Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

W sieci opinii

Stanisław Remuszko: Palce jednej ręki

Stanisław Remuszko
Fotorzepa
W telewizyjnej debacie najlepiej wypadli pan Komorowski i pan Sznuk, ponieważ obaj nie wzięli w niej udziału.

Zysk pijarowy jest oczywisty: na tle występów pokazanej dziesištki pan Sznuk utrwalił w widzach kontrastowe przekonanie, iż jego teleturniej dotyczy wiedzy. Urzędujšcy prezydent zaœ na tej samej zasadzie wpisał się w œwieżš œwiadomoœć wyborców jako ten, który nie ma nic wspólnego z pozostałymi rywalami – a to korzyœć zaiste ogromna, zwłaszcza na trzy dni przed elekcjš.

Przejrzałem doœć starannie portale i mam wrażenie, że tenor setek komentarzy najlepiej oddaje głos panów redaktorów Andrzeja Stankiewicza z „Rzeczpospolitej" oraz Pawła Wrońskiego z „GW". Obaj sš stosunkowo młodymi ludŸmi, z czego wynika, że moja krytyczna ocena widowiska nie musi być zrzędzeniem starego zgreda.

Prezydent może być tylko jeden. Czysto arytmetyczne szanse mogš mieć tylko dwie osoby. Oznacza to, że pozostałe dziewięć jest z góry na straconej pozycji. Niemal tak samo było w poprzednich wyborach w 2005 roku (10 zarejestrowanych kandydatów), i w 2000 roku (12), i w 1995 (13). Jedynie w historycznych pierwszych wyborach powszechnych po Okršgłym Stole (1990) o godnoœć prezydenta ubiegało się dwakroć mniej, bo 6 osób.

Uważam, że warto wrócić do mniej więcej takiej liczby. Dlaczego? Dlatego, że nasz zwykły ludzki mózg zdecydowanie lepiej radzi sobie z porównywaniem trzech, czterech, czy pięciu osobowoœci (poglšdy, programy, doœwiadczenie, biografia) niż ocenianiem dziesištki czy tuzina kandydatów. A to nie konkurs pięknoœci, lecz konkurs na najwyższe stanowisko w państwie, i to na całe pięć lat! Dobrze byłoby, aby wyrażone poprzez kartkę wyborczš opinie kilkunastu milionów rodaków były przemyœlane i racjonalne. Łatwiej zadbać o to, gdy rywali da się policzyć na palcach jednej ręki, gorzej – obu ršk, a już całkiem kiepsko, gdy do rachuby trzeba zaprzšc stopy.

Z drugiej strony, powinien móc wystartować każdy, kto uzyska poparcie co najmniej stu tysięcy obywateli (art. 127 Ustawy Głównej). Jak sprawić, żeby i Naród był syty, i demokracja cała? Sposób wymyœlono już dawno.

W ramach zainicjowanej przez „Rzeczpospolitš" medialnej debaty konstytucyjnej proponuję patriotycznie, aby we wzmiankowanym artykule po frazie „100 000 obywateli" dopisać: „oraz 5% posłów". Pięć procent, to dzisiejszy sejmowy próg wyborczy. W przeliczeniu na głowy, oznaczałoby to koniecznoœć uzyskania poparcia minimum 23 szabel. Każdy poseł mógłby wesprzeć tylko jednego kandydata. Żeby zarejestrowało się dziesięciu, tak jak dziœ – jawnej pomocy musiałoby im udzielić 230 posłów, czyli połowa Wysokiej Izby. Patrzšc na dzisiejszš scenę politycznš, wydaje się to absolutnie nierealne.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL