REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj » Historia

Historia

Przewoźnik naraził się mniejszościom

Piotr Zychowicz 03-12-2008, ostatnia aktualizacja 03-12-2008 12:48
Andrzej Przewoźnik
źródło: Rzeczpospolita
Andrzej Przewoźnik
Andrzej Przewoźnik podczas pogrzebu ekshumowanych szczątków żołnierzy AK Okręgu Wileńskiego, który odbył się 4 października tego roku w Dubiczach na Litwie
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
Andrzej Przewoźnik podczas pogrzebu ekshumowanych szczątków żołnierzy AK Okręgu Wileńskiego, który odbył się 4 października tego roku w Dubiczach na Litwie

Mniejszości narodowe żądają dymisji sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Andrzej Przewoźnik: Wszystkie ich zarzuty są nieprawdziwe.

„Rzeczpospolita” dotarła do listu przedstawicieli mniejszości narodowych do ministra kultury i dziedzictwa narodowego Bogdana Zdrojewskiego. Są w nim poważne oskarżenia pod adresem sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Przedstawiciele mniejszości zarzucają Andrzejowi Przewoźnikowi, że ignoruje interesy obywateli pochodzenia innego niż polskie.

Sygnatariusze listu to osoby zasiadające w Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Reprezentują Litwinów, Niemców, Łemków, Ukraińców, Kaszubów, Czechów i Romów. Według nich Przewoźnik „świadomie nie podejmuje dialogu z przedstawicielami mniejszości” i stosuje „podwójne standardy” w kwestii upamiętniania poległych Polaków i nie-Polaków.

Przedstawiciele mniejszości zarzucają mu „kierowanie się w pracy racjami politycznymi i własnymi poglądami, a nie dobrem ogólnospołecznym”. „W wielu przypadkach postępowanie sekretarza charakteryzowało się niegodnym urzędnika Rzeczypospolitej zwierzchnim traktowaniem obywateli” – napisali w liście i poprosili ministra kultury o spotkanie.

Choć od wysłania listu minęło już półtora miesiąca, Bogdan Zdrojewski milczy. – Trwa procedura wyjaśniająca i niedługo wyślemy odpowiedź. Chcę jednak podkreślić, że Andrzej Przewoźnik cieszy się pełnym zaufaniem ministra – mówi Iwona Radziszewska, rzeczniczka resortu.

Sygnatariusze dokumentu nie są zaskoczeni taką odpowiedzią. – Pisze pan tekst o działaniach Przewoźnika? I opublikują go panu? Przecież on jest otoczony nimbem osoby nietykalnej, której wszystkie działania mają na celu dobro publiczne – twierdzi Piotr Tyma, prezes Związku Ukraińców w Polsce. I podkreśla, że przedstawiciele jego społeczności już od wielu lat nie mogą porozumieć się z Przewoźnikiem.

Jako przykład podają sprawę upamiętnienia cywilów zabitych w Lisznej z wyroku sądu Grupy Operacyjnej Wisła w 1947 roku pod zarzutem sprzyjania UPA. Ekshumacja została przeprowadzona w 1992 roku, a – jak twierdzi Tyma – z powodu obstrukcji Przewoźnika ciała pochowano dopiero w roku 2000. Osiem lat przeleżały w Zakładzie Medycyny Sądowej w Rzeszowie.

– Przewoźnik stosuje zasadę wzajemności. Jest gotowy upamiętnić poległych Ukraińców, tylko jeżeli Ukraina upamiętni na swoim terenie jakichś poległych Polaków. Z nami, polskimi obywatelami, nie chce rozmawiać – podkreśla Tyma. Dodaje, że sekretarz Rady jest „wyjątkowo arogancki” i okazuje brak szacunku osobom niepodzielającym jego poglądów.

Sygnatariusze listu twierdzą, że Przewoźnik ignoruje interesy mniejszości narodowych

Inni podpisani pod listem działacze mówią, że Przewoźnik ma dwie twarze. Z jednej strony jest bardzo skuteczny w upamiętnianiu polskich ofiar, z drugiej – wyjątkowo sceptyczny wobec projektów upamiętniania osób innego pochodzenia.

– Przeciąga sprawy, wykorzystuje rozmaite kruczki prawne i blokuje wszelkie inicjatywy – twierdzi Rafał Bartek ze Związku Niemieckich Stowarzyszeń Społeczno-Kulturalnych w Polsce.

Oskarża sekretarza ROPWiM m.in. o to, że blokuje upamiętnienie w miejscowości Łąka Prudnicka pochodzących stamtąd niemieckich żołnierzy poległych podczas I wojny światowej. – Choć z inicjatywą wyszła lokalna, polska społeczność, Przewoźnik twierdzi, że żołnierze obcych armii nie powinni być upamiętniani na terenie Polski. Wygląda na to, że działa z pobudek nacjonalistycznych – podkreśla Bartek.

Podobnego zdania jest Bronius Makauskas ze Wspólnoty Litwinów w Polsce: – Kreuje się na piłsudczyka, ale prowadzi politykę endecką. Nie rozumie, czym była Rzeczpospolita, w której zgodnie żyli przedstawiciele wielu narodów.

Według Makauskasa w miejscowości Berżniki Przewoźnik miał blokować upamiętnienie kilku litewskich żołnierzy poległych w walkach z Polakami w 1920 roku. – Mataczył i zasłaniał się rozmaitymi wydumanymi przeszkodami. To wstyd, że poważny urzędnik zachowuje się w taki sposób – uważa.Jego zdaniem Przewoźnika należy odwołać. – Powinien zastąpić go ktoś, kto będzie traktował równo wszystkich obywateli – mówi litewski działacz.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Zapomniane ofiary Holokaustu

Polscy wójtowie apelują do Berlina, aby zadbał o mogiły zamęczonych niemieckich Żydów >>