Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Czy Chiny dšżš do wojny z USA?

Rafał Tomański
Fotorzepa
Pytanie może szokować i budzić wštpliwoœci, ale to nie jest kwestia nagłówka tworzonego tylko po to, by przycišgał uwagę. Niestety takš tezę potwierdzajš fakty.

Mianowany niedawno nowy dowódca dowództwa amerykańskiego wojska na Pacyfiku (USPACOM) admirał Harry Harris, przyznał, że jednym z głównych zadań, jakie przynosi mu aktualna rzeczywistoœć, jest rozwišzanie terytorialnych sporów na morzu Południowochińskim. Sporne wyspy, do których prawa roszczš sobie Chiny, wymienia jednym tchem z zagrożeniem postrzeganym w Korei Północnej. Sztuczne wyspy, których budowę zleca od ponad roku Pekin, można zatem œmiało stawiać w jednym szeregu z nuklearnym arsenałem pozostajšcym do dyspozycji Pjongjangu.

Jak zastopować Pekin?

Budowa sztucznych wysp wœród atoli i raf koralowych na morzu Południowochińskim nie powinna teoretycznie budzić najmniejszych zastrzeżeń. Okolica jest przepiękna, przyroda unikalna, zatem im więcej kolejnych wysepek byłoby do dyspozycji, tym lepiej dla każdego. Skorzystać mogliby turyœci, marynarze i wszystkie państwa w okolicy. Niestety jednak sytuacja wyglšda zupełnie inaczej. Sztuczne wyspy usypywane przez Chiny w dzień i w nocy przez ponad dwanaœcie ostatnich miesięcy to przedsięwzięcie, jakiego wczeœniej nie widział œwiat. Nie ma w nim ani cienia finezji holenderskich polderów albo arabskich wysp o kształcie mapy œwiata albo palm. Nowe twory majš pełnić tylko jedno zadanie – być nowymi bazami wojskowymi dla Chin.

Celem jest poszerzenie zasięgu operowania chińskich jednostek. Geografia wymusza zagarnianie kolejnego terenu, gdy na mapie widać, że choć Chiny posiadajš spory dostęp do morza, od szerokich wód ograniczone już sš dwoma szerokimi pierœcieniami tysięcy wysp i kilku państw. Jednym z takich terenów, które z pozoru pozostawiajš wiele swobody, a w praktyce dla państwa z globalnymi ambicjami jak Chiny sš długo wyczekiwanym klejnotem w koronie wpływów, jest właœnie morze Południowochińskie. By wydostać się z niego na okoliczne oceany, należy najpierw przebić się przez tereny należšce do Wietnamu, Filipin, Malezji czy Indonezji. Żadne z tych państw nie przeszkadzałoby w przemierzaniu międzynarodowych wód, ale Chiny wolałyby być jedynym właœcicielem morza, które dawałoby ogromnš swobodę dla marynarki i lotnictwa. Pekin od pewnego czasu stosuje prostš taktykę. Polega ona na niereagowaniu na jakiekolwiek protesty wspominanych krajów i nierespektowanie międzynarodowego prawa. Budowane sš za to sztuczne wyspy, na których coraz bardziej rysujš się wojskowe instalacje.

Co mówiš Stany Zjednoczone?

Po roku sytuacji dyplomatycznego zawieszenia, Stany Zjednoczone przejmujš inicjatywę, by chińskie zapędy choć odrobinę przytemperować. Trudno o państwo, z którego zdaniem Chiny mogłyby się liczyć, jednak wcišż to, co zrobi USA w Pekinie obserwowane jest z uwagš. Amerykańscy politycy i dowódcy zaczęli w ostatnim czasie coraz ostrzej krytykować działania komunistycznej partii. W odpowiedzi słychać jedynie powtarzane zapewnienia o tym, że Chiny mogš robić na swoim terenie, co zechcš, a w końcu sporne morze pozostaje w większoœci chińskie. Nie zmienia to faktu, że ostatni rok przyniósł aż 8 kilometrów kwadratowych nowych wysp i kilka lokalizacji na nowe bazy dla wojska.

Chiny trzymajš się swojego kursu, jednak sprzeciw USA daje im do myœlenia. Politykę z Pekinem prowadzić jest niezmiernie trudno, ponieważ w gruncie rzeczy to gracz, który nie doœć, że nie ujawnia wprost swoich możliwoœci, to dodatkowo nie zapomina krzywd oraz myœli w horyzoncie dekad. Powstrzymać go można jedynie demonstracjš własnej siły, stšd o ruchach amerykańskich jednostek zwiększajšcych aktywnoœć na morzu Południowochińskim w ostatnim czasie, mówi się jak o prężeniu muskułów. Analitycy przyznajš, że Chiny dšżš do nieuchronnej konfrontacji z USA, dlatego ważne jest, by korzystać z doœwiadczeń państw, które obok Państwa Œrodka zmuszone zostały żyć od setek lat.

Warto rozmawiać o dalekich krajach

ródłem takiej wiedzy i wielowiekowego zbioru rad odnoœnie prowadzenia dyplomacji z krajem, który pozostałych uważa za swoich wasali, jest bez wštpienia Wietnam. To właœnie przedstawiciel wietnamskiej społecznoœci w Polsce, wiceprzewodniczšcy Stowarzyszenia Wietnamczyków, Nguyen Van Thai był jednym z uczestników seminarium, które odbyło się 11 czerwca w Warszawie. W siedzibie Gazety Wyborczej dyskutowano o tym, dlaczego sprawy z dalekich stron takich jak właœnie morze Południowochińskie, powinny mieć znaczenie także i dla nas.

Wœród prelegentów znaleŸli się także prof. Małgorzata Pietrasiak z Uniwersytetu Łódzkiego, która wyjaœniła historyczny rys sporów terytorialnych między Chinami a pozostałymi państwami regionu. Były poseł Piotr Gadzinowski przybliżył niuanse prowadzenia polityki z Chinami, wreszcie prof. Anna Wysocka z Wydziału Geologii Uniwersytetu Warszawskiego w niezwykle zajmujšcy sposób opowiedziała o tym, dlaczego sporny akwen jest tak bogaty w surowce oraz naszkicowała sposób konstruowania sztucznych wysp.

Warto rozmawiać o wydarzeniach, które w polskich mediach pojawiajš się wcišż doœć rzadko. Niedługo może bowiem się okazać, że rzeczywistoœć kojarzona z nieosišgalnymi krainami błękitnych mórz i złotego piasku ma przełożenie na naszš codziennoœć.

ródło: W Sieci Opinii

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL