klub i usprawiedliwia PSL
Premier: Sejm postąpił słusznie, przywracając Beatę Kempę i Zbigniewa Wassermanna do komisji badającej aferę hazardową. Pośrednio skrytykował w ten sposób postawę posłów swojej partii, z których większość widziałaby oboje posłów PiS poza komisją
Przeczytaj komentarz Rafała Ziemkiewicza
Kandydatury oceniane były osobno. Za powrotem Beaty Kempy opowiedziało się 235 posłów, 26 było przeciw, 176 wstrzymało się od głosu. Za Zbigniewem Wassermannem głosowało 230 posłów, 193 było przeciw, a 14 wstrzymało się od głosu.
- Nie wyobrażam sobie, abym był przesłuchiwany jako świadek przez komisję śledczą, w której nie byłoby posłów PiS - powiedział szef rządu.
Premier: PSL nie zachowało się nielojalnie
Tusk nie ma pretensji do PSL, które podczas głosowania zachowało się inaczej niż koalicjant. - Szanuję decyzję PSL. W takich sprawach każdy klub, każdy poseł działa zgodnie z własnym rozeznaniem i nie mam poczucia, aby w relacjach między PO a PSL zdarzyło się coś złego - stwierdził.
Według większości posłów PO, Kempa i Wassermann, zgłaszając w 2007 r. jako przedstawiciele ówczesnego rządu uwagi do projektu zmian w tzw. ustawie hazardowej, brali udział w procesie legislacyjnym. W związku z tym, nie są oni bezstronni w sprawie, którą bada komisja i nie powinni zasiadać w niej.













