Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Boniecki: Czas turbodoładowania

Fotorzepa/Robert Gardziński
Polska gospodarka może awansować do œwiatowej ekstraklasy. Jak nie zmarnować tej historycznej szansy – pisze dyrektor zarzšdzajšcy McKinsey & Company w Polsce.

Dochód Polaka wyższy niż Hiszpana, Portugalczyka, a nawet Włocha? Kiedyœ to były dywagacje na miarę baœni Andersena. Dziœ Polska ma szansę wejœć przed 2025 r. do ligi zamożnych krajów UE. W cišgu ostatnich 25 lat podwoiliœmy realny PKB i jako jedyna gospodarka UE uniknęliœmy recesji w czasie kryzysu. Skumulowany wzrost PKB Polski w latach 2007–2014 wyniósł 24 proc., podczas gdy Niemiec 5,7 proc., a Francji 2,2 proc. To dwie różne ligi wzrostu, a dystans jest na tyle duży, że na drugim planie pozostaje inna skala gospodarek.

Nie spoczywać na laurach

Pomimo sukcesów Polska nie może spoczšć na laurach. Motory, które przez ponad dwie dekady napędzały gospodarkę, zacierajš się. Spada wartoœć inwestycji zagranicznych, tempo wzrostu produktywnoœci i eksportu. Po 2020 r. prawdopodobnie skurczš się napływajšce do Polski fundusze unijne. Co więcej, kryzys wymógł na innych krajach Europy zmiany, które podniosły ich konkurencyjnoœć. Bez zdecydowanych reform zacofanych sektorów gospodarki przestaniemy doganiać rozwinięte kraje Unii, a dobrobyt będziemy podglšdać przez lunetę.

Z analiz firmy McKinsey przedstawionych w raporcie „Polska 2025. Nowy motor wzrostu w Europie" wynika, że w cišgu najbliższej dekady pod względem PKB per capita (według parytetu siły nabywczej PPP) mamy szansę przeœcignšć Włochy, Hiszpanię i Portugalię.

Taki impet pozwoliłby Polsce, która przez wieki zajmowała marginalnš pozycję w Europie, myœleć o awansie do œcisłej œwiatowej czołówki gospodarczej. Aby ten scenariusz zrealizować, w latach 2015-2025 PKB musiałby rosnšć o ponad 4 proc. rocznie. Jak tego dokonać? Musimy podwoić produktywnoœć w tradycyjnych branżach, takich jak energetyka czy górnictwo, wykorzystywać technologie do reindustrializacji Polski oraz wyjœć poza bezpieczne granice Unii.

Reformy 2.0

W Polsce produktywnoœć odpowiada dwóm trzecim œredniej dla krajów Europy Zachodniej. Skšd tak słaby wynik, skoro według OECD przeciętny polski pracownik pracuje 1929 godzin rocznie, podczas gdy Niemiec 1400, a Europejczyk œrednio 1600 godzin? Obok niższej partycypacji problem w tym, że nie pracujemy tak efektywnie jak zachodni Europejczycy.

Polska gospodarka jest niedokapitalizowana, a przedsiębiorstwa zajmujš niskš pozycję w łańcuchu wartoœci. Upraszczajšc, częœciej produkujemy brudne kartofle niż mrożone frytki, wytwarzamy meble, które pod swojš markš sprzedajš inni, czy wydobywamy węgiel z nierentownych obszarów, zamiast specjalizować się na większš skalę niż obecnie w eksporcie nowoczesnych maszyn górniczych.

Różnice w produktywnoœci w stosunku do Europy Zachodniej w kluczowych branżach sš ogromne: w energetyce to 48 proc., w rolnictwie – 59 proc., a w górnictwie – aż 77 proc.! Te sektory absorbujš zasoby ludzkie i kapitał niezbędny do rozwoju branż, które majš szanse rosnšć. Konieczna jest ich restrukturyzacja, która doprowadzi do konkurencyjnoœci.

To realne nawet w tak trudnym przypadku, jak górnictwo. Polska może przekuć słaboœć w siłę i stworzyć stabilnš, dochodowš oraz innowacyjnš branżę. Przez najbliższš dekadę popyt wewnętrzny na węgiel kamienny spadnie tylko nieznacznie. Wymienione poniżej reformy mogłyby spowodować nawet dwucyfrowy wzrost produktywnoœci:

- Wycofanie z pokładów, które nie dajš szans na opłacalne wydobycie nawet po wprowadzeniu usprawnień operacyjnych (np. zamykanie wybranych obszarów kopalń, niekoniecznie całych zakładów).

- Eliminacja barier regulacyjnych, które nie wpływajš na poprawę warunków pracy lub bezpieczeństwa, ale zwiększajš koszty i obniżajš wydajnoœć (np. w Polsce maksymalna liczba dni pracy w kopalni w cišgu roku wynosi 256, w Czechach – 355, a w Ameryce Północnej – 365).

- Poprawa dyspozycyjnoœci i efektywnoœci urzšdzeń, wydajnoœci pracy, efektywnoœci wykorzystania energii oraz standardów bezpieczeństwa.

- Stworzenie globalnego centrum operacji i technologii górniczych (np. inteligentne kopalnie).

Polska ma szansę stać się liderem innowacji w górnictwie, bo dysponuje kadrš wykształconych, konkurencyjnych płacowo inżynierów oraz lokalnym doœwiadczeniem w górnictwie węgla, miedzi i minerałów.

Szczególnie cenna jest nasza wiedza o górnictwie głębinowym, które na œwiecie ma coraz większe znaczenie. Powinniœmy rozwijać przemysł produkcji maszyn górniczych, łšczšc własne technologie z konkurencyjnš kosztowo produkcjš. Produkcja, konserwacja i remonty maszyn to częœć łańcucha wartoœci branży górniczej, w której możemy być konkurencyjni.

Podobne programy jak dla górnictwa można przygotować dla energetyki i rolnictwa. Przykład handlu detalicznego, gdzie produktywnoœć osišgnęła już poziom zachodnioeuropejski, wskazuje, że sukces jest możliwy.

Po wyborach konieczne będš reformy na miarę planu Balcerowicza. Będš wymagać odwagi, ale alternatywš jest powolne marnowanie sukcesów ostatnich 25 lat. Przymykanie oka na niskš produktywnoœć jest jak niezdiagnozowana choroba, która niszczy człowieka.

Wydatki obronne dla rozwoju technologii

Samo doœcignięcie krajów Europy Zachodniej pod względem produktywnoœci – choć niezbędne – nie sprawi, że Polska znajdzie się w œwiatowej czołówce. Konieczny jest także szybszy rozwój sektorów, których potencjał opiera się na polskich atutach i trendach kształtujšcych œwiatowš gospodarkę.

Zakładanie, że œwiat stoi w miejscu, doprowadzi do kryzysu, gdy na rynku pracy zabraknie siły roboczej, a dostępny kapitał zostanie zmarnowany.

Zachód stawia na reindustrializację i ma już pierwsze sukcesy. W 2009 r. w USA w przemyœle pracowało 11,5 mln osób (9 proc. zatrudnionych). Od tego czasu liczba ta zwiększyła się o ok. 800 tys. Wynika to m.in. z wzrostu płac w krajach rozwijajšcych się przy ich stabilnym poziomie w USA, taniej energii oraz dużego rynku wewnętrznego.

Ambitne cele stawia sobie również Francja. W 2013 r. rzšd uruchomił program wsparcia relokacji przemysłu (Colbert 2.0) i zachęca ok. 300 firm do ponownego tworzenia miejsc pracy w kraju. Komisja Europejska podniosła docelowy udział przemysłu w gospodarce z 16 proc. do 20 proc. w 2020 r.

Co w tej sytuacji powinna robić Polska? Nasze firmy muszš wchodzić na nowe rynki oraz przesuwać się w górę w łańcuchu wartoœci, nabierajšc w ten sposób skali. Można to uzyskać między innymi poprzez zachęty do lokowania w Polsce funkcji badawczo-rozwojowych i inwestycje w sprawdzone technologie. Według analiz firmy McKinsey na intensywne technologicznie sektory w Polsce przypada tylko 2 proc. PKB, podczas gdy w Czechach 4 proc., a w Niemczech – 6 proc.

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że druga Dolina Krzemowa w Polsce nie powstanie. Jednak na dynamiczny rozwój szansę ma sektor zbrojeniowy. Trzeba skanalizować wykorzystanie znacznych œrodków, które planujemy wydać na obronnoœć (2 proc. PKB w porównaniu np. z 1,1 proc. w Czechach).

