Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Muzyka

Metallica w natarciu

Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
W Chorzowie 60 tysięcy fanów odœpiewało „Nothing Else Matters”. Amerykańscy metalowcy to twardzi faceci, ale nie kryli wzruszenia
Wokalista James Hetfield stoi w kuluarach chorzowskiego stadionu. Żartuje, uœmiecha się. Pogodny 40-latek. Na twarzy żadnych œladów walki z alkoholizmem. Przypomina o nim tylko biały kowbojski kapelusz, jaki nosił w teledysku „Mama Said”, kiedy œpiewał smutnš balladę country i czuł się tak bardzo zagubiony. Pytam Kirka Hammetta, gitarzystę Metalliki, co dziœ oznacza kapelusz jego kolegi. „Nie ma obaw, żadnego country, James jest w œwietnej formie” – rozwiewa wštpliwoœci. Na stadionie gasnš œwiatła. Polska publicznoœć zdobywa mistrzostwo Europy w wywoływaniu meksykańskiej fali. Płyta boiska zapełniona do ostatniego miejsca, trybuny też. Tak jak cztery lata temu wejœcie megagwiazdy metalu zapowiada temat Ennio Morricone z westernu „Dobry, zły i brzydki”. Ale nie towarzyszy mu już wyœwietlana wtedy na telebimie cmentarna scena z filmu. Hammett się nie mylił: żadnego smędzenia country nie będzie. Na powitanie Metallica serwuje krwistš porcję rocka w postaci „Creeping Death”. Metallica zmartwychwstała, Metallica wraca do korzeni. Teraz po scenie skrada się charakterystycznym indiańskim krokiem Robert Trujillo i potężnym motywem basu rozpoczyna „For Whom the Bell Tolls”. Amerykanie grajš z szybkoœciš œwiatła „Ride the Lightning” i dziękujš Polsce za fantastyczne przyjęcie. Niezapomniane jest wykonanie „Harvester of Sorrow”. Nagle muzyka się urywa. Na telebimach widzimy, jak wzruszony Hetfield przełyka ze wzruszenia œlinę, pasie oczy widokiem pełnego stadionu, kręci głowš jakby zdziwiony, że po wielu latach Metallica jest wcišż magnesem dla tysięcy fanów... i kończy utwór jeszcze mocniej, niż zaczšł. Chwyta gitarę akustycznš i gra jednš z najpiękniejszych ballad Metalliki „The Unforgiven”, w której nie może zabraknšć mocnego riffu i solówki Hammetta.
Metallica brzmi coraz płynniej, gitary znowu grajš razem – nastrojone na częstotliwoœć dŸwięku nacierajšcych czołgów. Wojennš tematykę wprowadzajš utwory z albumu „Master of Puppets”. Refren tej granej w morderczym tempie kompozycji skanduje 60 tysięcy fanów. Hammett przebiera palcami po gryfie gitary jak nawiedzony. A Lars Ulrich uœmiecha się za bateriš talerzy i bębnów: wyglšda jak kapitan wehikułu czasu, który pozwolił wrócić zespołowi do lat 80. i odzyskać siłę młodoœci. „Whiplash” z debiutanckiego „Kill’em All” był na to dowodem koronnym. Na krótko przed występem Kirk Hammett udzielił „Rzeczpospolitej” wywiadu. Gitarzysta zespołu, który należy do rockowej superligi i sprzedał 100 mln albumów, zaimponował skromnoœciš. Z rozbawieniem przyjšł tłumaczenie napisu: „Przechowalnia bagażu” na drzwiach klitki, w której rozmawialiœmy. Na włosach muzyka pojawiła się pierwsza siwizna, ale z oczu wcišż emanuje młodzieńcza energia. Powiedział, że nagrywajšc nowš płytę, grupa powróciła do brzmienia z okresu „Czarnego Albumu” i „Master of Puppets”. Poprzednia „St. Anger” była pomyłkš. Nowe CD ukaże się we wrzeœniu, wtedy też opublikujemy rozmowę z Hammettem.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL