Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

W sieci opinii

Anna Kozicka-Kołaczkowska: Autostrada do Polski w Wielki Czwartek

Anna Kozicka–Kołaczkowska
archiwum prywatne
„Nasza religijnoœć powoduje, że jesteœmy mocni”.

„Livry ( Wielki Wtorek ) 24 marca 1671 Jestem tu, mój skarbie, od trzech godzin. Wyjechałam z Paryża z księżulem, Helenš, Herbertem i Marfizkš, aby do Wielkiego Czwartku pobyć z dala od ludzi i zgiełku. Chcę być całkiem sama, urzšdzić sobie małš pustelnię, modlić się i dumać nad różnymi sprawami. Chcę się wypoœcić, a to z różnych powodów, nachodzić się za wszystkie czasy przesiedziane w pokoju, a przede wszystkim wynudzić się Bogu na chwalę. (...)

(Wielki Czwartek ) 25 marca 1671 ( ... ) całkowita samotnoœć, cisza, żałobne nabożeństwo, żałobne œpiewanie, jutrznia nocna ( nigdy nie byłam w Livry w Wielkim Tygodniu ) œcisły post i w ogrodzie tak pięknie, że byœ się zachwyciła. Wszystko to chwytało mnie za serce."

- w Wielki Tydzień wspominam także Paniš de Sevigne, jednš z tych osób, które choć minęły przed wiekami, sš mi bliskie. W Carnavalet - Muzeum Historii Paryża - leży w gablocie strzęp jej sukni w roli bezcennej, jedynej po niej, materialnej pamištki. Z grobem tej wielkiej damy na dworze Ludwika XIV, a także z jej całš, fizycznš doczesnoœciš, w równie dziki sposób jak z żyjšcymi i zmarłymi ludŸmi starej elity, rozprawiła się sto lat po jej œmierci Wielka Rewolucja. Obecnie listy Madame de Sevigne należš do francuskiego kanonu kultury. Większoœć z tych, które przetrwały, odkryto po dziesištkach lat przypadkiem, w meblach stojšcych pod gołym niebem w handlu starzyznš. Ukazujš one podszewkę życia dworu, który wyniósł Francję na szczyt cywilizacji białego człowieka. Ich autorka jest osobš bystrš, dowcipnš, nieco złoœliwš, œwietnie poinformowanš. Ta wysokiej kultury sawantka i elegantka żyła wœród najsławniejszych postaci epoki. Orientowała się w szczegółach każdego dnia dworu Króla Słońce. Niezwykła, codzienna przyjaŸń łšczyła jš z filozofem i pisarzem La Rochefoucauld. Listy de Sevigne pełne subtelnych anegdot, pysznych opisów i refleksji wydano u nas dawno i w żałoœnie krótkim wyborze, ale i tak jest czym się delektować.

Jak symboliczna resztka sukni Madame de Sevigne, tak przedrewolucyjny dorobek Francji ocalały z barbarzyńskiego dzieła spustoszenia Wielkiej Rewolucji Francuskiej stanowi cenny legat historii. Luwr i mury francuskich katedr, koœciołów, pałaców i zamków, architektura, malarstwo, rzeŸba, tragedia, komedia, opera i balet Francji czasów przedrewolucyjnych, to diamenty kultury białego człowieka. Polski ksišdz Jerzy Skotnicki – proboszcz pięciu francuskich parafii - opowiada: „W mojej pierwszej parafii był koœciół z IX wieku, konsekrowany w 910 r., kiedy Polska nie była jeszcze ochrzczona! W Vivonne koœciół jest z XI wieku, a podczas prowadzonych tam prac remontowych wydobyto sarkofagi z V wieku. We Francji można zobaczyć korzenie Koœcioła". ( Wywiad ks. Ireneusza Skubisia, „Niedziela:, nr 35/2011 ).

I pani de Sevigne była wnuczkš francuskiej œwiętej Chantal. Niestety, rewolucyjne dzieło zniszczenia gnębi Francję po dziœ dzień, dlatego na zwodnicze hasło „Liberte Egalite Fraternite" wyryte na froncie każdego merostwa na czeœć tej pierwszej masakry elit mój organizm reaguje odrazš. Identycznie, jak na widok czerwonych gwiazd z betonowych obelisków. Tym bardziej w słodkiej ojczyŸnie rycerza Rolanda, Heloizy i Abelarda, Joanny d, Arc, œwiętej Tereski z Lisieux, Bernadety Soubirous. Odczuwam współczucie dla Francuzów i dla œwiata, gdyż sšdzę, że bez rewolucyjnych mordów ludzkoœci żyłoby się piękniej i lepiej, a wolnoœci, równoœci, ani braterstwa narodów jak nie było, tak dotšd nie ma.

„Francjo, najstarsza córo Koœcioła, co zrobiłaœ ze swoim chrztem? – dobijał się Jan Paweł II do ambicji i pamięci francuskiego narodu. Te papieskie, gorzkie wypomnienia potwierdza chociażby każda, francuska niedziela po francuskim, pięknym pištku i takiejż sobocie. Po targu, na którym skrupulatnie wybiera się każdš jarzynkę do przepysznego obiadu. Po wykwintnych, wyrafinowanych kolacjach weekendu w najlepszych restauracjach i kawiarniach œwiata do póŸnego wieczoru ten naród, któremu w uprzejmoœci, klasie i kulturze bycia na co dzień wcišż żaden zdaje się nie dorównywać, pozwolił odebrać sobie chrzeœcijańskie niedziele i œwięta. „Zapach róży rozbite zachowajš szczštki" – kiedy o nim myœlę przychodzi mi do głowy fraza o stłuczonej czarze z potpourri z poematu Słowackiego i tym smutniejsza wydaje mi się postchrzeœcijańska, pusta, okradziona z wielkiego dziedzictwa duchowoœci niedziela głuchych, rzadko otwieranych, francuskich koœciołów. Francji okaleczonej z korzeni, pamięci i œwiadomoœci, że nie byłoby jej wielkoœci bez chrzeœcijaństwa. A kulturowa pustka przycišga marne ekwiwalenty. Jak główka uczonej, wojujšcej ateistki, byłej od kwietnia pracownicy znajomego, której, jak się okazało, pokaŸnš częœć służbowych wydatków telefonicznych stanowiły porady wróżki.

„Francja jest najbardziej islamskim krajem w Europie. Oficjalnie mieszka tam 8 milionów muzułmanów. Dzieci urodzone we Francji sš Francuzami. Mówi się o 20 milionowej grupie muzułmanów na 60 milionów ludnoœci Francji. (...) Jestem w Vivonne kapelanem w więzieniu, które liczy 600 osób, kobiet i mężczyzn, gdzie 70 procent stanowiš muzułmanie. Do posługi tym ludziom jest 3 imamów i 1 kapłan."- mówi ksišdz Skotnicki.

Idzie więc ku temu, że nie tylko chrzeœcijaninowi, ale nawet zażartemu marksiœcie i dumnemu, postępowemu ateiœcie, jakiemuœ hardemu Charlie już wkrótce także może nie być łatwo ujœć z pogłowiem spod maczety lub scyzoryka. W nadcišgajšcej erze tzw. państwa islamskiego lobotomię pamięci historycznej leczy się prostymi sposobami. Tyle z tego na razie pożytku, że dziœ jak na dłoni objawia się skala oszustwa lewackich szyderstw ze œredniowiecznych krucjat rycerzy zachodniego chrzeœcijaństwa. Stalinowscy mędrcy niemal do wczoraj wbijali je w mózgi mas. Chłostali nimi Koœciół jako dowodami hańby. Nowym blaskiem zaczyna lœnić też w tej dobie znaczenie wiktorii Jana Sobieskiego pod Wiedniem. Unosiła się nad niš w listach do córki także Madame de Sevigne. W tonie podziwu i wdzięcznoœci mówiło się o Sobieskim na dworze Króla Słońce, przerażonym wizjš postronka nadcišgajšcej hordy tureckiej.

„We Francji nie trzeba ludzi karmić, bo jest obfitoœć jedzenia. Natomiast jest wiele problemów o podłożu psychologicznym. Nie spotkałem w Polsce tylu osób o tak słabej psychice. Nasza religijnoœć powoduje, że jesteœmy mocni psychicznie. Widzimy sens życia. Mimo, że jest czasem trudno, trzymamy się. Francuzi sš nieodporni psychicznie, łatwo się zniechęcajš, załamujš" – twierdzi ksišdz Skotnicki, który bywa także spowiednikiem.

W Wielki Czwartek od południa Francji aż do mety, trzema pasami autostrady, o czwartej rano sunšł do naszego kraju nieprawdopodobnie gęsty, gigantyczny, wyjštkowy, nieprzerwany sznur aut. Wcale mnie to nie dziwi. Za to kocham Polaków. Alleluja!

ródło: W Sieci Opinii

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL