Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

W sieci opinii

Mazowiecka wyższość nad Dzikim Zachodem

Stanisław Remuszko
Fotorzepa
Za komuny był œwięty spokój, ład i porzšdek.

Chuliganie, kibole, wandale i wariaci zdarzali się zawsze i wszędzie, ale œrednie i starsze pokolenie potwierdzi, że w PRL było ich kilkanaœcie razy mniej. Jak to możliwe?

Hipoteza medialna głosi, iż „ekscesów” i „wyczynów” było tyle samo, tylko mniej było samych mediów, a te, które były, podlegały wszechwładnej państwowej cenzurze. Cenzura zaœ – ta z centralš na Mysiej i delegaturami we wszystkich ważniejszych miastach – nie zezwalała na publikowanie prawdziwych doniesień o poziomie przestępczoœci/wykraczalnoœci, gdyż podważałoby to wizję realnego socjalizmu jako ustrojowego raju. Dziœ cenzura nie tylko jest zakazana konstytucyjnie (art. 54.), lecz – a może przede wszystkim – istnieje internet, dzięki któremu dobre i złe wieœci trafiajš pod strzechy jak leci i czyniš to dosłownie z prędkoœciš œwiatła.

Hipoteza wychowawcza sugeruje, że chodzi o brutalnš przemoc mundurowej, sšdowniczej i rodzicielskiej władzy ludowej. Pijany chuligan spod budki z piwem (innych nie było), który wybił szybę w budce telefonicznej, musiał się liczyć z nieuchronnš milicyjnš represjš. Łomot, dołek, bomba i tryb. Młodociany wandal, zwany dziœ ulicznym artystš-graficiarzem, który swoimi bazgrołami zniszczył œwieżo odmalowanš elewację, dostawał lanie od ukaranego grzywnš ojca, i więcej tego nie robił. Dziœ ojciec poszedłby za to do więzienia, gdyż „edukacja cielesna” również jest zakazana konstytucyjnie (art. 40.). Młodszemu pokoleniu trzeba jeszcze wyjaœnić znaczenie pojęć „budka z piwem” oraz „budka telefoniczna”.

Według hipotezy filozoficznej (wersja heglowsko-marksistowska), dopiero w III RP wytyczone zostały prawidłowe granice wolnoœci obywatelskiej, co wyraziło się w słynnym haœle „róbta co chceta”. Dziœ każdy może swobodnie manifestować swoje poglšdy, ten zaœ, kto mu w tym próbowałby przeszkadzać, zostanie pocišgnięty do odpowiedzialnoœci za kneblowanie ust.  O osobach publicznych można mówić brzydko i dosadnie bardziej niż o osobach prywatnych (europejskie kryterium grubej skóry), państwowe zaœ siły porzšdkowe po to zostały wyposażone w kosztowne tarcze, hełmy i przyłbice, aby opłacanym z budżetu funkcjonariuszom nie groził większy uszczerbek na zdrowiu wskutek przypadkowego zderzenia z pokojowo ciœniętym betonowym krawężnikiem, stalowš mutrš lub innym wyrazicielem demokratycznych obywatelskich zapatrywań.

I tylko nie wiem, jak racjonalnie wyjaœnić postępowanie naszego Biura Ochrony Rzšdu podczas niedawnego głoœnego incydentu z bronkobusem. Spytałem waszyngtońskich kumpli, czy często zdarza się w USA ostrzelanie prezydenckiej limuzyny – ot, dla płochego żartu – niewinnymi pociskami wypełnionymi farbš. Odpowiedzieli, że nikt o zdrowych zmysłach takich sztuczek nie próbuje, gdyż natychmiast zostałby zabity przez agentów Secret Servis, którzy dopiero potem sprawdziliby, kto, z czego i dlaczego strzelał.

Bogu dzięki, nad Wisłš nikt nie musi się obawiać takich nerwowych reakcji.

Masz pytanie do autora? remuszko@gmail.com

ródło: W Sieci Opinii

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL