Kraj

Co komu wolno na Westerplatte

Symbole takie jak Westerplatte nie mogą być przedmiotem sporów – mówił premier Donald Tusk
Fotorzepa, Roman Bosiacki
Tak jak w rocznicę porozumieńsierpniowych, nie obyło się bez kontrowersji
– To objaw bolszewizacji w myśleniu: jedna partia, jedno kierownictwo, jedna dyrektywa – podnieś rękę, to ja wyję. Co wyjesz, wyjcu? – tak na Westerplatte mówił Władysław Bartoszewski.
W ten sposób odniósł się do zachowania części publiczności podczas obchodów rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych. Buczeli oni, gdy w niedzielę przemawiał Bogdan Borusewicz, jeden z liderów protestów w Stoczni Gdańskiej, a dziś marszałek Senatu. Nie był to ostatni zgrzyt podczas obchodów, które na Westerplatte zaczęły się o godzinie 4.45 (o tej godzinie Niemcy zaatakowali 1 września 1939 r.). Około 100 osób nie zostało dopuszczonych na miejsce uroczystości. Wśród nich m.in. Andrzej Drzycimski, biograf majora Henryka Sucharskiego, dowódcy placówki na Westerplatte. – Myślę, że było to powodowane względami bezpieczeństwa – mówi "Rz" Drzycimski, który ostatecznie został wpuszczony.
Również przedstawicielom korporacji akademickiej Konwent Polonia, którzy zostali zablokowani przez ochronę, umożliwiono w końcu złożenie wieńca w czasie uroczystości. – Jesteśmy wdzięczni, że pozwolono nam uczcić korporantów, którzy brali udział w wojnie obronnej 1939 roku – powiedział "Rz" Marcin Wiszowaty z Konwentu Polonia. Część osób, którym nie udało się wejść, zrezygnowała z udziału w obchodach i opuściła teren składnicy wojskowej. Podczas uroczystości głównym mówcą był premier Donald Tusk. – Spieramy się często o sens różnych zdarzeń w naszej historii, ale nie może być przedmiotem sporu sens i istota symboli – takich symboli jak obrona Westerplatte i takich symboli jak wiele, wiele lat później prawdziwy koniec II wojny światowej, też tu, w Gdańsku, w czasie wielkiego zrywu "Solidarności". Na tym będziemy budowali także polską przyszłość – powiedział premier. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego reprezentował wiceszef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Witold Waszczykowski. "Polska nie mogła być zwycięzcą w nierównym starciu z potęgą hitlerowskich Niemiec. Jednak punktem zwrotnym stał się 17 września 1939 i wkroczenie Armii Czerwonej na wschodnie tereny Rzeczypospolitej. Dopiero wtedy się okazało, że o starciu Polski z mapy Europy, o nowym jej rozbiorze wcześniej rozstrzygnęły w bliskim porozumieniu dwa totalitarne mocarstwa" – napisał w liście prezydent Kaczyński. Minister kultury Bogdan Zdrojewski podpisał w Gdańsku zarządzenie, na mocy którego powstanie Muzeum Westerplatte. Ma się ono stać częścią Muzeum II Wojny Światowej. Na czele komitetu honorowego przyszłorocznych obchodów 70. rocznicy wybuchu wojny stanął Władysław Bartoszewski. Ma wybrać pozostałych członków tego gremium. – Nie będzie żadnych marszałków Sejmu, Senatu, ministrów, żadnych dygnitarzy, premiera też nie. Tam będą uczestnicy II wojny światowej – zapowiedział Bartoszewski. socjolog, członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej Pojawienie się lub absencja na uroczystościach rocznicowych to nie jest jeszcze polityka historyczna. Może być jednym z jej przejawów, ale nie da się tego sprowadzić do kwestii reprezentacyjnych czy wizerunkowych. Choć na przykład polityka nadawania odznaczeń bohaterom minionych wydarzeń jest przejawem kształtowania postaw historycznych. Jednak znacznie ważniejsze w dziedzinie polityki historycznej są takie kwestie, jak decyzje o budowie lub zaniechaniu tworzenia np. Muzeum Kresów czy Muzeum Ziem Zachodnich. Pewne niebezpieczeństwo w zakresie kształtowania świadomości historycznej niesie pomysł lansowany w kręgach rządowych, by sprawy programów szkolnych przenieść na poziom samorządów. Może to oznaczać rezygnację państwa z odpowiedzialności za kształtowanie spójnej dla całego kraju wiedzy o polskiej historii.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL