REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

Po publikacji "Rzeczpospolitej"

Nie będzie śledztwa w sprawie podsłuchów

ika 13-11-2009, ostatnia aktualizacja 13-11-2009 12:54
Prokuratura Okręgowa w Poznaniu uzasadnia swoją decyzję
autor: Bartosz Jankowski
źródło: Fotorzepa
Prokuratura Okręgowa w Poznaniu uzasadnia swoją decyzję
Roman Giertych (z lewej) i Cezary Gmyz
źródło: Fotorzepa
Roman Giertych (z lewej) i Cezary Gmyz

Prokuratura Okręgowa w Poznaniu odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie dotyczącej podsłuchiwania dziennikarza Cezarego Gmyza i prawnika Romana Giertycha - poinformowała rzeczniczka prokuratury Magdalena Mazur-Prus. Dodała, że przesądził o tym "brak znamion czynu zabronionego".

Do prokuratury wpłynęły dwa zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Gmyz napisał o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na nielegalnym - jego zdaniem - podsłuchiwaniu i wykorzystaniu rozmów między nim a Bogdanem Rymanowskim z TVN. Drugie, złożone przez mec. Romana Giertycha, dotyczy nielegalnej - jego zdaniem - kontroli rozmów między nim a jego klientem, Wojciechem S., dziennikarzem podejrzanym o korupcję. Poznańska prokuratura została w październiku wyznaczona do rozpoznania całej sprawy.

O sprawie stało się głośno, gdy w październiku w "Rzeczpospolitej" napisaliśmy, że ABW nagrała rozmowę Gmyza i Rymanowskiego, prowadzoną z podsłuchiwanego telefonu podejrzanego Wojciecha Sumlińskiego. Informowaliśmy, że nie zniszczono stenogramów z tego podsłuchu. Gazeta kwestionowała udostępnienie przez prokuraturę rozmów pełnomocnikowi wiceszefa ABW Jacka Mąki na potrzeby procesu cywilnego, jaki wytoczył on "Rz" za pomówienie go.

Premier Donald Tusk zapowiedział kontrolę w ABW, bo "zbyt łatwo w Polsce zakłada się podsłuchy i je upublicznia". Potem ogłosił, że nie ma podstaw do odwołania Mąki i zapowiedział zmiany prawa co do podsłuchów, w tym ograniczenie wykorzystania ich w procesach cywilnych. ABW ujawniła, że nagrania Gmyza i Rymanowskiego dokonali "operatorzy telekomunikacyjni, bez udziału ABW", która dokonała tylko "odsłuchu rozmów". Prokuratura Krajowa zbadała działania Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, która udostępniła nagrania na potrzeby procesu Mąki z "Rz". Uznano, że nie ma podstaw do wszczęcia "dyscyplinarki", a podsłuchane rozmowy mają znaczenie dla postępowania wobec Sumlińskiego. Sprawę bada też sejmowa speckomisja.

Uzasadnienie Prokuratury

- Przeprowadzenie kontroli i utrwalenie treści rozmów telefonicznych (...) nie realizuje znamion przestępstwa, które miałoby polegać na niedopełnieniu obowiązków lub przekroczeniu uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych. Zastosowanie podsłuchu procesowego możliwe jest na podstawie decyzji sądu, w wyjątkowej sytuacji na podstawie decyzji prokuratora i ten podstawowy warunek został spełniony. Kontrola i utrwalenie treści rozmów telefonicznych Wojciecha S. została zarządzona postanowieniem sądu, co czyni ją kontrolą legalną - poinformowała rzeczniczka prokuratury Magdalena Mazur-Prus.

Jak dodała, prokuratura nie stwierdziła, by utrwalanie rozmów naruszało tajemnicę dziennikarską. Według prawa prasowego tajemnica dziennikarska dotyczy zachowania w tajemnicy przez dziennikarza m.in. danych osób udzielających informacji, jeśli osoby te zastrzegły podawanie tych danych. Według prokuratury, zarejestrowane rozmowy, w których rozmówcami byli Rymanowski i Gmyz nie wiązały się z ujawnieniem informatorów dziennikarzy.

Zdaniem prokuratury, zebrane materiały nie zawierały też tzw. tajemnicy obrończej, czyli tajemnicy związanej z udzielaniem pomocy prawnej dotyczącej obrony w sprawie odpowiedzialności karnej. Nie było więc przeszkody do ich procesowego wykorzystania.

Prokuratura nie stwierdziła by doszło do popełnienia przestępstwa w związku z niezniszczeniem materiałów pochodzących z prowadzonej kontroli i utrwalania rozmów telefonicznych. Jak podkreśliła Mazur-Prus, to sąd a nie prokurator zarządza zniszczenie utrwalonych zapisów, jeżeli nie mają one znaczenia dla prowadzonego postępowania karnego.

Decyzje Prokuratury Okręgowej w Poznaniu dla "Rz" komentują:

Sylwester Latkowski, dziennikarz i publicysta, autor książki "Zabić Papałę"

Stenogram podsłuchanej przez ABW mojej rozmowy z Wojciechem Sumliński, np. ten ujawniony w procesie jaki ppłk Mąka wytoczył Rzeczpospolitej zawiera fragment, który ewidentnie dotyczy mojej pracy dziennikarskiej w związku z filmem i książką "Zabić Papałę". Rozmawiam o nocnej wizycie szefowej grupy "Generał", zajmującej się sprawą zabójstwa generała Marka Papały, w asyście Lichockiego u niego w domu. Naruszono ewidentnie tajemnicę dziennikarską.

Później Wojtek Sumliński prosił o anonimowość, a więc pogwałcono prawo do ochrony informatora, jaką my dziennikarze jesteśmy zobowiązani gwarantować. Myślę, że pilnie stowarzyszenia i organizacje dziennikarskie powinny zareagować w tej sprawie i nie tylko komunikatem prasowym.

