Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Reprywatyzacja: marksizm wiecznie żywy

Warszawa
Fotorzepa, Grzegorz Zawisza
Mogłoby się wydawać, że blisko trzy dekady po upadku komunizmu w naszej częœci Europy i po totalnym bankructwie tego systemu w każdym jego aspekcie, sprawa zwrotu zagrabionej przez komunistów własnoœci powinna być już dawno rozwišzana. Tymczasem nie tylko tak się nie stało, ale wcišż jest jeszcze wielu ludzi reprezentujšcych „elity III RP”, dla których sprawa potępienia kradzieży i zadoœćuczynienia dla okradzionych lub ich spadkobierców wcale nie jest oczywista. Okazuje się, że komunizm poczynił w umysłach wielu – wydawałoby się wykształconych i „œwiatłych” ludzi - ogromne spustoszenia, z których skutkami borykamy się do dzisiaj.

Własnoœć prywatna od czasów starożytnych stanowiła motywację do działania człowieka. Œwiadczyła o jego zaradnoœci, zachęcała do osobistego rozwoju, pozwalała na zabezpieczenie bytu rodziny, a także zmuszała do konkurowania z innymi rodzinami, klanami czy plemionami. W VIII p.n.e. grecki poeta Hezjod wspomina o „dobrym konflikcie", który stymuluje do działania i pozwala pokryć niedobory wywołane brakiem zasobów oraz zmusza do korzystnej lokacji już posiadanych dóbr. Pomimo pogardliwego stosunku do rzemiosła i handlu prezentowanego przez antycznych filozofów (Sokratesa, Platona, a nawet Arystotelesa) te dwie dziedziny rozwijajš się doskonale zarówno w samej Grecji, jak i w Azji Mniejszej oraz pozostałych krajach œródziemnomorskich. Rzemiosło i handel oparte były i sš na indywidualnej własnoœci narzędzi, a niekiedy budynków potrzebnych do wytwarzania rzeczy oraz własnoœci rzeczy wytworzonej. W starożytnym Rzymie własnoœć prywatna podległa szczególnej ochronie. Warto przytoczyć znanš już w Ustawie XII tablic (kodyfikacja prawa powstała w latach 451-449 p.n.e) instytucję „dominium ex iure Quiritium". Własnoœć kwirytarna poległa na przyznaniu „res mancipi" (czyli rzeczy takich jak np. grunty italskie, zwierzęta czworonożne) obywatelowi rzymskiemu korzystajšcym z cywilnej ochrony ich własnoœci i posiadania. Długo można by opisywać historię praw do własnoœci prywatnej i jej ochrony. W podstawowych założeniach prawa te nie ulegały zmianom przez stulecia i opierały się na podstawowych regułach poszanowania rzeczy ruchomych i nieruchomych. Rzeczy nabytych w wyniku pracy człowieka lub jego przodków, a także otrzymanych za szczególne zasługi dla ojczyzny od monarchy (de facto i de iure właœciciela ziemskiego).

Podstawowe prawo własnoœci prywatnej zostało zniszczone przez pseudonaukę zwanš marksizmem oraz nachalne wcielanie jej błędnych założeń w życie przez bolszewików przy aplauzie zachodnich propagatorów tych idei. Fundamentem marksizmu jest społeczna własnoœć œrodków produkcji jako podstawa ładu ekonomicznego. Marksizm i pseudofilozoficzne systemy będšce jego ewaluacjš stworzyły własne pojęcia prawno-ekonomiczne. Marksizm odróżnia własnoœć materialnš œrodków produkcji od własnoœci instytucjonalnej. Zatem według ekonomii marksistowskiej właœcicielem materialnym (a właœciwie czasowym użytkownikiem) jest ten, który posiada œrodki produkcji (posługuje się nimi), a nie ten, który widnieje jako właœciciel w odpowiednich księgach czy rejestrach opartych na przepisach prawa - właœciciel instytucjonalny. W ten sposób niszczony był i jest nadal podstawowy imperatyw działania człowieka, to jest chęć posiadania prywatnej własnoœci. W okresie PRL-u właœcicielem wszystkich znaczšcych œrodków produkcji (ziemi, fabryk, zakładów pracy itp.) była zbiorowoœć okreœlana jako lud pracujšcy czyli de facto jej samozwańczy przedstawiciel PZPR na czele z nomenklaturš. Poprzez działania faktyczne władza ludowa usankcjonowała kradzież własnoœci prywatnej, nie dbajšc przy tym o dostateczne zabezpieczenie kradzieży w sposób prawny (jakby powiedzieli marksiœci – instytucjonalny). Działania te wynikały z wyżej opisanej teorii marksistowskiej.

Luki prawne systemu komunistycznego pozwalajš na odzyskanie swoje własnoœci przez prawowitych właœcicieli. Jednak nie zawsze jest to możliwe.

Reprywatyzacja w Warszawie odbywa się bowiem w oparciu o zasady, których nie powstydziliby się klasycy marksizmu. Ostatnie wydarzenia z niš zwišzane pokazujš, że dla niektórych warszawskich urzędników drugorzędne znaczenie ma to, kto naprawdę jest uprawniony do odzyskania zagrabionego przez komunistów mienia. Ustalenie prawdy ma w tym systemie znaczenie znikome. Liczy się to, kto stał się posiadaczem roszczeń do nieruchomoœci, pozyskanych często podstępem, na granicy prawa albo wprost bezprawnie. W ten sposób – na wzór państwa komunistycznego - rzšdy prawa zostały zastšpione rzšdami hochsztaplerów i cwaniaków, których jedynš legitymacjš jest ich układ z władzš (w tym przypadku władzami Warszawy). Nie powinno zatem dziwić, że „nowi" właœcicieli nieruchomoœci warszawskich oburzajš się na podejmowane działania prawne, majšce na celu pozbawienie ich własnoœci wadliwie zreprywatyzowanych kamienic. Oznaczałoby to bowiem zwycięstwo zasad państwa prawa i poszanowania własnoœci prywatnej nad dotychczasowymi patologicznymi praktykami.

Nawoływanie do zastosowania pseudoteorii marksistowskiej ekonomii widoczne jest również w przypadku rodziny Grocholskich, której to ostatni została otworzona możliwoœć do odzyskania swojej własnoœci. Jak już to zostało wspomniane, komuniœci nie przejmowali się tworzonym przez siebie prawem. Dekret Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z dnia 6 wrzeœnia 1944 r. o przeprowadzeniu reformy rolnej zakładał m.in. iż na cele reformy przeznaczone będš nieruchomoœci ziemskie o przeznaczeniu rolnym. Natomiast poprzednicy prawni rodziny Grocholskich dokonali przekształcenia ziem położonych w Michałowicach na grunty budowlane jeszcze przed II wojna œwiatowš. W zwišzku z powyższym, ziemie położone w Michałowicach nie powinny być w ogóle objęte ww. dekretem. Rodzina Grocholskich uzyskała prawnš możliwoœć dochodzenia wpisu zgodnego z prawem w księgach wieczystych prowadzonych dla nieruchomoœci faktycznie do nich należšcych (lub jak zostało to zapowiedziane, przez ich pełnomocnika, stosownych odszkodowań). W celu zyskania poklasku dla skompromitowanych teorii marksistowskich wywołana została panika podsycana przez działaczy partii Razem. W mediach wypowiadał się Pan Jakub Rozenbaum, który stwierdził, m.in., że „potrzeba ustawy, która wygasi roszczenia reprywatyzacyjne" oraz „To niepokojšcy wyrok. Jeœli można zreprywatyzować Michałowice, to co będzie następne? Cofnięcie reformy rolnej? Takie decyzje podważajš zaufanie do państwa". Otóż podważeniem zaufania do państwa byłby wyrok sprzeczny z zasadš poszanowania prawa własnoœci. W chwili obecnej należy zwrócić prawowitym właœcicielom, to co zostało im zabrane i to wbrew komunistycznemu prawu. Palšcš potrzebš jest uchwalenie ustawy reprywatyzacyjnej, jednak nie może ono odbywać się w poœpiechu i „na kolanie". Należy pamiętać, że my ustroju komunistycznego nigdy sobie sami nie wybraliœmy. Zerwanie ze skompromitowanš ekonomiš marksistowskš wymaga od nas decyzji, które wskrzeszš ład i porzšdek obowišzujšcy w cywilizowanym œwiecie od wieków. Tylko wtedy będzie można, przywróć zaufanie do państwa. Oddanie skradzionej własnoœci ma nie tylko aspekt sprawiedliwoœciowy wobec pokrzywdzonych. Buduje też u obywateli poczucie poszanowania prawa przez organy Rzeczpospolitej. Najwyższy czas skończyć z marksizmem i pobudzić Polaków do działania poprzez gwarancję ochrony ich własnoœci prywatnej.

adw. Jakub Łosoœ-Czernicki ekspert Instytutu Zmian

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL