REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj » Wiadomości

Rozmowa "Rz"

Państwo jest traktowane jak wróg

Małgorzata Subotić 06-05-2009, ostatnia aktualizacja 07-05-2009 03:06
Senator Zbigniew Romaszewski
autor: Radek Pasterski
źródło: Fotorzepa
Senator Zbigniew Romaszewski

Prawo powstaje w grupach lobbystycznych, parlament tylko podnosi rękę – uważa wicemarszałek Senatu Zbigniew Romaszewski

Jest pan senatorem od 20 lat, od Senatu pierwszej kadencji. Zawsze trafiał pan tam z listy popieranej przez środowiska solidarnościowe. W 2001 r. startował pan nawet z listy Blok Senat 2001, na której byli przedstawiciele zarówno PO, jak i PiS. To chyba jeden z niewielu przypadków skonsumowania współpracy POPiS-u?

Tak. W skład tego bloku wchodzili zresztą też przedstawiciele ówczesnej Unii Wolności. Ale np. moje kontakty z Krzysztofem Piesiewiczem, z którym tworzyliśmy Blok Senat 2001, sprowadzają się do dzielenia się dość frustrującymi obserwacjami.

Kto tę frustrację wyraża?

Obydwaj wyrażamy swoje frustracje i to nas łączy.

Współpracował pan z PO, przede wszystkim w Bloku Senat 2001. Część senatorów Platformy zna pan od lat. Czym się pana zdaniem różni partia Donalda Tuska od PiS? Może tylko retoryką?

Może zacznijmy od tego, w czym są podobne. W przesunięciu problemów programowych i ideowych na dalszy plan. I powolnym przekształcaniu się w grupy interesów.

O co chodzi w tym przekształcaniu się w grupy interesów?

Ten powolny proces dotyczy wszystkich ugrupowań politycznych w Polsce, a także na świecie. Walka między partiami dotyczy władzy i zajmowania stanowisk na każdym szczeblu centralnym czy samorządowym, a nie tego, do czego ta władza ma zostać wykorzystana. Ta prawda z dużym trudem i bardzo powoli przesącza się do mediów. Jest to także wynik rewolucji medialnej. W poszukiwaniu odbiorcy media produkują raczej wiadomości sensacyjne niż pogłębione informacje mobilizujące opinię publiczną. Czyli w pana ocenie media podają przede wszystkim sensacyjki?

Kiedy obserwujemy przekazy medialne, to w czym ostatnio tkwimy? Kto komu co powiedział, kto kogo w co kopnął, kto co wypił itd. Nie ma dnia, żeby takiej „sensacyjnej” informacji nie było. To jest niestety skuteczne zamazywanie realnych problemów, przed którymi stoi Polska. Gdyby na przykład przejrzeć doniesienia internetowe i telewizyjne o demonstracjach stoczniowców i kolejarzy sprzed kilku dni, to dowiedzielibyśmy się niewiele.

Czyja to wina: mediów czy polityków? Może taki medialny przekaz jest w interesie klasy politycznej?

Pośrednik między politykami a opinią publiczną niespecjalnie wywiązuje się ze swoich obowiązków.

A winy u polityków pan nie widzi? Może łatwiej im mówić o „małpkach” i innych tego typu pikantnych, choć mało twórczych historiach?

Z całą pewnością. Tak to wszystko, o czym mówimy, zaplątuje się i samo napędza. By mówić o „małpkach” nie trzeba niczego czytać ani w ogóle myśleć. Po prostu stajesz przed kamerą i gadasz. Jest to łatwiejsze i dla polityka, i dla dziennikarza. Sensacja zawsze była obecna w mediach i różniła je od opracowań naukowych. Dziś stała się podstawowym środkiem uprawianej przez polityków manipulacji społeczeństwem. Dziennikarze już często mają dość, ale nie potrafią tego przełamać. O zadłużeniu Andrzeja Czumy (ministra sprawiedliwości - red.) przez trzy tygodnie trwała ogólnonarodowa dyskusja. O sytuacji polskich stoczni dowiadujemy się natomiast dopiero wtedy, gdy jest awantura.

Chodzi panu o protesty w czasie kongresu Europejskiej Partii Ludowej?

Tak. Urządza się tego typu imprezę, a równocześnie Unia Europejska, w której potężną siłą jest EPP, decyduje, czy mamy mieć przemysł stoczniowy, czy też nie. Na dodatek stoczniowców protestujących przed miejscem, gdzie odbywa się ta huczna impreza, rozgania się za pomocą gazu.

To do czegoś zmierza?

Zmierza. Sądzę, że demokracja przeszkadza tym, którzy chcieliby, aby władza przeszła w ręce grup nieformalnych. Ludzie natomiast, zalani potokiem miałkiej informacji, nie do końca zdają sobie sprawę z tego, że demokratyczne państwo jest gwarantem ich najszerszych interesów.

Co ma pan na myśli, mówiąc, że ludziom przejadła się demokratyczna władza?

Ludzie są zmęczeni i czują się jednocześnie zagrożeni w swym codziennym bycie. Tak więc nie w głowie im przejmowanie się problemami państwa, a właśnie na tym polega demokracja.

Poprzednia
1 2 3
"Rz" Online
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Ewa Kopacz: Lider PO? Tylko Tusk

Każda ekipa rządząca mogłaby się uderzyć w piersi i powiedzieć: gdybyśmy sami zrobili więcej, mielibyśmy dzisiaj te wymarzone autostrady. Niestety, spadło to na ekipę Tuska. >>