Mecenas Rafał Kasprzyk, adwokat, obrońca Wojciecha Sumlińskiego

- W naszym kodeksie karnym nie ma przepisu karnego, który by takie zachowania w sposób wyraźny penalizował. Jednak jest to naruszenie zasad korespondencji czyli artykułu 267 kkk, a także artykułu 266 par 1 kk , mówiącego, że kto wbrew przepisom ustawy lub przyjętemu na siebie zobowiązaniu ujawnia lub wykorzystuje informację, z którą zapoznał się w związku z pełnioną funkcją podlega grzywnie, karze ograniczenia lub pozbawienia wolności do lat dwóch. Niewątpliwie w tym przypadku nastąpiło wykorzystanie informacji, które prokurator uzyskał wbrew przepisom prawa i wbrew nakazowi dowodowemu wynikającemu z kodeksu karnego. A mianowicie zakazu przesłuchiwania adwokata na okoliczności, o których dowiedział się prowadząc sprawę.

W związku z tym podsłuchiwanie rozmów adwokata, pana mecenasa Giertycha to działanie prokuratury i ABW było w sposób ewidentny sprzeczne z ustawą. Jeśli chodzi o dziennikarza to sprawa jest nieco trudniejsza- w podobnym przypadku zapadł precedensowy wyrok Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu dotyczący tzw "podsłuchów elizejskich" z 7 czerwca 2007 roku. Osobami poszkodowanymi byli dziennikarze. Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu stwierdził, ze podsłuchy, które wprowadziła Francja w związku z ustawodawstwem antyterrorystycznym idą zbyt daleko i naruszają wolność i tajemnicę dziennikarską. Biorąc pod uwagę, że orzecznictwo Trybunału ma charakter precedensowy to jest ono źródłem prawa europejskiego. W związku z tym polskie organa ścigania powinny to orzecznictwo stosować. Taki wniosek wynika z orzecznictwa polskiego Trybunału Konstytucyjnego. Precedensowe orzeczenia stają się elementem ogólnoeuropejskiego porządku prawnego. W świetle wyroku Trybunału Strasburskiego dziennikarze podsłuchiwani przez ABW będą mogli uzyskać korzystny dla siebie wyrok w Strasburgu.

Prof. Antoni Kamiński, były prezes Transparency International

- Nie może być tak, żeby prokurator, który jest stroną w sądzie znał treść rozmów pomiędzy obrońcą, a oskarżonym czy podejrzanym. To zakłóca równość stron w postępowaniu. To tak jakby adwokat znał całą strategię prokuratury w oskarżaniu przed sądem. To sędzia jest od rozstrzygania o winie lub niewinności, a prokuratura i obrona powinny mieć równe szanse w postępowaniu przed sądem. W momencie kiedy prokurator może śledzić wymianę informacji między oskarżonym, a jego adwokatem - w tym wypadku pomiędzy Wojciechem Sumlińskim a adwokatem Romanem Giertychem to jest to stawianie na głowie całego cywilizacyjnego dorobku w tym zakresie. Ja po prostu nie jestem w stanie tego zrozumieć. Mogę tylko powiedzieć, że mam wrażenie, że schodzimy do pierwotnych początków naszej cywilizacji z takim myśleniem prokuratury.

Prof. Piotr Kruszyński, prawnik-karnista

- Nieusunięcie z akt postępowania w sprawie Wojciecha Sumlińskiego stenogramów rozmów podejrzanego z obrońcą to przestępstwo określone w art 231 kpk. Taka decyzja prokuratury, która nie dopatrzyła się w tym znamion przestępstwa to albo zła wola albo całkowita nieznajomość kodeksu. Podsłuchiwanie rozmów obrońców z podejrzanym, z ich klientem narusza przepisy przewidziane w art 178 i 226 kpk, mówiącego o tym, że nie wolno przesłuchiwać obrońcy na okoliczność wiedzy, którą zdobył udzielając porady prawne, oraz korzystać z dokumentów objętych tajemnicą obrończą. j. Decyzja prokuratury, która uznała, że w przypadku nagrania rozmów Romana Giertycha z jego klientem nie złamała prawa jest zdumiewająca

Adam Bodnar, Helsińska Fundacja Praw Człowiek

- Tak długo jak długo prokuratura nie wyjaśni kompleksowo całej tej sprawy tak długo będzie to ciążyło na wizerunku tego w jaki sposób w Polsce są stosowane podsłuchy, a także tego co dzieje się z materiałami z podsłuchów i w jaki sposób są one wykorzystywane. Decyzja poznańskiej prokuratury o tyle mnie nie zaskakuje, że jest konsekwencją raportu, który przed kilkoma tygodniami został opublikowany na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości, z którego jednak moim zdaniem wynika, że Ministerstwo nie specjalnie dążyło do tego by odkryć i zbadać konsekwentnie tą sprawę. Po piątkowej publikacji "Rzeczpospolitej", która ujawniła fakt podsłuchiwania przez ABW rozmów adwokatów nie można mówić o tym, że kogoś "się przypadkowo nagrało". Ta sprawa bynajmniej nie może być uznana za zamkniętą, powinna być kompleksowo zbadana, a wszystkie nowe okoliczności, które się pojawiają, jak choćby fakty ujawnione właśnie przez "Rz" powinny być przedmiotem bardzo starannego wyjaśnienia bo od tego zależy jakość demokracji w Polsce.

- Wojciech Wybranowski

PAP
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

PO hojnie opłaca swoich

Prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz hołubi nagrodami burmistrzów z Platformy Obywatelskiej, nawet tych z fatalnymi wynikami finansowymi >>