Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

W sieci opinii

Wstydliwa prawda rodzima - felieton Stanisława Remuszki

Stanisław Remuszko
Fotorzepa
W maju 1986 roku dzieci grajšc w chowanego recytowały nowš wyliczankę: „Baju, baju, dylu, dylu, coœ wybuchło w Czarnobylu. Jest to bomba atomowa Michaiła Gorbaczowa. Raz, dwa, trzy, kryjesz ty"...

Niestety, zabawę w chowanego, polegajšcš na ukrywaniu przed społeczeństwem wiadomoœci o grożšcym milionom ludzi œmiertelnym niebezpieczeństwie, uprawiały wówczas – jak najbardziej serio – władze Zwišzku Radzieckiego i jego wasali, w tym najwyższe kierownictwo PRL. Wskutek katastrofy czarnobylskiej elektrowni "bezpoœrednio" zginęło kilkadziesišt osób. Prawdopodobnie kilkaset zmarło w cišgu kilku następnych lat. Ponoć tysišce nadal chorujš. Dokładnej liczby ofiar - obywateli dzisiejszej Ukrainy i Białorusi - nikt nie zna.

To, że ta straszna tragedia praktycznie ominęła Polskę, graniczy z cudem. Tym bardziej, że zawinili ludzie służbowo odpowiedzialni za radiologicznš ochronę naszego kraju. Ludzie ci do dziœ nie ponieœli za to żadnej odpowiedzialnoœci!

Oto gołe fakty. Równiutkie dwadzieœcia dziewięć lat temu, w sobotę 26 kwietnia 1986, o godzinie 1:23, w czarnobylskiej elektrowni atomowej nastšpił wybuch. Pierwsza fala skażonego powietrza napłynęła nad Polskę w nocy z niedzieli 27 na poniedziałek 28 kwietnia. Tego dnia około godziny 12 w południe kierownik Zakładu Higieny Radiacyjnej w Centralnym Laboratorium Ochrony Radiologicznej (CLOR) profesor Zbigniew Jaworowski dzwoni do prezesa Państwowej Agencji Atomistyki Mieczysława Sowińskiego i mówi (cytuję za „Gazetš Wyborczš"): „We wschodniej i północnej częœci kraju i w Warszawie jest ogromne skażenie radioaktywne atmosfery i terenu. Może to być wybuch broni jšdrowej, wypadek, sabotaż, wojna albo awaria reaktora". Ale prezesa PAA to nie rusza. „Kontynuujcie pomiary i niech pan mnie informuje o wynikach" – odpowiedział.

Co w tym stanie rzeczy robi profesor Jaworowski - człowiek uczony i dorosły, specjalnie kształcony w reagowaniu na kataklizmy i œwiadomy œmiertelnego zagrożenia (...wybuch jšdrowy, wojna, sabotaż, awaria reaktora...), które zawisło nad jego Ojczyznš? Nic. Jak to nic? Ano tak to. Jak konkluduje sławny raport tzw. Komisji Wierusza, powołanej w 1990 roku dla zbadania przebiegu wydarzeń bezpoœrednio po czarnobylskiej katastrofie: „W poniedziałek 28 kwietnia 1986 od godzin porannych do godziny 19.00 Państwowa Agencja Atomistyki NIE FUNKCJONOWAŁA... Wbrew ustawowemu obowišzkowi nie zawiadomiono ani MSW, ani MON, ani lokalnych organów administracji państwowej... Nie zadziałały istniejšce mechanizmy ochrony œrodowiska przed nadzwyczajnymi zagrożeniami. Nie zadziałały, bo nie przekazano informacji potrzebnych do ich uruchomienia"...

W głowie się nie mieœci, ale przez ten calutki poniedziałek nikt z osób zdajšcych sobie sprawę z powagi sytuacji nawet nie próbował zadzwonić do czuwajšcych całš dobę (w PRL też!) oficerów dyżurnych MSW i MON, do komend milicji czy straży pożarnej, do szefostwa obrony cywilnej kraju, do inspekcji sanitarnej, do kogokolwiek.... Dlaczego? Nie wiadomo do dziœ.

Art. 144 ówczesnego kodeksu karnego głosił: „Kto, wbrew szczególnemu obowišzkowi, nie przedsiębierze działania majšcego na celu zapobieżenie niebezpieczeństwu powszechnemu dla życia lub zdrowia ludzkiego, podlega karze pozbawienia wolnoœci od 6 miesięcy do 5 lat". Z tego, co wiem, żadnej karnej, ani w ogóle żadnej prawnej odpowiedzialnoœci za swš postawę w tamten feralny poniedziałek nie poniosło zarówno ówczesne kierownictwo Państwowej Agencji Atomistyki, jak i szefowie Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej. Konkretni ludzie, którzy nie zrobili tego, co do nich elementarnie należało.

Z detalami pisałem o tym w dwóch ksišżkach i kilka razy w gazetach. Jak grochem o œcianę. Może okolicznoœci tej oczywistej komunistycznej zbrodni sprzed 29 lat spróbowałby wyjaœnić przynajmniej IPN?

Masz pytanie do autora? remuszko@gmail.com

ródło: W Sieci Opinii

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL