Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Prawo karne

Dowody zdobyte z przekroczeniem granic prowokacji są nielegalne - wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu

cba.gov.pl
Dowody zdobyte przez służby z przekroczeniem granic prowokacji nie mogą być dopuszczone w procesie.

Taki wniosek płynie z najnowszego wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. To pierwszy sąd, który zdyskwalifikował tzw. zatrute dowody uzyskane z przekroczeniem granic prowokacji, mimo że przepisy kodeksu postępowania karnego obowiązujące od 15 kwietnia 2016 r. dopuszczają taką możliwość.

Zgodnie z art. 168a k.p.k. dowodu nie można uznać za niedopuszczalny tylko dlatego, że został uzyskany z naruszeniem przepisów postępowania lub za pomocą czynu zabronionego. Chyba że uzyskano go w związku z pełnieniem przez funkcjonariusza publicznego obowiązków służbowych, w wyniku: zabójstwa, umyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu lub pozbawienia wolności.

Oskarżeni uniewinnieni

Wyrok jest prawomocny. Sąd Okręgowy we Wrocławiu uznał, że dwaj mężczyźni oskarżeni przez prokuraturę są winni płatnej protekcji oraz oszustw. Gros dowodów w ich sprawie stanowiły te, które były następstwem prowokacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Uzyskano je w drodze operacji polegającej m.in. na kontrolowanym wręczeniu korzyści majątkowej.

Sąd Apelacyjny uznał, że tak uzyskanych dowodów nie można dopuścić. Uniewinnił oskarżonych. Podkreślił, że dopuścili się czynu zabronionego w następstwie aktywnej prowokacji osoby współpracującej z CBA. Doszło do inspirowania działań korupcyjnych, podżegania do nich. A to oznacza, że dowody uzyskano nie tylko za pomocą czynu zabronionego, ale też przy naruszeniu przepisów Konstytucji RP oraz Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

– Prokuratura Regionalna we Wrocławiu zwróciła się do sądu o pisemne uzasadnienie wyroku. Po zapoznaniu się z nim podejmie decyzje o wniesieniu kasacji – mówi Ewa Bialik z Prokuratury Krajowej

Orzeczenie jest istotne bo sąd dokonał tzw. rozproszonej kontroli konstytucyjności regulacji ustawowej.

– Wyraził aprobatę dla stanowiska, według którego model kontroli konstytucyjności przepisów ma w Polsce charakter mieszany, czyli dokonywany jest przez Trybunał Konstytucyjny lub sądy – tłumaczy prof. Piotr Kardas z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

W konkretnej sprawie

TK sprawuje kontrolę na płaszczyźnie abstrakcyjnej i generalnej. Ma uprawnienia derogacyjne, czyli może usunąć niekonstytucyjną regulację z systemu prawnego. Orzeczenie TK ma charakter powszechnie obowiązujący. Muszą się stosować do niego wszystkie organy.

– Dopuszczalna jest także tzw. rozproszona kontrola konstytucyjności prawa dokonywana przez sądy na potrzeby rozstrzygania konkretnych spraw. Ocena ta nie jest powszechnie obowiązująca. Wiąże tylko w konkretnej sprawie – mówi prof. Kardas.

I właśnie takiej rozproszonej kontroli konstytucyjności art. 168a k.p.k. dokonał wrocławski sąd apelacyjny.

– Zdaniem sądu wykorzystanie przeciwko oskarżonym dowodów zdobytych za pomocą aktywnej prowokacji osoby współpracującej z CBA było także niezgodne z rzetelnym i sprawiedliwym procesem. A w konsekwencji naruszało Europejską Konwencję Praw Człowieka. Umowa ta ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową – tłumaczy adwokat Radosław Baszuk. Jego zdaniem sąd nie tyle odmówił zastosowania art. 168a k.p.k., ile dokonał jego prokonstytucyjnej wykładni.

Sygn. akt II AKa 213/16

Opinia dla „Rz"

dr Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości

Podstawą odmowy stosowania przez sąd przepisów ustawowych nie może być zasada bezpośredniego stosowania Konstytucji. Bezpośredniość stosowania Konstytucji nie oznacza bowiem kompetencji sądu do kontroli konstytucyjności obowiązującego ustawodawstwa. Orzekanie w tych sprawach to wyłączna kompetencja TK (art. 188 Konstytucji). Związanie sędziego ustawą obowiązuje dopóty, dopóki ustawie tej przysługuje moc obowiązująca.

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu wybiórczo powołał się na wyroki ETPC, gdyż w szeregu innych orzeczeń Trybunał (sprawy Gäfgen vs Niemcy, Schenk vs Szwajcaria, Khan vs Wielka Brytania) nie stwierdził naruszenia Konwencji z powodu użycia w procesie karnym dowodów uzyskanych z naruszeniem prawa. Nawet w USA – ojczyźnie koncepcji „owoców zatrutego drzewa” - SN w 2016 r. w sprawie Utah v. Strieff odszedł od tej teorii. Nie mówiąc już o Niemczech, gdzie dowody zdobyte za łapówkę posłużyły do skazania m.in. prezesa Bayernu Monachium, a tamtejszy TK w 2010 r. dopuścił ich wykorzystanie.

Adresatem zasady legalizmu  jest również sąd. W przeciwnym razie mógłby np. uniewinniać od obcowania płciowego z 11 latką z powołaniem się na konstytucyjną ochronę życia prywatnego albo uznawać za wypadek mniejszej wagi kradzież pendrivów przez sędziego tylko z tego powodu, że oskarżony jest sędzią SA we Wrocławiu.  Jak słusznie wskazał SN w wyroku z 2016 r., „niezawisłość sędziowska nie ma charakteru absolutnego w tym znaczeniu, że pozwala na każdą dowolną interpretację prawa i jego stosowanie przez sędziego. Doprowadziłoby do stworzenia systemu całkowitej dowolności orzekania, bez poczucia stabilności i pewności prawa, przewidywalności czynności sądu, a w skrajnym przypadku do anarchii”.

Stąd też w niniejszym wypadku otwarta pozostaje kwestia nie tylko odpowiedzialności dyscyplinarnej, ale i karnej.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL