Ulotne paliwo europejskiej polityki

aktualizacja: 11.02.2015, 07:55
Mikołaj Budzanowski
Mikołaj Budzanowski
Foto: Fotorzepa/Jerzy Dudek

Najprostszym sposobem odpolitycznienia zakupów gazu byłoby uruchomienie europejskiej hurtowej giełdy tego surowca – pisze Mikołaj Budzanowski, były minister skarbu.

Historia kolejnych negocjacji gazowych pokazuje, że całymi latami problemem dla większości krajów Europy Środkowo-Wschodniej był brak rzetelnej informacji. W trakcie negocjacji gazowych w latach 2009/2010 „rzekomo dobrze poinformowane źródła" twierdziły, że wszyscy zawierają kontrakty długoletnie, nawet do 2034 r. I że cena naszego kontraktu gazowego z Gazpromem jest rynkowa. Po kilku miesiącach od podpisania kontraktu okazywało się, że sytuacja jest zgoła odmienna. Znowu Polskę dzieliło magiczne 10–20 proc. od ceny oferowanej innym krajom.

Opór przed jawnością

Przełomem było zaangażowanie Komisji Europejskiej w negocjacje gazowe w 2010 r. na poziomie porozumienia międzyrządowego. Właśnie dzięki interwencji tej instytucji podpisaliśmy dokument zgodny z naszym interesem i zachodnimi standardami.

Byliśmy prekursorami takiego rozwiązania. Ta dobra praktyka, która stoi u podstaw dzisiejszej Unii Energetycznej. Dlatego wierzę w skuteczność interwencji Komisji przy procesie zakupów błękitnego surowca. Inaczej potwierdzi się reguła: im bliżej Gazpromu, tym droższy gaz.

Nie miejmy jednak złudzeń. Nie można pokładać dużych nadziei w instrumencie transparentności – publicznym dostępie do informacji o cenie. Interesy krajów członkowskich są tutaj sprzeczne. Propozycja dotycząca rzekomej dobrowolności takich działań nie rozwiąże tego problemu.

Dla biznesu umiejętność negocjacji jest kompetencją, dla polityki gwarancją trwania. Doświadczenie decyduje o podpisaniu takiego czy innego kontraktu. Czy jako przedsiębiorca chciałbym ujawniać, po jakiej cenie importuję gaz dla swoich klientów? Dlaczego miałbym dzielić się tą wiedzą z kimś innym? Myślę, że odpowiedź byłaby jednoznacznie negatywna.

A jednak istnieje pewien niuans: dodatkowe interesy i zobowiązania pozagazowe towarzyszące takim negocjacjom. A to już wychodzi poza zwykłą wycenę kontraktu gazowego i 1000 m sześciennych paliwa. Sprawa jest więc bardziej złożona. I nie dotyczy tylko Gazpromu, ale również innych importerów, np. QatarGasu.

Gaz na giełdę

Obok wspólnych zakupów gazu należałoby wprowadzić obowiązkowy mechanizm giełdowy. Zachowując i szanując prawo do tajemnicy handlowej, spółki zajmujące się obrotem importowanego gazu na europejskim rynku powinny mieć z góry narzucony sposób ustanawiania ceny. Praktycznym i przydatnym mechanizmem prawnym byłoby wprowadzenie formuły oparcia handlu surowcem na płynnych giełdach gazu w Europie.

Taki obowiązek został nałożony m.in. na polską firmę PGNiG w ustawie z 2013 r. (tzw. obligo gazowe) i był zgodny z prawem unijnym. Punktami referencyjnymi byłyby giełdy: niemiecka, holenderska i brytyjska. Warto zaznaczyć, że w części umów, w tym również PGNiG, udało się już taki mechanizm wprowadzić w wyniku negocjacji w 2012 r.

Biorąc rozwiązania dotyczące ropy za wzór, najprostszym mechanizmem odpolitycznienia zakupów gazu byłoby uruchomienie europejskiej giełdy hurtowej surowca. Taka giełda zlikwidowałaby tzw. regionalizację cen przez głównych dostawców gazu do Europy. Podobne rozwiązania znalazły zastosowanie – i to z sukcesem – w USA (Henry Hub), jak również w Wielkiej Brytanii (National Balancing Point) oraz Niemczech (Gaspool/Net Connect Germany). Referencyjnym wskaźnikiem dla Unii Europejskiej mógłby być TTF (Title Transfer Facility) – holenderski ośrodek handlu gazem, najbardziej płynna giełda tego paliwa w Europie lub też kilka giełd: NBP/TTF oraz Gaspool/NCG.

Dzisiejszy opór przed rozwiązaniem zakupów grupowych, nie powinien wyeliminować tego postulatu ze stołu negocjacyjnego. Polska musi zabiegać o wprowadzenie tego mechanizmu w sytuacjach kryzysowych, np. wobec zagrożenia dostaw.

Nadrzędną sprawą dla Polski jest swobodny, fizyczny dostęp do rynku europejskiego oraz rozwinięcie giełdy gazu w Polsce. Dzisiaj jesteśmy bezpieczni, ale tylko do czasu. W związku z budową nowych bloków energetycznych opartych na gazie w najbliższych latach wzrośnie zapotrzebowanie na ten surowiec w Polsce o kolejne 2,5 mld m sześc. Gazprom zapowiada wzrost eksportu gazu do Europy i nie można wykluczyć, że będzie starał się zachęcić kolejnych partnerów w Polsce czy innych krajach europejskich „specjalnymi ofertami wiązanymi".

Musimy być na to gotowi. Oba mechanizmy – obligo giełdowe – oraz dostęp do informacji powinny być wprowadzone już w pierwszej połowie tego roku, bo w maju upływa termin kolejnych negocjacji gazowych Gazpromu i PGNiG.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE