Publicystyka
Homeopatia, nauka i wiara
Kościół nie uznaje stosowania leków homeopatycznych za sprzeczne z wiarą. Nauczanie oraz praktyka kościelna są przychylne wobec takich metod leczenia — pisze zakonnik, filozof i lekarz
Niedawno opublikowane w „Rzeczpospolitej” artykuły Anny Piotrowskiej, „Kaczka homeopatyczna” oraz Roberta Tekielego, „Homeopatia, czyli ość węża”, negujące wartość metody homeopatycznej skłoniły mnie do zabrania głosu w tej sprawie. Jest to dobry moment, aby poruszyć problem nie tylko homeopatii, ale całej współczesnej medycyny i nauki jako takiej.
Nauka jest zjawiskiem kulturowym, które cechuje wielowymiarowość. Na pewno nie jest ona wyłącznie domeną czystego rozumu ścisłej empirii, do których zwykle się odwołuje. Oprócz rozumu, szkiełka i oka, w nauce liczy się tradycja wypracowana przez pokolenia ludzi zajmujących się poszczególnymi jej dyscyplinami. Ta tradycja została przez badaczy nauki (pierwszym z nich był Kuhn[1]) nazwana swego czasu paradygmatem.
W dyskusji na temat homeopatii problem istnienia paradygmatów w nauce poruszany był już od dość dawna. Paradygmat to ciekawe zjawisko socjologiczne i kulturowe. Można je określić jako pewien rodzaj inercji świata nauki w stosunku do nowych i dotychczas nierozważanych problemów naukowych. Jeśli problemy te nie pasują do ogólnego kształtu nauki w danym okresie, po prostu się je pomija i traktuje jako nieistotnie czy wręcz nieistniejące. W tym sensie nowe zagadnienia określa się jako „nienaukowe”. Na pytanie: „Dlaczego jakieś twierdzenie jest nienaukowe?” odpowiedź brzmi: „Ponieważ tak nazywają je naukowcy”.
Zarzuty autorów wyżej wymienionych artykułów w stosunku do metody homeopatycznej w gruncie rzeczy sprowadzają się do tego argumentu. Można więc dokonać parafrazy powyższego stwierdzenia i powiedzieć, że przeciwnicy homeopatii rozumują w ten sposób: „homeopatia jest sprzeczna z nauką” ponieważ „tak twierdzą naukowcy”. Rozumowanie to odwołuje się do rzeczywiście przeważającej w świecie naukowym opinii, że lekarstwa mogą działać jedynie wtedy, gdy odbywa się to na zasadzie chemicznej, w więc poprzez wchodzenie w metabolizm organizmu - jak na przykład substrat w reakcjach chemicznych lub koenzym, który je przyspiesza - a intensywność ich działania jest proporcjonalna do zastosowanej dawki. Jeśli jednak dawka ta jest zmniejszana praktycznie do zera, co ma miejsce w procesie wytwarzania leku homeopatycznego, wtedy i działanie leku musi zaniknąć. Jeśli więc lekarze klinicyści i sami chorzy zgłaszają skuteczność leków homeopatycznych, to musi to być efektem placebo.
Tej teorii przeczą jednak fakty. Leczenie metodą homeopatyczną daje efekt większy niż placebo. Potwierdzają to wyniki badań statystycznych[2]. Dlatego można powiedzieć, że w dyskusji na temat homeopatii mamy do czynienia z obroną wzmiankowanego wyżej „chemicznego” paradygmatu w naukach przyrodniczych, co, jak to zwykle bywa, prowadzi do ignorowania faktów z tym paradygmatem sprzecznych. W tym miejscu abstrahuję od innych możliwych motywów, które mogą popychać różnych autorów do krytykowania homeopatii. Jednym z ich może być zwykła walka konkurencyjna pomiędzy firmami produkującymi leki „chemiczne” i tymi, które produkują leki homeopatyczne.
Argument mówiący o efekcie „placebo” w odniesieniu do leków homeopatycznych, mija się również z innymi danymi empirycznymi. Leki te są skuteczne także u zwierząt, u których nie można mówić o efekcie sugestii, czyli właśnie o „placebo”. R. Tekieli próbuje zbić ten argument twierdzeniem, że u dzieci i u zwierząt stosuje się leki homeopatyczne zawierające jeszcze pewną ilość substratu (substancji wyjściowej) i dlatego leki te działają. Nie jest to prawdą. Zarówno u dzieci jak i u zwierząt obserwuje się dobre wyniki leczenia również tymi lekami, które bazują na dużych rozcieńczeniach i pod względem chemicznym nie zawierają już substancji wyjściowej.
Podobnie nie jest prawdą, że istnieją badania wyników leczenia prowadzonego z zastosowaniem leków homeopatycznych, które wykazałyby istnienie „szkód psychiczno-emocjonalnych” będących jakoby następstwem tego leczenia. Byłbym wdzięczny autorowi tej opinii za wskazanie, na jakich danych źródłowych oparł swe stwierdzenia, które o takich szkodach mówią. Odnośnie szkód duchowych, warto zapytać co naprawdę sądzi na ten temat taki autorytet w sprawach duchowych jak Kościół Katolicki. Wiele osób jest w Polsce przekonanych, że Kościół Katolicki odrzuca stosowanie leków homeopatycznych jako sprzeczne z wiarą. Otóż nie jest to prawdą. Opinie niektórych duchownych, teologów, a tym bardziej laików na ten temat, należy traktować jako ich prywatne poglądy, nie zaś jako nauczanie Kościoła.














