REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

Polityka

Koalicja zmienia IPN

Eliza Olczyk, Dorota Kołakowska 25-04-2009, ostatnia aktualizacja 25-04-2009 14:05
IPN
autor: Jerzy Dudek
źródło: Fotorzepa
IPN
Partia Donalda Tuska uważa, że IPN jest upolityczniony i zmonopolizował badania naukowe
autor: Przemek Wierzchowski
źródło: Fotorzepa
Partia Donalda Tuska uważa, że IPN jest upolityczniony i zmonopolizował badania naukowe
Redakcja poleca:

Nowa ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej. W najbliższych dniach PO złoży ją w Sejmie. Partia Tuska chce wymienić skład Kolegium Instytutu i zwiększyć jego kompetencje kosztem uprawnień prezesa. Ale Janusz Kurtyka utrzyma stanowisko szefa do końca kadencji

Prace nad projektem zmian w Instytucie Pamięci Narodowej dobiegają końca. Najprawdopodobniej zostanie on zgłoszony w Sejmie wspólnie przez PO i PSL. Jego główne założenia polegają na ograniczeniu roli prezesa Instytutu i wzmocnieniu Kolegium IPN. – Najważniejsze decyzje w Instytucie powinny zapadać kolegialnie – mówi Zbigniew Chlebowski, przewodniczący Klubu Platformy.

Dziś Kolegium liczy 11 osób. Platforma nie zamierza zmienić jego liczebności, za to chce zaostrzyć kryteria, na podstawie których dobierani są jego członkowie. Żeby w Kolegium zasiadali nie politycy, ale naukowcy, i to z tytułem co najmniej doktora habilitowanego, np. prawa, socjologii, historii. Kandydaci do tego gremium będą musieli otrzymać rekomendację co najmniej dwóch senatów uczelni państwowych i być może także Krajowej Rady Sądownictwa – tu jeszcze nie ma decyzji.

W momencie wejścia w życie nowej ustawy kadencja obecnego Kolegium automatycznie się skończy. Co będzie z prezesem IPN Januszem Kurtyką? – Nie chcemy skrócenia jego kadencji – podkreśla Chlebowski.

W PO pojawił się pomysł, by prezes został jednocześnie szefem Kolegium. – Taki model funkcjonuje dziś w NBP: jego prezes jest szefem Rady Polityki Pieniężnej – mówi Chlebowski.

Skąd pomysł zmiany ustawy o IPN? Platforma zarzuca Instytutowi upolitycznienie. Uważa też, że „zmonopolizował on badania”. Dlatego w projekcie zapisano, iż nowe Kolegium będzie mieć pieniądze, które przeznaczy w drodze konkursu na badania prowadzone przez inne instytucje. Mimo wcześniejszych spekulacji medialnych PO nie zamierza wyłączać z Instytutu pionu śledczego.

Ale w partii Tuska nie ma tu jednomyślności. Jarosław Gowin ma nieco inny pomysł na uzdrowienie sytuacji w IPN. – Słuszny jest postulat wymiany Kolegium i zwiększenia kompetencji instytucji akademickich przy wyłanianiu kandydatów do niego. Ale sporny wydaje mi się pomysł rozszerzenia kompetencji Kolegium. To niesie ryzyko zaburzenia sprawnego zarządzania dużą instytucją, jaką jest IPN – mówi „Rz” Gowin.

Jego zdaniem rozszerzenie kompetencji Kolegium powinno dotyczyć spraw nadzorczych, nie decyzyjnych. – Błędem byłoby forsowanie zmian, które ograniczałyby uprawnienia prezesa tylko ze względu na kontrowersje, które wywołuje sposób jego kierowania IPN – dodaje.

Propozycje w sprawie IPN szykuje też Klub Lewicy. Lecz zatrzymał się na etapie założeń. Wedle nich Instytut byłby zlikwidowany, esbeckie teczki trafiłyby do Archiwum Akt Nowych, a zadania śledcze placówki przejęłaby prokuratura. Natomiast pieniądze przydzielane IPN można by przeznaczyć na granty dla instytucji naukowych, które prowadziłyby badania materiałów archiwalnych.

Zanim ich projekt przybierze ostateczny kształt, Lewica chce zorganizować konferencję naukową o przyszłości IPN. Według Witolda Gintowta-Dziewałtowskiego odbędzie się ona w najbliższych trzech tygodniach. Projekt PO poseł SLD ocenia sceptycznie. Dlaczego? – Bo dotyczy personaliów. PO chciałaby ograniczyć władzę Kurtyki, najlepiej pozbyć się go z IPN, a to nie uzdrowi sytuacji w nim – mówi.

Zdaniem Sławomira Radonia, wiceprzewodniczącego Kolegium IPN: – Przekazanie zasobu Instytutu, np. do Archiwum Akt Nowych, to sposób, by te dokumenty zamknąć. Przejmowanie ich trwałoby latami, w tym czasie byłyby niedostępne.

Przymiarki PO do zmian

Pierwszy raz Platforma Obywatelska zaczęła mówić o zmianie ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej tuż po powołaniu rządu w grudniu 2007 roku. Prace nad odpowiednim projektem rozpoczął wówczas poseł PO Andrzej Czuma, obecny minister sprawiedliwości. Czuma chciał ograniczyć liczbę osób podlegających lustracji do 10 tysięcy funkcjonariuszy piastujących najważniejsze funkcje w państwie. Tylko do ich teczek dostęp byłby otwarty. Reszta miała być tajna. Czuma postulował także wyraźniejsze wyodrębnienie działu badawczego Instytutu od jego pionu prokuratorskiego.

Kilka miesięcy temu prace nad nowelizacją ustawy przejął poseł PO Sebastian Karpiniuk. Na zlecenie Platformy prawnicy przygotowali kilka wariantów projektu.

Zakładały one między innymi likwidację Biura Lustracyjnego, a także otwarcie dostępu do teczek, z wyłączeniem tej ich części, która zawierała tzw. dane wrażliwe – dotyczące życia prywatnego. Nadal osoby publiczne miałyby składać oświadczenia lustracyjne, ale z ustawy miało zniknąć pojęcie „kłamstwo lustracyjne”.

—dok

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Telewizje kuszą internautów

Stacje mogą odnieść dziś sukces tylko we współpracy z Internetem. Tam ich programy ogląda już 15 proc. użytkowników >>