Kultura

Komiks o młodych w kapitalizmie

Rzeczpospolita
„Na szybko spisane; 1990 – 2000” Michała „Śledzia” Śledzińskiego to ironiczny i osobisty zapis dorastania
Poprzedni tom opowiadał o dzieciństwie w ostatnich latach PRL. Pokazywał nie tylko grozę, ale i śmieszność tamtej rzeczywistości. Śledziński (rocznik 1978), założyciel komiksowego pisma „Produkt”, jest dziś jednym z najważniejszych krajowych rysowników. Ma wyrazisty styl, inteligentnie komponuje kadry i potrafi zajmująco opowiadać.
Rok 1990 zaczął się od zmian. Na porośniętym dotąd chaszczami podwórku wyrósł plastikowy kiosk, w którym można kupić zagraniczne batony. Towar luksusowy stał się nagle dostępny. Tak pierwsze dni transformacji zapamiętał „Śledziu”. I narysował swoje wspomnienia dynamiczną, celowo niedbałą kreską, niektóre kadry zapełniając krzykliwymi kolorami. Świat nabrał przecież barw i tempa.
Introwertyczny bohater, dotąd niewyściubiający nosa z książek, poznał bandę chłopaków podobnie jak on zafascynowanych komputerami. Umiejętności outsidera doceniono, ale nie stał się przez to mniej samotny. Jest w tym komiksie miejsce na pierwszą miłość, egzamin maturalny, histerię spowodowaną śmiercią pokoleniowego idola Curta Cobaina z Nirvany. Właściwie wszystko to, co sama zapamiętałam z licealnych czasów. „Śledziu” kapitalnie potraktował temat. Nie ograniczył się do prostego zapisania wspomnień. Swoje historie opowiedział z powagą, naiwnością, „obiektywizmem”. Osiągnął dzięki temu zdumiewająco komiczny efekt. Nie istnieje dorastanie bez odkrywania ciała i seksualności. Zdarza się to także introwertycznym chłopakom, którzy mieli trudne dzieciństwo. Dlatego „Śledziu” nie ucieka od wstydliwego tematu. Mówi zarówno o wertowaniu pisemek dla dorosłych, oglądaniu wyuzdanych filmów, jak i erotycznych wstrząsach przytrafiających się w sklepie czy na ulicy. Dla mnie ważnym wątkiem tej historii, obu jej tomów, jest rodzina. Bohater wychował się bez matki. Jego zagoniony ojciec nie stronił od butelki, często też popadał w stany depresyjne. Skonfliktowany z nim brat wpadł w złe towarzystwo i zniknął z domu. Niewesoła sytuacja. Dlatego pewnie bohater jest odludkiem. Śmieszno-smutny pamiętnik „Śledzia” jest boleśnie prawdziwy, a jego czytaniu towarzyszą śmiech i wzruszenie.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL