Przemysł Obronny

Niemcy kuszą U-bootami ze stoczni w Szczecinie

Odnowiony U-212 ma szanse na podbój rynku.
Wikipedia
Jeśli Polska wybierze niemieckie okręty podwodne, grupa ThyssenKrupp Marine Systems z Kilonii jest gotowa zbudować tu stocznię.

Rząd jeszcze nie zdecydował, czy realizację wartego ponad 10 mld zł największego programu modernizacyjnego Marynarki Wojennej o kryptonimie Orka powierzy ThyssenKrupp Marine Systems (TKMS), francuskiej korporacji stoczniowej Naval Group (d. DCNS) czy też skłoni się do oferty szwedzkiego Saaba. Siły morskie RP chcą jeszcze w tej dekadzie pozyskać co najmniej trzy okręty podwodne o klasycznym napędzie, uzbrojone w rakiety manewrujące.

Niemcy (i ich okręty U-214 i U-12 CD) uważani są za faworyta w polskim zbrojeniowym wyścigu. Teraz TKMS ujawnił prawdziwą wunderwaffe w starciu o okrętowe zamówienia.

Koncern z Kilonii zapowiada, że jest zainteresowany wybudowaniem w Szczecinie kompletnej linii technologicznej produkcji U-bootów i i wyszkoleniem załogi. – Wszystkie okręty zamawiane przez nas byłyby od początku produkowane w Polsce – zapewnia Philipp Schön, dyrektor ds. handlowych TKMS.

Szczecińska lokalizacja przyszłej firmy jest nieprzypadkowa. Niemiecki producent ocenił, że aktywa państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ) w Zachodniopomorskiem ze względów logistycznych nadawałyby się idealnie do współpracy z kompleksem stoczniowym w Kilonii. Dyrektor Schön podkreśla, że utworzenie nowej stoczni w Szczecinie to niejedyna rozważana opcja: w grę wchodzi zaadaptowanie do podwodnych technologii istniejącej Stoczni Remontowej Gryfia (dziś w grupie PGZ), ale też innej wskazanej przez polskie władze firmy okrętowej z Wybrzeża.

W oczekiwaniu na wybór przez polskie MON przyszłego dostawcy okrętów podwodnych TKMS analizuje z przedstawicielami PGZ różne modele finansowania stoczniowych inwestycji.

– Nie jest naszą ambicją być właścicielem okrętowej spółki w Polsce, choć bierzemy też pod uwagę zaangażowanie kapitałowe. Jeśli zdobędziemy polskie zamówienia i przeniesiemy budowę okrętów do was, chcielibyśmy przede wszystkim dysponować sprawnym, efektywnym przedsiębiorstwem, np. spółką joint venture, która dostarczy komponentów odpowiedniej jakości, w określonym terminie i po ustalonych kosztach – mówi dyr. Schön.

Niemcy sugerują, by firma stworzona do budowy okrętów była nadzorowana przez specjalistów TKMS, jeśli to koloński koncern miałby wziąć pełnię odpowiedzialności za wykonanie podwodnego zamówienia RP.

– To racjonalne podejście – ocenia Robert Rochowicz, ekspert militarny i znawca okrętów. Inni analitycy rynku zbrojeniowego zwracają uwagę, że niemiecki koncern jest zainteresowany kooperacją przy produkcji, bo ma w portfelu kontrakty na 17 podwodnych jednostek i nawet przy rozbudowie potencjału niemieckich stoczni mógłby mieć problem z realizacją zamówień.

– Dołączenie do niemieckiego pociągu akurat teraz to szansa nie tylko na pozyskanie kompetencji w budowie podwodnych broni, ale też na znalezienie się w łańcuchu dostaw TKMS i wieloletniej współpracy przy budowie nowoczesnych okrętów na rynki trzecie – kusi koncern z Kilonii. Jego konkurenci z Francji i Szwecji obiecują to samo.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL