Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

Film

W kryzysie warto żartować z siebie

Jacek Marczyński 08-05-2013, ostatnia aktualizacja 08-05-2013 19:00
Guillermo Toledo jako jeden z pasażerów pechowego lotu
Guillermo Toledo jako jeden z pasażerów pechowego lotu
źródło: Gutek Film
Przelotni kochankowie
Przelotni kochankowie
źródło: Gutek Film
Przelotni kochankowie
Przelotni kochankowie
źródło: Gutek Film

"Przelotni kochankowie" to katalog znanych pomysłów Almodóvara, zwariowanych dowcipów i dawka homoerotyki – pisze Jacek Marczyński

W klimat filmu wprowadza już pierwsza scena, gdy na ekranie pojawiają się gwiazdy kiedyś odkryte przez hiszpańskiego reżysera: Antonio Banderas i Penélope Cruz. On jako lotniskowy mechanik, ona jako wózkowa transportująca walizki pasażerów spowodują w ciągu minuty zamieszanie, którego konsekwencje widz będzie oglądał przez następne półtorej godziny. Zobacz galerię zdjęć

Banderasa i Cruz już potem nie będzie, choć ich nazwiska promują „Przelotnych kochanków". Kto dał się na to nabrać, może czuć się zawiedziony, ale niech ma do siebie pretensje. U Pedro Almodóvara nigdy nie jest tak, jak być powinno.

A jednak oglądamy to, co zawsze, bo „Przelotni kochankowie" to modelowy katalog bohaterów, sytuacji i zachowań, jakie Almodóvar daje widzom od lat. Tylko u niego może pojawić się dziewica potrafiąca przewidzieć przyszłość, płatny morderca ze skrupułami, zagadkowa gwiazda filmów sado-maso czy finansowy oszust o miękkim sercu. Jest też częsty u tego reżysera wątek samobójczy i spora dawka narkotyków, po których ludzie stają się bardziej skłonni do zwierzeń. Pasażerowie pechowego samolotu oraz jego załoga odkrywają przed nami rodzinne tajemnice, nietypowe romanse oraz zdrady, a niemal każdy z bohaterów okazuje się kimś innym, niż wydawał się na początku. Supermacho to w rzeczywistości namiętny homo, a typowy gej to jedyny w tym gronie facet twardo stąpający po ziemi.

Nic tu wszakże nie dzieje się na poważnie. Almodóvar zapowiadał, że kręci zwariowaną komedię, i tak rzeczywiście uczynił. Jego fascynacje dawnym kinem, dostrzegalne w każdym obrazie, prowadzą tym razem do slapstickowych burlesek i Billy'ego Wildera, twórcy niezapomnianego „Pół żartem, pół serio". A przy okazji Almodóvar sprowadza do absurdu motywy zaczerpnięte z tasiemcowych seriali dla gospodyń domowych.

Historia zaczyna się świetnie: zwariowane sytuacje wciągają, dialogi są błyskotliwe, postaci intrygują. W połowie jednak filmu dowcip staje się przyciężkawy i czasem spada poniżej poziomu, jakiego można by się spodziewać od reżysera. Krytycy będą zatem wybrzydzać, że Almodóvar się powtarza, obniża loty i nie ma nic ciekawego do powiedzenia.

W porównaniu z „Volverem", a zwłaszcza ze „Złym wychowaniem", „Przelotni kochankowie" to rzeczywiście błahostka. Wolę ją jednak od ostatniego filmu, „Skóra, w której żyję". Jego powikłana intryga i pozorna głębia intelektualna okazała się w gruncie rzeczy kompletną pustką. Nawet jeśli Pedro Almodóvar znalazł się w artystycznym dołku, teraz należy mu się uznanie za to, że w tej sytuacji potrafi żartować z samego siebie.

W „Przelotnych kochankach" trzej stewardzi tańczą dla pasażerów w piosence „I'm So Excited" The Pointer Sisters. Ten kiczowaty numer wydaje się wzięty wprost z gejowskiego klubu.

...
Poprzednia
1 2

Przeczytaj więcej o:  Almodóvar , Antonio Banderas , Penélope Cruz , Przelotni kochankowie , recenzja

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Tu nas znajdziesz: DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Kto zapłaci terrorystom

Trybunał w Strasburgu: rząd musi zapłacić 230 tys. euro odszkodowania. Burzy politycznej raczej nie będzie. Zdaniem eksperta wyrok nie powinien też zaszkodzić Polsce na arenie międzynarodowej. >>
common