Dziœ obronnoœć to rozwój branż intensywnych technologicznie, takich jak informatyka, komunikacja i elektronika, oraz rozwój zaawansowanych materiałów. Powinniœmy stworzyć okręg przemysłu obronnego, gdzie powstałyby klastry technologiczne realizujšce konkretne zamówienia przy współpracy polskich i zagranicznych firm innowacyjnych.

Połšczenie kapitału i konkretnego odbiorcy mogłoby być kołem zamachowym dla rozwoju technologii obronnych we współpracy z europejskimi strukturami zbrojeniowymi tak, aby wykorzystywać potencjał i specjalizacje polskich zakładów.

Długofalowym celem może być symbioza przemysłu cywilnego i zbrojeniowego na wzór Izraela i zwiększenie udziału branż zwišzanych z zaawansowanymi technologiami do przynajmniej 3 proc. PKB. Rozwišzań możemy się uczyć od Turcji, która wdraża technologie na potrzeby przemysłu obronnego. Przykładem mogš być wozy bojowe firmy FNSS Savunma Sistemleri, produkowane na potrzeby armii tureckiej oraz innych krajów.

Aby te cele osišgnšć, konieczne jest m.in. zwiększenie wydatków na badania i rozwój, instytucje naukowe, zapewnienie wsparcia dla eksportu, inteligentny offset, stworzenie strategicznej mapy drogowej dla eksportu i technologii oraz polonizacja przemysłu. Taki program powinien umożliwić efektywniejsze wykorzystanie nie tylko pieniędzy przeznaczonych na modernizację i innowacje, na technologie wojskowe produkowane w Polsce (np. obrona przeciwlotnicza krótkiego zasięgu), ale także funduszy unijnych.

Przyszłoœć w usługach dla œwiata

Oczywiœcie rozwijajšc przemysł, nie można zapominać o usługach, tym bardziej że na tym polu mamy spore sukcesy. Na przykład tempo rozwoju branży usług dla biznesu jest w Polsce trzykrotnie szybsze niż w Indiach i najszybsze w Europie Œrodkowo-Wschodniej. Obecnie polski sektor outsourcingu i offshoringu w 530 centrach zatrudnia blisko 160 tys. pracowników. Według naszych analiz w cišgu 10 lat liczba ta może wzrosnšć do 450–600 tys.

Do niedawna specjalizowaliœmy się w œwiadczeniu prostych usług (tzw. back office), takich jak księgowoœć. Teraz powinniœmy w coraz większym stopniu koncentrować się na tzw. usługach middle-office, np. zarzšdzaniu procesami kredytowymi i hipotecznymi, obsłudze polis i likwidacji szkód, analityce dużych zbiorów danych (Big Data), zdalnej diagnostyce zdrowotnej czy przechowywaniu danych. Aby to się udało, warto rozważyć następujšce działania:

- Trzeba dostosować programy edukacyjne do potrzeb sektora (np. specjalistyczna wiedza dotyczšca wykrywania nadużyć finansowych czy dużych zbiorów danych).

- Zachęcać polskie firmy z sektora finansowego, by zwiększały skalę działalnoœci i efektywnoœć, tak by stały się dostawcš zaawansowanych usług na rynku międzynarodowym.

- Sfinansować międzynarodowš kampanię promujšcš Polskę jako europejskiego lidera outsourcingu i offshoringu.

- Pomóc polskim miastom, szczególnie œredniej wielkoœci, przycišgać inwestorów z sektora usług dla biznesu.

Dalszy rozwój polskiej gospodarki i dogonienie Europy Zachodniej nie jest ani oczywiste, ani łatwe. Dobra wiadomoœć jest taka, że nie potrzeba rewolucji, ale reformatorskiej odwagi. Polska może osišgnšć sukces w oparciu o dotychczasowe atuty: wykształconš i konkurencyjnš kosztowo siłę roboczš, strategiczne położenie w sercu Europy, coraz lepszš infrastrukturę komunikacyjnš, duży popyt wewnętrzny oraz stosunkowo stabilnš sytuację makroekonomicznš. Bez wštpienia musi jednak jasno zdefiniować motory wzrostu na następnš dekadę.

Autor jest dyrektorem zarzšdzajšcym McKinsey & Company w Polsce oraz szefem pionu TMT w Europie Œrodkowo-Wschodniej, na Bliskim Wschodzie i w Afryce.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL