Media i internet

Nie będziemy kopiować cudzych pomysłów

ROL
W ostatnich latach poszerzaliśmy zasięg naszej sieci co roku średnio o ponad 30 tys. gospodarstw domowych. W 2015 roku przyrost ten będzie sześciokrotnie większy - mówi "Rzeczpospolitej" i rpkom.pl Ramiro Lafarga, prezes UPC Polska.

Rpkom.pl: Pracował pan wcześniej w Chile, Argentynie, Brazylii. Czym różnią się te kraje od Polski pod względem prowadzenia biznesu?

Ramiro Lafarga: - Ostatnie cztery lata spędziłem w Słowacji, a to oznacza, że przyjazd do Polski nie oznaczał nadzwyczajnej zmiany. Oczywiście Polska to dużo większy kraj, poza tym, na moje wyczucie, panuje tu w dużo większym stopniu, niż gdzie indziej, duch przedsiębiorczości: gospodarka rośnie (jako jedyna w Europie w tempie szybszym niż 3 proc. rocznie), wiele rzeczy się zmienia. Wasz kraj przechodzi gospodarczą transformację. Czuje się to na ulicach Warszawy. W innych częściach świata niekoniecznie.

Jeśli zaś chodzi o kraje latynoamerykańskie, to powiedziałbym, że główna różnica tkwi w społeczeństwie. W Ameryce Łacińskiej mamy do czynienia z niewiarygodną mieszanką ras i statusów ekonomicznych: mamy tam zarówno klasę wyższą o wysokim dochodzie per capita, jak i średnią, po –  w końcu najliczniejszą – klasę o niskich dochodach. W Polsce różnice te są dużo mniejsze niż tam. W Ameryce Łacińskiej diametralne różnice widać też między poszczególnymi krajami. Chile to kraj rządzący się zasadami biznesowymi: jest otwarty, podatki są tam relatywnie niskie, ale trudno tam zbudować skalę biznesu. W Argentynie – przeciwnie: skala do budowania biznesu jest większa, ale więcej jest też regulacji i wyższe podatki, a klimat polityczny nie sprzyja inwestycjom. Brazylia zaś to kompletnie inne zwierzę - nie dość, że kraj jest rozległy i zamieszkały przez 200 mln ludzi, to jeszcze niemal w każdej jego części obowiązują inne przepisy podatkowe i prawne. W Europie jest inaczej. Wszystkie kraje Unii Europejskiej łączy podobny sposób myślenia i podobne prawodawstwo, co sprawia, że przyszłość jest przewidywalna.

Gdyby miał pan zmienić coś w otoczeniu gospodarczym w Polsce, to co by to było?

- Postawiłbym na otwartość rynku, jeszcze większe wspieranie inwestycji czy inwestorów, w tym także zdynamizowanie procesów konsolidacji branży: fuzji i przejęć.

Polska nie jest wystarczająco otwarta na inwestorów zagranicznych?

- Myślę, że jest otwarta, ale wciąż jest też przestrzeń do poprawy. Mówię to z perspektywy branży kablowej, w której działa tu około 500 operatorów, a dla porównania w Wielkiej Brytanii , na rynku większym, jeden. Uważam, że przyszłość naszego segmentu rynku leży właśnie w konsolidacji. Należy pozwolić różnym aktorom rynkowym podążać tą ścieżką.

Da się pogodzić pożytki wynikającymi z konsolidacji dla operatorów i interes konsumenta?

- Polska ma blisko 40 mln mieszkańców, gospodarka rośnie. Moim zdaniem klucz do sukcesu polega na tym, aby trafnie ocenić potrzeby różnych grup klientów, a potem znaleźć dla nich najlepsze rozwiązanie.Większa skala biznesu to lepsze technologie, lepsze ceny, wyższa satysfakcja klientów. Łączenie się firm nie działa więc na niekorzyść konsumentów, ale na ich korzyść.

W UPC Polska przejmujecie innych operatorów, tylko że od kilku lat głównie małych. W ubiegłym roku 3-4. Podobnie będzie w tym?

- Nadal widzimy potencjał dla przejęć. Z jednej strony szukamy biznesów wysoce rentownych, a z drugiej próbujemy dzięki zakupom różnicować naszą paletę  usług. Konsolidacja jest dla nas  jednym z głównych warunków sukcesu rynkowego, więc tak: szukamy kolejnych szans.

Czy mali operatorzy są dziś bardziej chętni aby rozmawiać o konsolidacji?

- Mogę mówić tylko o wydarzeniach z kilku miesięcy, wcześniej mniej tu nie było. Ale odpowiedź brzmi: tak, widzimy większą otwartość w rozmowach na ten temat. Obserwujemy także zmianę podejścia regulatorów do sprawy konsolidacji rynku. To dobry punkt wyjścia, aby przyspieszyć ten proces.

Jaka może być przyczyna tej „większej otwartości"?

- Myślę, że to przyczyna biznesowa. Wydarzenia w innych częściach Europy pokazują że z tej ścieżki nie da się zejść. Dotyczy to całego segmentu telekomunikacyjnego, nie tylko operatorów  kablowych.

To kwestia konkurencji ze strony nowej technologii – LTE, sieci budowanych za pieniądze unijne przez województwa, czegoś jeszcze?

- Myślę, że chodzi o wszystkie te czynniki. Technologia nie jest już dziś problemem, jest dostępna. Ale kosztuje. Coraz większe znaczenie ma konwergencja platform technologicznych, a tę nie wszyscy mają i nie wszystkich na jej samodzielne zbudowanie stać. Batalię wygra ten, kto będzie potrafił odpowiedzieć na zmieniające się potrzeby klientów.

Mówimy o konwergencji, a UPC nie zdecydowało się do tej pory na uruchomienie usług sieci mobilnej. Dlaczego?

- Rozwijamy produkty, które są naszym sposobem na mobilność użytkownika. Mamy UPC Phone, Horizon Go (dostęp do telewizji za pomocą różnych platform), uruchomiliśmy społeczną sieć hotspotów UPC Wi-Free dostępną w całej Polsce. Jest oczywiście nadal miejsce na  rozwój. Mobilność to jeden z filarów satysfakcji klientów.

W jaki sposób chcecie się rozwijać w tym obszarze: z własnymi częstotliwościami, ofertą telefonów komórkowych, czy inaczej?

- Analizujemy różne opcje. Naszym zdaniem jednak, polski rynek MVNO jest już zbyt tłoczny, a do tego nie przynosi zysków. Szukamy odpowiedzi na pytanie, jak możemy pogodzić potrzeby użytkowników i nasz cel, aby zarabiać. Dziś oferujemy pakiety trzech usług opartych o cyfrową telewizję, podążamy własną ścieżką mobilności i szukamy sposobu na to, jak moglibyśmy odróżnić się od innych dostawców usług komórkowych, aby nasi klienci chcieli korzystać z naszych usług, jeśli je wprowadzimy. Nie będziemy kopiować cudzych pomysłów.

Przejęcie operatora komórkowego wchodziłoby w grę? UPC należy do dużej grupy z dużym portfelem.

- Faktycznie, Liberty Global dopiero co kupiło operatora komórkowego w Belgii.

Kto jest dziś waszym największym konkurentem w Polsce? Orange?

- Trudno odpowiedzieć na to pytanie ze względu na wspomniane przenikanie się technologii i zmieniające się potrzeby użytkowników. Orange jest na pewno jednym z naszych ważnych konkurentów, ale nie jedynym.

Po tym, jak ogłosili plan inwestycji w sieci światłowodowe, wy też zaczęliście więcej inwestować. Sieć UPC pojawia się w nowych miastach, np. w Płocku. Rozumiem, że to początek?

- Po pierwsze, inwestujemy nie dlatego, że robi to ktoś inny. Realizujemy nasz wewnętrzny plan. Chcemy rozwijać się szybciej. W ostatnich latach poszerzaliśmy zasięg naszej sieci co roku średnio o ponad 30 tys. gospodarstw domowych. W 2015 roku przyrost ten będzie sześciokrotnie większy i to, pomijając przejęcia. Uważamy, że mamy szanse na wzrost w całej Polsce. Szczególnie tam, gdzie powstają nowe budynki.

To ile zainwestujecie?

- Zwykle co roku inwestujemy około 20 proc. naszych przychodów. Ale w tym roku będzie  więcej.

Jak mocno może urosnąć UPC?

- W Polsce jest około 13 mln gospodarstw domowych. Teoretycznie to mógłby być nasz cel.

Około pół roku temu wprowadziliście nowy dekoder, Horizon. Ilu klientów z niego korzysta obecnie i jakie efekty dzięki temu produktowi osiągnęliście?

- Te liczby są poufne, ale mogę powiedzieć, że udaje nam się realizować ambitne cele. Horizon to dziś codzienna rzeczywistość tej firmy. Ograniczyliśmy odsetek klientów rezygnujących z naszych usług i widzimy skłonność z ich strony, aby zapłacić więcej za usługi.

Przychody UPC rosną o kilka procent z roku na rok. W branży telekomunikacyjnej o wzrosty nie jest łatwo. Jak je osiągacie?

- Na kilka sposobów. Po pierwsze trwa wciąż proces odchodzenia klientów od telewizji analogowej na rzecz cyfrowej, po drugie  udaje nam się przekonać klientów do wymiany dekoderów starego typu na innowacyjny, dający większe możliwości dekoder Horizon, a po trzecie przekonujemy użytkowników do zalet pakietów z szybszym Internetem niż ten, z którego korzystali wcześniej.

Za to płacą więcej, a wasz wskaźnik ARPU rośnie.

- Tak, bo klienci rozumieją, że dostaną w zamian lepszą jakość. Poza tym rośniemy dzięki rozbudowie sieci i przejęciom.

Operatorzy stacjonarni tracą klientów Internetu i tłumaczą to konkurencją ze strony operatorów LTE. UPC także?

- Uważam, że LTE to technologia komplementarna do stacjonarnej. Może wypełnić przestrzeń, której kablowi gracze nie wypełniają. Ale trzeba pamiętać, że LTE nie może konkurować z naszą technologią pod względem prędkości Internetu i stabilności łącza. To wciąż jednak Internet mobilny. Mimo to jest grupa klientów, która wybierze tylko taki dostęp, z powodu ceny.

Jak liczne jest grono klientów UPC, dla których liczy się tylko cena?

- Ogólnie – nie tylko w kontekście LTE – powiem, że nie jest to mała grupa. Staramy się jednak przekonywać klientów, że za jakość i szeroką ofertę opłaca się zapłacić więcej. Rosnąca sprzedaż naszych usług cyfrowych pokazuje, że robimy to skutecznie.

Czy trafna będzie taka diagnoza: UPC wchodzi na nową ścieżkę. Będzie inwestować w mniejszych miastach i starać się przekonywać tamtejszych mieszkańców, aby  zapłacili za usługi przynajmniej tyle, co mieszkańcy dużych aglomeracji?

- Może tak być...

Czy to łatwe zadanie?

- Nie, ale nigdy nie wybieraliśmy drogi na skróty. Niczego też nie dostaliśmy od państwa. Zbudowaliśmy sieć i biznes samodzielnie i nie boimy się kolejnych wyzwań.  Chcemy nadal być operatorem, oferującym usługi wysokiej jakości za rozsądną cenę.

Ramiro Lafarga (l. 46 ) urodził się w Argentynie, ale ma także obywatelstwo włoskie. Prezesem UPC Polska został we wrześniu ub.r., zastępując na stanowisku wieloletniego szefa kablówki Simona Boyda. Przed przyjazdem do Polski, pracował dla hiszpańskiej Grupy Telefonika. Kierował siecią komórkową O2 na Słowacji (2011-2014), odpowiadał za marketing Movistar Chile. W latach 2000-2002 był dyrektorem generalnym spółki Smartcom PCS Chile (początkowo w grupie A&T, dziś - America Movil). Ukończył m.in. rachunkowość i finanse na Uniwersytecie Katolickim w Buenos Aires, a także prywatną uczelnię wyższą: Universidad de San Andres na kierunku telekomunikacja, administracja i zarządzanie.

Źródło: rpkom.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL