Gdy plajtuje prywatna uczelnia

Czy ktoś odpowiada za długi uczelni prywatnej wobec studentów, pracowników lub kontrahentów, czy też jest to wydmuszka doskonała – zastanawia się Marcin Chałupka, prawnik, specjalista sektora szkolnictwa wyższego, związany z Fundacją Rektorów Polskich
To pytanie powróciło, tym razem postawione przez rzecznika praw obywatelskich w piśmie do ministra nauki i szkolnictwa wyższego. Choć sprawę odpowiedzialności za długi uczelni niepublicznych podnoszono już w 2005 roku podczas prac nad ustawą – Prawo o szkolnictwie wyższym (ustawa), to dopiero kolejne faktyczne bankructwa sprawiły, że studenci pozbawieni możliwości ukończenia studiów i pracownicy pozbawieni wynagrodzeń postawili ją publicznie. Oczywiście problem faktycznie nie dotyczy wielu prestiżowych i odpowiedzialnie kierowanych uczelni, które poważnie traktują swą misję. Jednak prawnie istnieje. Ustawa nie wskazuje wprost odpowiedzialnego za długi uczelni jako osoby prawnej, należy więc stosować przepisy ogólne prawa cywilnego. Choć brak np. subsydiarnej odpowiedzialności władz uczelni czy jej założyciela, jak przewiduje to kodeks spółek handlowych, nie ma przeszkód, by stosować przepisy karne w zakresie ewentualnej niegospodarności,...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL