Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

W sieci opinii

Jubel na Gnojnej, kabaret na Zagwiździu

Anna Kozicka–Kołaczkowska
archiwum prywatne
„Harmonia z cicha na trzy czwarte rżnie, ferajna tańczy, wszyscy z drogi”… - niesie się leitmotiv ostatniej biby. Jubel pożegnalny trwa.

Oœmiorniczki były, się zmyły. Nadeszła stonoga i ferajna ocknęła się przy herbacie i deserach. Roszady, deale, odprawy, czyli ostatnie sznity tortu tylko furkoczš w powietrzu. Niedługo będzie po herbacie. Lepiej obcierać pysk z cukrowo - œmietanowej brei, niechby choć przez marne trzy miesišce pogrzebowego sztajera, niż obudzić się z niczym. Dobra i lokata w Bydgoszczu, byle pierwsza.

A jakże pyszny był jeszcze tak niedawny wybór salonu na powyborcze rekolekcje! Słyszę, zda się, jak we wnętrzach hotelu o dumnej nazwie „Windsor" dŸwięczš te wszystkie, firmowe k...y, h...je, d...y. Frazy tršcšce wyziewem gumna nie do zabicia przez najdroższe perfumy. Dziœ, choć garniaki Bossa na siermiężnych grzbietach jeszcze tańczš, drzwi sš już zamknięte. To nie song Maryli, to bal na Gnojnej. Tutaj znienacka można poczuć pod żebrem lodowate dŸgnięcie majchra. Familianckie mordy nurzajš się w słodkotrujšcej pianie pożegnalnego tortu, lecz walka idzie na œmierć i życie. A czysta gęba, polski syf i folklor – czy to ważne? Lokata na liœcie jest ważna. Bioršca lokata.

Dla niemal każdego, budżetowego urzędola, nie łudŸmy się, nie tylko w oczach pańci bliŸniaczki Joela Greya z filmu „Kabaret" ( „Willkommen, bienvenue, wellcome!"), ktoœ o dochodach pięciu zwykłych, polskich emerytów razem wziętych jest idiotš ( „Money money" ). Gdzie dawne czasy, gdzie normalnoœć? Gdzie rasa przedsowiecka, gdzie pokolenia, które kulturę kapitalizmu, obrotu ekonomicznego, handlu, gospodarowania przenosiły w genach, w rozumie, w oczach, i w sercu też? Z domu, z ulicy, z życia. Czy podobna, żeby w dobrze zorganizowanym państwie u steru spraw stał jak nie teoretyk – utopista, absolwent postkomunistycznej antyekonomii, to kompletny, w sensie praktycznym, gospodarczy analfabeta? Mój Boże, dialogi starego Jana Buddenbrooka z małš Toniš sš przecież czystym realizmem. Nestor hanzeatyckiej rodziny kupieckiej osobiœcie czuwał nad wnuczkš w tej mierze. „Dowiadywał się, ile bierze za worek pszenicy i wyraził gotowoœć robienia z niš interesów"- opisał te nauki Tomasz Mann. Miałam i ja dziadka, którego życie było upartš grš z komunš w obronie własnego biznesu. Takie dziedzictwo siedzi we krwi, w duszy.

Szacujmy. Chcšc wypłacić pracownikowi na rękę szeœć tysięcy, trzeba wyłożyć, dorzuciwszy różne haracze, na okršgło, około 10 tysięcy. Zakładajšc 20% marżę handlowš ( często dziœ nierealnš ) należy na ten cel, miesišc w miesišc, latem i zimš, obrócić co najmniej pięćdziesišt tysięcy. Tony pietruszki, jajek, truskawek, butów, kiecek, ksišżek, œrubek, desek – tego, do czego jeszcze dzisiaj ma jaki taki dostęp przeciętny, przedsiębiorczy Polak, który nie posiada szwagra w magistracie, ni ojca w resorcie. Po opłaceniu kosztów transportu, energii, reklamy, opakowań. Nakładem godzin morderczej, niezapłaconej harówki własnej. Kosztem przerobienia kilogramów kwitów i dokumentów. Tylko na ten jeden, wart szyderstwa urzędola, zarobek.

Nie pojmie tego Bieńkowska, a jednak nie zbrakło jej tupetu, by obstawiać szpicę sektora firm prywatnych i pchać się na ich komisarza do Brukseli. Jej doœwiadczenie? Siedem lat przy podziale dotacji :))). Własna firma? Nigdy, żadna :))). Dziœ pańcia ta nadzoruje eksplorację kosmosu, a co! Może ktoœ wierzy, że wie, z ilu planet składa się nasz Układ Słoneczny. Może ktoœ wierzy. „Z szaconkiem, bo się może skończyć Ÿle, na Gnojnej bawimy się".

Błazny ferajny sš jeszcze głupsze. Na opolskim festiwalu zacinajšcy się, piskliwy wentylek władzy, naturszczyk bez rzemiosła głosowego, komik celujšcy w poziom targetu œwietlicy z jakiegoœ ZagwiŸdzia Małego lecz za to z chuciš do niemoralnego, zawstydzajšcego służenia tortodawcy ocieplaniem jego wizerunku ( patrz szczególnie: YT, ostatni odcinek „Posiedzenia rzšdu"- podsumowanie serii ), „tfurca" pseudosatyrycznych skeczy kontrapunktowanych waleniem ksenofobicznš kłonicš w narodowe wartoœci i religię, w tym roku bez opamiętania wtykał w ekskrementy swych nieœmiesznych, szyderczych wydalin Prezydenta Dudę. Kompletnie bez sera. Gdzie popadło. Dokładnie w szkole dziadka Kuby, nurzajšcego łapę z naszš flagš w treœci kanalizacji. Na temat ferajny tortodawców nie zdobył się ani na mru mru.

Ów człowieczek - Górski R.- najwyraŸniej wierzy w cud ratunku ferajny z rychłego potopu, czyli w przerobienie na szaro masowego debila, który, nabywszy bilet na jego występ, do końca œwiata będzie rżał wcišż z tego samego okładania kłonicš katolicyzmu oraz niedoœć gorliwych wielbicieli ferajny, która może i ma zabawne przywary, ale ogólnie jest wyluzowana i w porzo. Stšd i w Opolu walił po łbach podłym żartem o radiowej Trójce, która z nastaniem Dudy rzekomo zamieni się w Trójcę, lubo nie mniej prostackš kpinš z unikalnej reakcji Prezydenta Dudy na profanację hostii oraz stekiem poœledniejszego płazu, wycelowanego wyłšcznie w Dudę i Koœciół.

Tępe żarty dla półgłówków sš jednak mało skuteczne. Już po kwadransie oglšdania takich produkcji obliczonych na bezkrytyczny target zagwiŸdziańskiej œwietlicy, niczym pod mikroskopem, widzimy, na czym polega superzabawa ich telewizyjnych zjadaczy. Półgłówek bowiem, w bliskoœci kamer, zdumiewajšco en block, niemal bez wyjštku, koncentruje się na występach własnych, czujnie czyhajšc na tę jednš setnš sekundy, podczas której spocznie na nim hulajšce histerycznie cyfrowe oko. Drugoplanowo traktujšc treœci lejšce się ze sceny. Miny rozentuzjazmowanych gšb na takich widowniach sš zwykłš, amatorskš grš aktorskš, odstawianiem celebryckiej œmietanki na użytek zazdrosnych sšsiadów, znajomych oraz rodzin, którym nie udało się w życiu pomachać do kamery, ni wykonać całuska na dowód udziału w bajecznej rozrywce œwiatowców.

Co do kształtowania poglšdów politycznych półgłówków, to, w zasadzie, podzielam zdanie panujšcego nam wcišż Prezydenta, że rozum mas istotnie najłacniej uaktywnia się, gdy pobudzany jest od przeciwległej do głowy strony korpusu ludzkiego. Z tš może korektš, że niekoniecznie drogš użycia gumowej gruszki medycznej, a za pomocš mocnego kopa. Jestem zatem pewna, że to wydaliny niemoralnej bŸdziny zagwiŸdziańskich estradowców stanš się w przyszłoœci poœmiewiskiem historii, i że nie stanie się odwrotnie. W realu bowiem ferajna z Gnojnej nie szczędzi dziœ masom kopów na każdym kroku, co w rezultacie musi ożywić najbardziej nawet gnuœne umysły. W końcu, ewolucja, któż zaprzeczy, nawet półgłówka wyposażyła w instynkt samozachowawczy.

Długoletnie zaœ walenie kłonicš w niezłomne 30 % narodu, w polskie zasady i œwiętoœci okazało się bezskuteczne. Obiecujšcy pakiet aktywacyjny na dobre odpalił w mózgach kukizowców, stanowišcych kolejne, bez mała, 30% naszej ludnoœci. I na półgłówki nadejdzie pora. „Bez jedzenia i bez spania, byle byłoby co pić, kiedy Feluœ na harmonii zaiwania trzeba tańczyć, trzeba żyć" – z Gnojnej dobiega wprawdzie jeszcze cwaniacki sztajerek, lecz złowróżbna to, wbrew pozorom, nuta. Znaczy – jak dla kogo.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL