REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj » Wiadomości

Raport "Rz"

Coraz więcej pytań

Paweł Reszka, Michał Majewski 10-07-2010, ostatnia aktualizacja 10-07-2010 01:42

Trzy miesiące po katastrofie Tu-154M w Moskwie nie pracuje ani jeden polski prokurator

Dlaczego żaden z polskich śledczych nie pracuje w Rosji? – Na razie czekamy na przetłumaczenie dokumentów, które przyszły z Rosji w ramach pomocy prawnej – wyjaśnia „Rz” Jerzy Artymiuk z Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

Czy w ogóle, a jeśli tak, to kiedy, śledczy wybiorą się do Rosji? Dokładnie nie wiadomo. Według słów Artymiuka decyzja w tej sprawie zostanie podjęta po 20 lipca.

Tymczasem w sprawie katastrofy jest coraz więcej zagadek. Opisujemy je w raporcie „Rz”.

Polska wciąż nie ma podstawowych informacji na temat pracy kontrolerów

Gdzie są największe białe plamy w aktach? Polska strona wciąż nie ma podstawowych informacji na temat pracy kontrolerów z lotniska Siewiernyj w dniu katastrofy. Dlaczego kontroler Wiktor Ryżenko podaje załodze Tu-154, że samolot jest na ścieżce podejścia do lądowania, skoro na niej nie jest? Z jakiego powodu tak późno reaguje na gwałtowne zniżanie się maszyny? Niejasności rosną po ujawnieniu przez media zeznań pilota jaka-40, który lądował przed tupolewem, por. Artura Wosztyla i sensacyjnym wywiadzie, którego udzielił portalowi Tvn24.pl technik maszyny Remigiusz Muś. Obaj twierdzą, że rosyjski kontroler sprowadzał samoloty, w tym jaka-40 i Tu-154M, na wysokość 50 metrów, co byłoby złamaniem zasad bezpieczeństwa. Słowa lotników stoją też w sprzeczności z tym, co wiemy z opublikowanych stenogramów rozmów wieży z tupolewem. Czy załoga jaka-40 mija się z prawdą? Czy stenogramy?

Polska prokuratura nadal nic nie wie o stanie sprzętu, którym dysponowali na lotnisku Rosjanie. Chodzi przede wszystkim o radar i radiolatarnie, które pomagają sprowadzić samolot na pas. Dwa kilometry przed lądowiskiem wskaźnik oznaczający Tu-154 miga na monitorze radaru. Dlaczego tak się dzieje, mimo że maszyna akurat wtedy jest na właściwej wysokości? Zagadka. Podobnych jest więcej. Polscy śledczy nie wiedzą nawet, czy w dyspozytorni na lotnisku był aparat, który robił zdjęcia wskaźnikom radaru w trakcie lądowania Tu-154. Powinien być, bo chodziło o lądowanie w fatalnych warunkach samolotu z VIP.

Tymczasem rosyjski wicepremier Siergiej Iwanow oświadczył, że wszystkie materiały zostały już przekazane Polakom. Rozmówcy „Rz” przypuszczają, że oznacza to, iż już zostały wysłane, ale jeszcze nie dotarły.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

34 mln znalazły właściciela

We wczorajszym losowaniu Lotto tylko jeden gracz trafił "szóstkę" wygrywając aż 33 787 496, 10 zł. Szczęśliwiec zagrał w Gdyni w systemie chybił trafił >>