Katastrofa smoleńska
Premier prosi o cierpliwość
PiS chce, żeby to strona polska prowadziła śledztwo w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem. Marszałek Sejmu jest sceptyczny. Premier zapewnia, że trwają rozmowy o odtajnieniu zapisów czarnych skrzynek
Tusk zaznaczył, że płk. Edmund Klich - akredytowany przy rosyjskim Międzynarodowym Komitecie Lotniczym - przestrzegał go, że "fragmentaryczne ujawnianie niektórych wątków w śledztwie może przynieść złe, a nie dobre skutki, jeśli chodzi o ustalenie prawdy".
Premier mówił, że Rosjanie w stu procentach współpracują z polskimi prokuratorami i służą wszelką pomocą w prowadzeniu śledztwa. Zapewnił, że strona rosyjska bardzo szybko i sprawnie zareagowała na prośbę otoczenia ochroną miejsca katastrofy.
- Chcemy wykorzystać wszystkie możliwości, żeby w sposób optymalny, czyli przejrzysty, jak najszybszy, dojść do wszystkich powodów, przyczyn katastrofy w Smoleńsku, a następnie, aby określić zakres odpowiedzialności za to co się stało - powiedział szef rządu.
- Strona rosyjska nie stawia żadnych przeszkód kiedy strona polska prosi o dostęp do materiałów, w tym odszyfrowanych zapisów z czarnych skrzynek - mówił premier.
Przyznał, że w Konwencji o Międzynarodowym Lotnictwie Cywilnym jest zapis, że na podstawie umowy stron śledztwo może być przekazane innemu krajowi, ale robi się to tylko wtedy, kiedy jeden z krajów z jakichś przyczyn nie ma technicznej możliwości przeprowadzania śledztwa.
- Ewentualne przekazanie części lub całości śledztwa przez komisję rosyjską komisji polskiej, byłoby możliwe, nie mówię, że zasadne, ale możliwe dopiero po podpisaniu wzajemnego porozumienia czy umowy dotyczącej takich przypadków - powiedział Tusk.
Jak podkreślił, takich przypadków jak katastrofa koło Smoleńska do tej pory nie było i "musielibyśmy ze stroną rosyjską ustalać to porozumienie". - Uznaliśmy, że z punktu widzenia Polski kluczowy jest natychmiastowy dostęp do wszelkich działań na miejscu katastrofy, a nie czekać na ewentualne efekty negocjacji dotyczących porozumienia - dodał szef rządu.
- Proszę państwa o cierpliwość. W tej sprawie nie możemy wyciągnąć pochopnych, błędnych wniosków - mówił premier.
Nie przez przypadek przyjęliśmy tę konwencję. Ona - w przeciwieństwie do przepisów wojskowych - pozwoli nam na ujawnienie wszystkich wyników śledztwa. Ale będziemy musieli na nie jeszcze poczekać - mówił.
PiS: przejmijmy śledztwo
PiS wystosował rezolucję wzywającą premiera, by wystąpił o do rosyjskich władz o przekazanie śledztwa stronie polskiej. Klub PiS przekazał projekt rezolucji Sejmu Bronisławowi Komorowskiemu.
"Niniejsza rezolucja jest ściśle związana z mnożącymi się wątpliwościami co do sposobu prowadzenia postępowania, które powinno wyjaśnić przyczyny katastrofy" - napisano w projekcie rezolucji.
"W obliczu takiej tragedii każde państwo winno dążyć do jak najszybszego i rzetelnego wyjaśnienia jej przyczyn przez własne organy śledcze i inne właściwe instytucje" - czytamy w projekcie.
Projekt zauważa, że rządy Polski i Federacji Rosyjskiej postanowiły prowadzić postępowanie w oparciu o przepisy Konwencji o Międzynarodowym Lotnictwie Cywilnym z 7 grudnia 1944 roku.
Powołując się na tę konwencję autorzy projektu rezolucji podkreślają, że okoliczności wypadku lotniczego może badać państwo właściwe dla miejsca zdarzenia lub - na podstawie umowy dwustronnej - może przekazać prowadzenie badania innemu państwu.
Z treści tego zapisu konwencji - zaznacza PiS - "wynika więc jasno, że rząd polski ma pełne prawo zwrócenia się o przekazanie postępowania polskim organom powołanym do wyjaśnienia okoliczności katastrofy".
"W relacjach między państwami utrzymującymi normalne, a tym bardziej dobre stosunki, akt taki nie może być w żadnym razie traktowany jako nieprzyjazny czy też niedopuszczalny. Trudno więc zrozumieć motywy, dla których Polska miałaby dobrowolnie zrezygnować z tego uprawnienia" - napisano w projekcie rezolucji.
Komorowski: Mamy wątpliwości
Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski poinformował, że kluby PO, SLD i PSL zgłaszały podczas posiedzenia Konwentu Seniorów "daleko idące wątpliwości" co do zasadności sejmowej debaty na temat projektu rezolucji PiS.















