Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Samorzšdowa jazda bez trzymanki

Rzeczpospolita
Społeczeństwo obywatelskie w Polsce jest słabe i może nie udŸwignšć zadań, które narzuci mu decentralizacja. Wyręczš je œwietnie zorganizowane legalne i nielegalne lokalne grupy interesu – pisze politolog z Uniwersytetu Œlšskiego
Oczywiœcie z radoœciš należy powitać decentralizacyjne plany Platformy Obywatelskiej. Jest to ruch w odpowiednim kierunku, zgodny z ogólnoœwiatowymi tendencjami, które sprzyjajš zasadzie subsydiarnoœci, oddajš jak największš częœć kompetencji obywatelom, umożliwiajš realizację spontanicznej inicjatywy społecznej. W polskich warunkach któż inny jak nie partia sama siebie okreœlajšca w nazwie jako obywatelska winna dokonać tego typu dzieła? Nie oznacza to jednak, że do owej reformy autorstwa ministra Schetyny nie należy zgłosić uwag krytycznych.
Pierwsza wštpliwoœć jest natury ogólnej. Otóż PO chce przekazać samorzšdom jak największš iloœć kompetencji, bez sprawdzenia, jak one sobie z nimi poradzš. Banałem, i to w dodatku fałszywym, jest teza, że na dole kontrola społeczna jest większa, a polityka bardziej przejrzysta. Pochodzę z prowincji i wiem, jak łatwo może dojœć do zblatowania jednego dziennikarza lokalnej gazetki ze sprawujšcš władzę klikš, co na długie lata może skutecznie blokować kanały komunikacji społecznej, kontrolę obywatelskš i możliwoœć alternacji władzy. Rzšdzšcy sš o wiele lepiej powstrzymywani przed nadużyciami i korupcjš na szczeblu centralnym niż na poziomie lokalnym, właœnie przez funkcjonowanie spluralizowanych i konkurujšcych ze sobš ogólnopolskich mediów. Na szczeblu gminnym tego typu kontrola ze strony czwartej władzy jest fikcjš. Podobnie ma się sprawa z działalnoœciš partii politycznych. Cokolwiek krytycznego byœmy o nich napisali, to ich konkurencja sprzyja wzajemnej kontroli. Jeœli coœ ohydnego wykombinuje PO, zaraz będzie to wychwycone i skontrowane przez PiS czy SLD, i odwrotnie. Ale tego typu mechanizm nie działa na poziomie niższym niż wojewódzki. Partie sš słabo zakorzenione w powiatach i gminach i tam nie stanowiš dla siebie œmiertelnej, ale pożytecznej dla demokracji przeciwwagi. Ich słaboœć na najniższym poziomie umożliwia powstawanie lokalnych klik, dla których przynależnoœć ideowa nie jest istotna. Platforma chce przerzucić ogrom zadań i kompetencji na barki społecznoœci lokalnych, nie uwzględniajšc, że częstokroć sš one do tego nieprzygotowane. Wszelkie badania funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego w naszym kraju wskazujš na jego rachitycznoœć. Czy zastosujemy mierniki zaproponowane przez Roberta Putnama, Francisa Fukuyamę, czy po prostu zmierzymy podstawowe wskaŸniki owej obywatelskoœci (to znaczy frekwencję w elekcjach lokalnych oraz liczbę stowarzyszeń działajšcych na danym terenie), dojdziemy do smutnej konstatacji, że w Polsce mamy do czynienia ze społeczeństwem obywatelskim w rudymentarnej formie. Słynny tocqueville’owski asocjacjonizm nie jest znany naszym rodakom, frekwencja w wyborach samorzšdowych jest znaczšco niższa niż udział w elekcjach parlamentarnych (i tak niższy niż w Europie Œrodkowej i Wschodniej o około 20 proc., nie mówišc już o Europie Zachodniej). Ponad 90 proc. referendów lokalnych jest nieważne, bowiem do urn nie fatyguje się wymagane co najmniej 30 proc. wyborców. Przy tak słabym społeczeństwie obywatelskim przerzucenie na nie ciężaru przekraczajšcego jego możliwoœci może się zakończyć tragicznie, bowiem jeœli ono nie podoła nowym zadaniom, to jego kompetencje i, co ważniejsze, œrodki finansowe przejmš inne podmioty. Natura nie znosi próżni, natura polityczna także. Jeœli nowym zadaniom nie da rady niezorganizowane społeczeństwo obywatelskie, to istnieje groŸba, że wyręczš je œwietnie zorganizowane lokalne grupy interesu – te oficjalne i nieoficjalne, legalne i nielegalne. Wyobrażenie o tym, że Polska prowincjonalna, lokalna jest krainš łagodnoœci, szczęœliwoœci i sšsiedzkiej kooperacji, jest ułudš. Polska to także Olsztyn pod rzšdami tamtejszego buhaja, Starachowice, gdzie przez lata kooperowali ze sobš bandyci i politycy, Opole, w którym doszło do kręcenia lodów wszystkich ze wszystkimi. Arkadyjska wizja polskiego społeczeństwa, które aktywnie działa na niwie publicznej, chętnie angażuje się w trzecim sektorze, skutecznie kontroluje swoich przywódców, spontanicznie angażuje się w lokalne inicjatywy, jest utopiš. Polska to także