W sieci opinii

Stanisław Remuszko: Okulary pana Hilarego

Stanisław Remuszko
Fotorzepa
Pan Lem odróżniał szukanistykę od znalezistyki, ale takimi niuansami nie będziemy się dziś zajmować.

Świat na okrągło czyni wynalazki (doskonali stare towary i usługi lub wymyśla nowe) – po to, by ludzkości żyło się lepiej. O tym, co konkretnie znaczy „lepiej", ludzkość decyduje poprzez wolny rynek, który sprawia, że jedni producenci stają się milionerami, inni zaś plajtują. Mój pomysł da miliardy, więc skromnie zadowolę się jednym procentem od zysków netto.

Z literatury wiadomo, że ludzie stale coś gubią. Regularnie i nieustannie, niezależnie od płci, wieku, IQ i kontynentu zamieszkania. Pewne słowa nabrały nawet nowych znaczeń: WCIĘŁO mi długopis, gdzieś POSIAŁEM kalendarzyk.... Wprawdzie rzecz, którą diabeł ogonem nakrył, w końcu się odnajduje, lecz poszukiwania często zabierają dużo czasu i dzieją się zwykle wtedy, gdy człowiek się spieszy. A wiadomo, kto się w takiej sytuacji cieszy...

Otóż takich kłopotów i żadnego zdenerwowania by nie było, gdyby istniały małe i nie rzucające się w oczy (wielkości ziarna ryżu czy słonecznika) kawałeczki specjalnej elektronicznej materii, które łatwo dawałyby się przyczepiać (przykręcać, przylepiać) do dowolnych przedmiotów codziennego użytku i piszczałyby pod wpływem wysyłanych sygnałów. Gdy zapodzieje mi się komórka, dzwonię do niej ze stacjonarnego, i po sekundzie słyszę, że telefon odzywa się z kuchni.

Urządzenie, masowo produkowane i finansowo dostępne dla każdego, składałoby się z nadajnika-aktywatora i kilku(nastu) numerowanych ziarenek. Nadajnik wielkości telewizyjnego pilota powinien mieć zasięg około 10-20 metrów (rozmiary mieszkania) i znajdować się zawsze w tym samym bezpiecznym miejscu, np. w szufladzie biurka. Szukam kluczy do samochodu – wciskam guzik numer 5. Zawieruszyło mi się wieczne pióro – guzik nr 3. Zapodziałem gdzieś portfel – guzik nr 8. Pan Hilary, który posiał bezcenne okulary, naciska guzik numer 1. Itp., itd.

Przypuszczam, że ów pożyteczny towar byłby już dawno powszechnie sprzedawany w różnych wersjach, standardach i cenach (wpisz RFID w google), gdyby nie jedna jedyna kwestia: zasilanie tych identyfikacyjnych ziarenek! Jeśli mają samodzielnie piszczeć od radiowego pobudzenia – muszą skądś czerpać energię na wydawanie dźwięków. Nanotechnologia nanotechnologią, ale tak małych i zarazem tak pojemnych akumulatorów jeszcze nie skonstruowano. Nadzieją inżynierów jest ponoć branie energii z pola generowanego przez bazowy nadajnik.

A może P.T. Czytelnikom przychodzi do głowy inny patent?

Masz pytanie do autora? remuszko@gmail.com

Źródło: W Sieci Opinii

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL