Antypolskie powiernictwo kresowe

aktualizacja: 22.04.2015, 22:40
Konrad Rękas
Konrad Rękas
Foto: youtube

Zwolennicy Putina powalczą o odszkodowania za mienie na Ukrainie. – Chcą nas skłócić z Kijowem – ocenia ekspert.

REDAKCJA POLECA

Część dawnych właścicieli i spadkobierców majątków kresowych chce wystąpić do Ukrainy o ich rewindykację lub odszkodowania. Ich wysokość miałaby przekroczyć 5 mld dol. By ten cel osiągnąć, założyli Powiernictwo Kresowe, organizację pod przewodnictwem Konrada Rękasa, obecnie wiceszefa proputinowskiej partii Zmiana, a wcześniej polityka Samoobrony.

Rękas znany jest ze swej kontrowersyjnej działalności. W 2014 r. pozwał szefa ABW płk. Dariusza Łuczaka. Chodziło o akt oskarżenia przeciwko Stanisławowi S., któremu prokuratura zarzuca działalność na rzecz rosyjskiego wywiadu. W jawnej części zarzutów wspomniano, że S. miał nakłonić Rękasa do napisania artykułu, w którym krytykował m.in. inwestycję w gazoport w Świnoujściu. W kwietniu Rękas pikietował w Lublinie przeciwko mianowaniu nowego ukraińskiego konsula Wasyla Pawluka. – Ten protest nie był niczym zaskakującym. Jestem konsekwentny w poglądach. W 2009 r. razem z ks. Isakowiczem-Zaleskim protestowaliśmy przed KUL przeciwko nadaniu Wiktorowi Juszczence tytułu doktora honoris causa – przypomina wiceszef partii Zmiana, głoszącej m.in. postulaty wyjścia Polski z NATO.

Rękas twierdzi jednak, że utworzone przez niego Powiernictwo Kresowe nie ma z tą formacją żadnych związków. – Jedyny to taki, że jestem jej wiceprezesem. Ale to nie jest inicjatywa polityczna – zastrzega.

Rękas twierdzi, że jego organizację stworzyły okoliczności. Jakie? Stowarzyszenie Ukrainy z Unią Europejską. Jego zdaniem umowa ta zmienia sytuację właścicieli i spadkobierców dawnego mienia polskiego na Kresach. – Ustawa o tzw. mieniu zabużańskim nie załatwiła wszystkich spraw. One dotyczą tylko terenów II RP, a nie w ogóle polskiej własności na Kresach. Ta sięgała dalej niż za Zbrucz – tłumaczy. Powiernictwo Kresowe chce się domagać rekompensat za ziemie, które należały do polskich właścicieli nawet w XVIII wieku. – Tu nie chodzi o granice, ale o to, gdzie ta własność była – mówi Rękas.

Nie ukrywa, że prawdziwym powodem powrotu do kwestii roszczeń jest wybór przez Ukrainę prozachodniego kursu. Powiernictwo Kresowe wbrew swojej nazwie ogranicza aktualnie swoją działalność tylko do terenów ukraińskich. O Białorusi na razie milczy. Dlaczego? – Białoruś nie podpisała umowy stowarzyszeniowej z UE – mówi wprost.

Planami organizacji natychmiast zainteresowały się rosyjskie media. Pochlebne materiały opublikowano już na stronach proputinowskiego „Sputnika" czy w telewizji Pierwyj Kanał.

Działalność Rękasa i jego organizacji krytykują polscy politycy zaangażowani w sprawy Wschodu. – Reakcja rosyjskich mediów pokazuje, że ta inicjatywa naprawdę pachnie siarką. To szkodnictwo, działanie na skłócenie Polaków z Ukraińcami, co jest w oczywistym interesie Rosji – ocenia Paweł Kowal z Polski Razem, specjalista do spraw wschodnich. – Przypominam tylko, że odpowiedzialność prawną po Związku Radzieckim ponosi Rosja. Wszelkie roszczenia mogą więc wysyłać do Moskwy – dodaje były europoseł.

Podobnie sprawę ocenia poseł Jan Dziedziczak z PiS. – Umowy dotyczące własności zostały podpisane po II wojnie światowej. Dotyczą relacji Polski z byłymi krajami ZSRS, ale też z Niemcami. Sztuczne otwieranie tych tematów nie służy interesowi Polski – tłumaczy. – W mojej opinii działania tych ludzi służą interesom Rosji w Polsce. Chodzi o destabilizację sytuacji w kraju i relacji z sąsiadami – mówi Dziedziczak.

Co na to Rękas? – Nie sądzę, by w interesie Rosji było dostosowywanie prawa ukraińskiego do standardów europejskich. Wręcz przeciwnie. My wykorzystujemy tylko geopolityczny wybór Ukrainy – mówi. I dodaje: – Ukraina chciałaby mieć granice, jakie przyjęto dla Ukrainy sowieckiej – z Krymem, Donbasem i Charkowem. Jeśli ten element dziedzictwa sowieckiego jej się podoba, to teraz musi się jej podobać dziedzictwo zabrania mienia Polakom.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE