Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o prawie

Czy polski wymiar sprawiedliwości stać na rezygnowanie z taśm

Marek Domagalski
Fotorzepa
Efekty procesowe ujawnionych w aferze podsłuchowej nagrań sš mizerne, za to polityczne, choć spóŸnione, ogromne. Może to okazja, by na nowo przemyœleć rezygnację w œciganiu przestępców z nielegalnie zdobytych dowodów, głównie nagrań?

Taki luksus zafundowano Temidzie, a tak naprawdę Polsce, zamieszczajšc w noweli kodeksu postępowania karnego, która już 1 lipca 2015 r. wchodzi w życie, art. 168a. Stanowi on, że niedopuszczalne jest przeprowadzenie i wykorzystanie do celów postępowania karnego dowodu uzyskanego za pomocš czynu zabronionego, krótko mówišc: przestępstwa. To znaczy, że nie można stosować tzw. owoców zatrutego drzewa, choć do tej pory wymiarowi sprawiedliwoœci nie przeszkadzały.

Pozostajšc przy aferze podsłuchowej, trzeba powiedzieć, że przynajmniej jeden wštek – zakusów władzy na Mennicę, walki z „tłustymi misiami" – jest przedmiotem œledztwa prowadzonego na podstawie nagrań z restauracji Sowa & Przyjaciele. Niestety, raczej nie potrwa ono długo. Zgodnie z art. 36 nowelizacji owe zatrute dowody będzie można wykorzystać, jeœli przed wejœciem w życie nowej regulacji zostanie wniesiony do sšdu akt oskarżenia. Konia z rzędem prokuratorowi, który tę sprawę czy innš podobnš zakończy do tego czasu. PóŸniej nielegalne nagrania będš miały procesowš wartoœć œmieci, choć zapewne jeszcze niejeden minister upadnie z powodu podsłuchów. I dobrze, lepiej niech upada, niżby miał rzšdzić.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że nad tš nowelizacjš unosi się cień sprawy Beaty S., byłej posłanki PO, której łzy mogliœmy oglšdać w telewizji, tak samo jak scenę przyjmowania siatki z łapówkš. Sšd apelacyjny uznał jednak, iż CBA grę operacyjnš podjęło bez wiarygodnej informacji, że posłanka ma skłonnoœć do łapówek. Zdyskwalifikował dowody i uniewinnił Beatę S., a werdykt utrzymał Sšd Najwyższy.

W obecnej aferze nie ma jednak, przynajmniej na razie, œladu, by to władza stała za nagraniami, poza tym z dowodów zdobytych wbrew prawu korzystajš nieraz zwykli obywatele, by dojœć sprawiedliwoœci. Czy państwo, tak często niesprawne, ma prawo pozbawiać ich tej możliwoœci obrony? Moim zdaniem nie ma i takie dowody nadal będš wypływać. Tylko zostanš ocenione nie w sšdzie, ale w internecie.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL