Magistrowie/studenci

Student przywiązany do uczelni

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Drobny przepis prawa o szkolnictwie wyższym utrudnia przepływy studentów do lepszych uczelni i ułatwia wymuszanie od nich niezasadnych opłat – twierdzi Marcin Chałupka, specjalista prawa szkolnictwa wyższego
Jak to zmienić? Znieść przywiązanie studenta do niechcianej uczelni. W tym kierunku szła ubiegłoroczna propozycja Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego nowelizacji [link=http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=178901]prawa o szkolnictwie wyższym[/link] (ostatecznie nie trafiła do Sejmu). Postulowano w niej wykreślenie końcowej części zdania w art. 171 ust. 3. Z dotychczasowego brzmienia: „Student może przenieść się z innej uczelni, w tym także zagranicznej, za zgodą kierownika podstawowej jednostki organizacyjnej uczelni przyjmującej, wyrażoną w drodze decyzji, jeżeli wypełnił wszystkie obowiązki wynikające z przepisów obowiązujących w uczelni, którą opuszcza”, miała ocaleć jedynie część do owego „jeżeli”. Pozornie zmiana niewielka, jednak oznaczałaby mentalnościowy przełom w szkolnictwie wyższym: odrzucenie przywiązania studenta do niechcianej uczelni. Ten wciąż obowiązujący przepis jest bowiem żywym wspomnieniem starożytnego kolonatu czy średniowiecznego przywiązania chłopa do ziemi.
Powie ktoś, że art. 171 ust. 3 należy zachować, bo pozwala dyscyplinować studentów niepłacących za studia czy naruszających uczelniane prawo, że przecież podejrzanym też zatrzymuje się paszport. Nic bardziej mylnego. [b]Od dyscyplinowania łamiących uczelniane prawo studentów jest postępowanie dyscyplinarne, a do zaległych opłat mamy procedury egzekucyjne. Problem w tym, że to właśnie ten przepis służy w praktyce jako pozaprawny sposób na represyjne utrudnienie studentowi ewakuacji z niechcianej uczelni, zwłaszcza dla egzekwowania opłat, których zasadność ten kwestionuje.[/b] Jak to możliwe? Według [b]stanowiska ministerstwa (DSW. 6-4020/202/BS/06[/b]) za przepisy obowiązujące na uczelni uznawane są nie tylko regulaminy studiów (np. normy typu: student obowiązany jest pogłębiać wiedzę), ale wszelkie inne w niej obowiązujące. W tej sytuacji [b]powodem blokującym przeniesienie może się stać np. nieuiszczenie przez studenta uciekiniera dowolnie wysokiej opłaty, np. podwyżki czesnego. Bez znaczenia się staje, że wynika ona z umowy zawierającej klauzule niedozwolone lub z jednostronnie narzuconych studentowi regulaminów albo zarządzeń kanclerza[/b]. Wystarczy, by wpisana była w dowolne „przepisy obowiązujące w uczelni”. Gdy student chce zmienić uczelnię, bo jest rozczarowany jej poziomem, to najczęściej odmawia także uiszczania opłaty za kolejny semestr, z którego nie skorzysta. Ale bez “potwierdzenia wypełnienia przepisów obowiązujących w uczelni” przeniesienie jest znacznie utrudnione. Tym sposobem, posługując się art. 171 ust. 3 ustawy, [b]uczelni łatwej jest wymusić żądane opłaty odmową wydania “potwierdzenia wypełnienia”, niż udowodnić ich zasadność przed sądem czy UOKiK.[/b] Gdyby chociaż odmowa ta zachowywała formę decyzji określonej w art. 207 prawa o szkolnictwie wyższym, to student miałby możliwość jej zakwestionowania. Często jednak jest ona tylko “komunikatem werbalnym”. Jedynym pozytywem takiej sytuacji dla studenta bywa nabycie wiedzy, jak można instrumentalnie wykorzystać nieprzemyślane przepisy. I choć to często jedyne dydaktyczne przysporzenie, jakie student wynosi z uczelni, którą chce zmienić, to w kraju częstej instrumentalizacji prawa... bezcenne. Jeśli projekt nowelizacji prawa o szkolnictwie wyższym przygotowywany pod kierownictwem minister Barbary Kudryckiej utrzyma wykreślenie problematycznego przepisu, poprawi to sytuację prawną indywidualnego studenta na uczelni. Ale ważny jest także efekt ogólnosystemowy. [b]Likwidacja bubla prawnego utrudniającego racjonalne i odpowiedzialne decyzje młodym ludziom, którzy nie chcą dłużej płacić za buble edukacyjne, sprzyjać będzie ich przepływowi do uczelni oferujących wyższą jakość edukacyjnej usługi.[/b] Ponadto zmiana taka wpisałaby się pozytywnie w postulowane wzmacnianie konkurencyjności w szkolnictwie wyższym, bo tej krytykowany przepis wybitnie nie służy.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL