Unia Europejska
Scenariusze dla Polski
- Traktat, który nikogo nie zadowala
- Talaga: Nadchodzi nowa Unia, grajmy o nią ostrożnie
- Semka: Polacy, nic się nie stało?
- Dlaczego Czesi odrzucili traktat
- Szczyt zazielenił rynki w Europie
- "Ani panaceum, ani trucizna"
- Ratyfikacja tak, ale jaką większością
- Kaczyński: Pakt fiskalny to obowiązki bez praw
- Odrzucenie paktu fiskalnego nie osłabia pozycji Czech w UE
Przystąpimy do paktu fiskalnego, ale nie przyjmiemy jego rygorów - mówią rządzący. Czy to najlepsze rozwiązanie?
Uzgodniony na szczycie Unii Europejskiej kompromis nie kończy dyskusji o tym, co Polska powinna z paktem fiskalnym zrobić. Z jego treści wynikają dla naszego kraju trzy możliwe scenariusze.
1Przystąpić do paktu, ale nie przyjmować wynikających z niego rygorów (kraje spoza strefy euro mają taką możliwość). Chodzi o restrykcje za przekroczenie limitu długu publicznego i tzw. deficytu strukturalnego. Zakładają one m.in. wprowadzenie kar finansowych w wysokości 0,1 proc. PKB. Do takiego rozwiązania przychyla się polski rząd.
- Skoro nie udało się nam wynegocjować pełnego udziału w szczytach eurogrupy, to nie ma powodu, byśmy przyjmowali wszystkie wynikające z paktu konsekwencje - mówi "Rz" poseł PO Robert Tyszkiewicz, wiceszef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. - Tym bardziej że Polska ma już podobne rozwiązania dotyczące wysokości długu publicznego. Więc możemy spokojnie przyglądać się, jak rozwiązania zawarte w pakcie będą realnie funkcjonować.
- W sensie politycznym to bardzo dobre rozwiązanie. Stawia nas bowiem w wygodnej sytuacji. Uzależniamy pełne uczestnictwo w pakcie od uwzględnienia nas w najważniejszych decyzjach dotyczących strefy euro. Poszerza nam to pole manewru na przyszłość - mówi Eugeniusz Smolar, ekspert z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
2Przystąpić do paktu i przyjąć wynikające z niego rygory. - Jeśli uznajemy, że pakt jest dobry dla Polski i Europy, to angażowanie się w niego na pół gwizdka nie ma sensu - uważa prof. Zbigniew Czachór, ekspert w dziedzinie spraw unijnych z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. - Poza tym, jeśli chcemy być w unijnym mainstreamie, by nasze stanowisko było w Unii słyszalne i brane pod uwagę, to nie możemy dawać pretekstu Francji i innym krajom strefy euro, by traktować nas jako państwo drugiej kategorii - dodaje. Jego zdaniem, nie przyjmując rygorów, tak właśnie robimy.
Kraje podlegające rygorom paktu muszą m.in. utrzymywać tzw. deficyt strukturalny na poziomie maksimum 0,5 proc. PKB (chodzi o deficyt budżetowy oczyszczony z wpływu koniunktury, czyli pokazujący sytuację w średnim terminie). Część ekonomistów jest za tym, by te zobowiązania przyjąć.
Według Janusza Jankowiaka, głównego ekonomisty Polskiej Rady Biznesu, dalibyśmy tym sygnał, że chcemy prowadzić odpowiedzialną politykę finansową. A przy tym, dodaje, zapisy paktu "są dosyć miękkie".
- Równoważenie budżetów leży w interesie każdego kraju, także Polski - mówi Ryszard Petru, partner PwC, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich. - Pakt nie uchroni nas przed kryzysem dziś ani w przyszłości, ponieważ nie zawsze przyczyna kryzysu leży w finansach publicznych. Ale zabezpiecza państwa, jeśli będzie przestrzegany, przed wpadnięciem w spiralę długów i bankructwem.
- Wkrótce zaczną się twarde negocjacje dotyczące budżetu UE na lata 2014 - 2020, którego Polska jest największym beneficjentem. Jeśli będziemy postrzegani jako kraj zaangażowany w projekt europejski, a nie go blokujący, nasza pozycja w negocjacjach się wzmacnia - twierdzi Radosław Bodys, główny ekonomista PKO BP.
3W ogóle nie przystępować w tej chwili do paktu fiskalnego, tak jak to zapowiedziały Wielka Brytania i Czechy. Za takim rozwiązaniem opowiada się zdecydowanie prawicowa opozycja. - Nie mamy żadnego interesu w przystępowaniu do tego paktu - mówi "Rz" prof. Krzysztof Szczerski, poseł PiS. - On leży jedynie w interesie strefy euro. A zwłaszcza Francji i Niemiec.
- Powinniśmy odmówić podpisania paktu . Dlaczego mamy ponosić konsekwencje jego zapisów, bez możliwości decydowania w trakcie szczytów 17 państw? - podkreśla Przemysław Żurawski vel Grajewski z Uniwersytetu łódzkiego, ekspert ds. unijnych.
- Polska mogłaby podpisać pakt dopiero po wejściu do strefy euro - uważa prof. Krzysztof Rybiński, rektor uczelni Vistula. - Sytuacja w tej strefie nie uspokoi się szybko, może to potrwać nawet dekadę. Co nie oznacza, że Polska nie powinna uzdrawiać swoich finansów. Tyle że gdy nasza gospodarka i budżet będą stabilne, pakt nam zupełnie nie będzie potrzebny.