Olsztyn pod rzšdami tamtejszego buhaja, Starachowice, w których kooperowali politycy z bandytami, i Opole,gdzie lody kręcili wszyscy ze wszystkimi Jesteœmy na poczštku procesu formowania tego typu społeczeństwa obywatelskiego i dobrze by było, żeby rzšdzšcy – projektujšc plany decentralizacji naszego państwa – mieli tego œwiadomoœć. To trochę tak jak z jazdš na rowerze. Nie można się tego nauczyć tylko teoretycznie, należy zaczšć jeŸdzić, bo inaczej się nie da. Ale odpowiedzialny rodzic przez pewien czas będzie biegał za swoim malcem, trzymajšc go za wbity w rowerek badyl. Na poczštku tego typu zabieg wydaje się konieczny. I takie porównanie nie œwiadczy o paternalistycznych i autorytarnych cišgotkach autora, ale o zwykłej trosce o efekt tej jazdy bez trzymanki. Ktoœ nieuwzględniajšcy tego efektu praktykowania i uczenia się przejmowania na siebie odpowiedzialnoœci za własny los popełniać będzie grzech pychy i nieodpowiedzialnoœci. Banały o tym, że ludzie sami wiedzš, co jest dla nich dobre, że sami potrafiš się rzšdzić, że ograniczanie ich w tym dziele jest wyrazem zamordyzmu i niezrozumienia współczesnego œwiata, nic nie pomogš. To swoisty paradoks, ale rolš rzšdzšcych jest pomaganie społeczeństwu w stawaniu się prawdziwie samorzšdnym. Drugš uwagš krytycznš wobec planów PO i PSL jest to, że cała operacja przekazywania kompetencji administracji centralnej samorzšdom może być w istocie przekazywaniem jej… samym sobie. Bo hasło Donalda Tuska o tym, że jego rzšd doszedł do władzy po to, by oddać jš ludziom, można by skwitować cierpkim stwierdzeniem, że jednak chyba chodzi o ludzi z PO i PSL. Dlaczego? Najwięcej, bo ponad 5 tysięcy radnych wszystkich szczebli ma w naszym kraju PSL. Potem długo, długo nic i po ok. 3 tysišce majš PiS i PO. Przez ostatnie pół roku Tusk i jego ludzie robili wszystko, by przejšć władzę we wszystkich sejmikach wojewódzkich i to im się udało. W tym celu Platforma zrywała koalicje z PiS, by móc samodzielnie lub z PSL, SLD lub nawet Samoobronš rzšdzić w całej Polsce na poziomie wojewódzkim. Klasycznym przykładem tego typu zabiegów było rozbicie koalicji z PiS i PSL w województwie œlšskim. Dziœ Platforma rzšdzi tu z PSL, SLD i pogrobowcami partii Marka Jurka! Byle nie rzšdzić z PiS, byle być głównym rozgrywajšcym i kontrolujšcym władzę na poziomie wojewódzkim. I obecnie, gdy politycy PO i PSL mówiš o przekazaniu władzy, kompetencji i pieniędzy na dół, do ludzi, dokonywać będš tego transferu zadań i œrodków… do samych siebie, do swych kolegów w regionach. W deklaracjach brzmi to bardzo dobrze, ale faktycznie cała ta operacja może w efekcie być jedynie dzieleniem tortu na rodzinnej imprezie. Wszyscy się posilš, a społeczeństwu przekaże się fantastycznie brzmišcy komunikat o pierwszym gabinecie, który pozbawił się znaczšcej częœci swych kompetencji. Nie powie się jedynie tego, że owe kompetencje i zwišzane z tym frukta zostanš przekazane swoim koleżkom w regionach. A jeœliby się jeszcze przy tej okazji udało podporzšdkować, jak chce tego PO, lokalne oœrodki publicznego radia i telewizji sejmikom wojewódzkim, sukces byłby pełny. Już nikt nigdy nie dowiedziałby się, kto z kim walczy na prowincji o to, co spadło z pańskiego, to znaczy rzšdowego, stołu. Zapanowałby wówczas tak oczekiwany spokój w całym kraju, bo koalicja PO i PSL opanowałaby władzę na wszelkich poziomach. Potem wystarczyłoby tylko zastšpić tego strasznego Kaczyńskiego na fotelu prezydenta kimœ z Platformy i naród mógłby wreszcie zasnšć. Reforma decentralizacyjna jest potrzebna. Należy znaleŸć sposoby, by przekazujšc na niższe szczeble samorzšdu terytorialnego coraz większe kompetencje i pienišdze, pobudzać aktywnoœć społecznš na poziomie lokalnym. Ale należy to robić bardzo ostrożnie i nie w interesie jednej czy dwóch partii, ale w interesie ogółu społeczeństwa. Od szczegółów reformy zaproponowanych przez ministra Grzegorza Schetynę zależeć będzie, czy ocenimy w przyszłoœci jego plany jako zmierzajšce do wzmocnienia społeczeństwa obywatelskiego i usprawnienia rzšdzenia państwem, czy jako ostateczny akord walki i pełnię władzy w Polsce. Cała władza w ręce lokalnych sitw Decentralizacja silne państwo zamienia w jeszcze silniejsze, słabe zaœ w jeszcze słabsze 23 maja 2008 Z której strony psuje się ryba Niemożnoœć rozbicia sitw lokalnych wišże się z poparciem, jakiego udzielajš im kliki w centrum 28 maja 2008
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL