Świat

Mułłowie boją się kobiet

Reuters
Irańskie władze zaostrzają represje wobec obywateli żądających większych swobód. Tylko w ciągu ostatnich dwóch miesięcy policja obyczajowa aresztowała ponad tysiąc kobiet
Iranki trafiają do aresztu, bo zbyt nonszalancko zakładają chusty, które powinny dokładnie zakrywać głowę. Tym, które mają zbyt wyraźny makijaż, strażnicy siłą go ścierają wprost na ulicy. Policja obyczajowa częściej niż zwykle robi też naloty na prywatne mieszkania, aby sprawdzić, czy nie pije się w nich alkoholu. – Od czasu, gdy świat skupił się na programie atomowym Iranu, z przestrzeganiem praw człowieka jest w naszym kraju coraz gorzej. Policja obyczajowa wkracza już w każdą dziedzinę naszego życia – mówi w wywiadzie dla brytyjskiego dziennika „The Guardian” irańska laureatka Pokojowej Nagrody Nobla Szirin Ebadi.
Mułłowie postanowili pokazać, że sprawują w Iranie niepodzielną władzę. Z uniwersytetu wyrzucono w tym miesiącu kilkudziesięciu studentów, którzy ogłosili strajk, chcąc nagłośnić sprawę molestowania ich koleżanki przez rektora. Rektora nie skazano, za to do więzienia wtrącono niewinną dziewczynę, oskarżając ją o nieobyczajne zachowanie. W tym samym czasie z aresztu wypuszczono byłego szefa policji w Teheranie, który został przyłapany na zabawach z prostytutkami. Reza Zareie spędził za kratkami zaledwie pięć miesięcy, choć to on miał wprowadzać w życie surowe prawo dotyczące moralności. Irańczycy pozbywają się resztek złudzeń, że można wyrażać swoje niezadowolenie z działań władz. Na pięć lat więzienia skazano aktywistkę Hanę Abdi domagającą się dla kobiet równych praw do dziedziczenia i opieki nad dziećmi. Strażnicy islamskiej Rewolucji zdecydowanie rozprawiają się też ze strajkującymi pracownikami cukrowni czy kierowcami domagającymi się podwyżek. Wielu z nich zostało oskarżonych o stwarzanie zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa.
– Konserwatywni mułłowie są przekonani, że Zachód chce wywołać aksamitną rewolucję w Iranie. Dlatego wszystkie organizacje pozarządowe i ruchy, które walczą o większe prawa, są traktowane jako zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa – tłumaczy „Rz” Meir Javedanfar z Centrum Analiz Politycznych i Ekonomicznych dla Bliskiego Wschodu. Eksperci uważają, że represje dotykają zwłaszcza kobiety, bo mułłów niepokoi ich coraz silniejsza pozycja w irańskim społeczeństwie. – W Iranie kobiety mają o wiele większe możliwości rozwoju zawodowego i osobistego niż w innych krajach islamu i skrzętnie to wykorzystują. Na uniwersytetach większość studentów to kobiety – mówi dr Sylwia Surdykowska z Instytutu Orientalistyki UW. Podkreśla, że większość działaczek chce walczyć o większe prawa w ramach państwa religijnego. – Chcą wykorzystywać furtki w istniejących przepisach. Na przykład w przypadku rozwodu prawo do opieki nad dziećmi tradycyjnie przyznaje się ojcu. Ale kobieta może przed ślubem wynegocjować umowę, w której zagwarantuje takie prawo sobie – tłumaczy Sylwia Surdykowska. Burmistrz Teheranu Mohammed Baqer Qalibaf, polityczny przeciwnik prezydenta Mahmuda Ahmadineżada, jako jeden z pierwszych uznał, że z kobietami warto żyć dobrze. Kilka tygodni temu oddał im we władanie jeden z parków. Panie mogą w nim odpocząć w cieniu drzew, poćwiczyć aerobik, skorzystać z toru rowerowego lub boiska. Przed wzrokiem mężczyzn chroni je wysoki stalowy płot. Porządku pilnuje wyłącznie żeński personel. – Myślę, że burmistrz już zabiega o nasze głosy przed wyborami prezydenckimi w 2009 roku – mówi 39-letnia Nasrin, która codziennie odwiedza park dla kobiet. afp Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: w.lorenz@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL