REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj » Polityka

Polityka

Tusk jak dobrze skrojona opowieść

Małgorzata Subotić 08-04-2008, ostatnia aktualizacja 08-04-2008 04:13
Wielkość tekstu: A A A
źródło: Rzeczpospolita
Redakcja poleca:

- Dziś, by dotrzeć do ludzi, którzy nie interesują się polityką, nie wystarczą już spin doktorzy. Potrzebni są story spinnersi – którzy opowiadają historie i potrafią wywołać emocje – uważa specjalista od wizerunku Eryk Mistewicz.

Premier Donald Tusk jest, według sondaży, najlepiej ocenianym szefem polskiego rządu po 1989 roku.

Z badań opublikowanych we wczorajszej „Rzeczpospolitej” wynika, że ankietowani wystawiają mu najwyższe noty. Uważają, że świetnie reprezentuje nasz kraj za granicą i dba o interes narodowy. Trochę gorzej oceniają jego działalność w kraju przy rozwiązywaniu konfliktów społecznych. Polacy zachowują się tak, jakby się w Tusku zakochali. Zdaniem wielu komentatorów tak wysokie noty premier zawdzięcza w dużej mierze skutecznej kreacji wizerunku. W opinii Eryka Mistewicza, specjalisty od PR, główni story spinnersi premiera: Rafał Grupiński, Agnieszka Liszka i Tomasz Arabski, konstruują dla niego opowieść o cudzie, która przypomina dobrze skrojoną mszę. I cały czas tę opowieść podgrzewają. Raz jest o cudzie miłości, innym razem o cudzie porozumienia.

Rz: Jak jest kreowany wizerunek premiera Tuska?

Eryk Mistewicz: Profesjonalnie. Ostatnio z wykorzystaniem najnowszych zdobyczy marketingu politycznego, w tym zarządzania opowieścią.

Lepiej, niż robili to w odniesieniu do Jarosława i Lecha Kaczyńskich spin doktorzy PiS?

To, co robili Adam Bielan i Michał Kamiński, było drugą fazą marketingu politycznego w Polsce. Nieco już archaiczną.

A na czym polegała pierwsza?

Przed spin doktorami politycy byli tacy, jacy byli. Dużo czytali, wygłaszali długie referaty. Wystąpień nie poprzedzały fokusy, nie badano więc, jak reagują ludzie na to, co i jak mówią. Nie wiedzieli, dlaczego przegrywają. Gdyby przy prawicy w latach 90. byli marketingowcy, choćby klasy Bielana i Kamińskiego, obraz tego rejonu sceny, skłóconej, przegrywającej, byłby zapewne lepszy.

Czyli Bielan i Kamiński wprowadzili jednak wtedy nową jakość?

Przenieśli do Polski to, co działało w USA 20, 30 lat temu. Reklamówki PiS, które wychodziły spod ich rąk w kampanii 2005 roku, były kopiami spotów z USA. Zresztą marketingowcy drugiej strony, czyli PO, też czerpali z materiałów amerykańskich sprzed 20 lat. Tak wyobrażano sobie robienie polityki.

To jak jest dzisiaj? Jak robi to ekipa Tuska?

W budowaniu wizerunku w Europie, w świecie skończyła się epoka spin doktorów, wizerunkowych stylistów i podpowiadaczy. Podstawy: uśmiechaj się, miej czystą koszulę, podawaj ręce, stań wśród młodych ludzi, nie bądź naburmuszony, nie stosuj więcej niż 1000 słów, których ludzie powszechnie używają – już nie wystarczają. W przestrzeni przesyconej informacją i obrazami stacji nadających „całą prawdę całą dobę” nie ma już czasu na przekonywanie, argumentowanie. Aby przymusić ludzi do zwrócenia uwagi na naszą politykę, musimy się posługiwać symbolami, opowieściami, flashami – tak jak „cud” Donalda Tuska. Jeden z wybitnych polityków powiedział mi ostatnio, że dzisiaj polityka przypomina dobrze skrojoną mszę.

Dobrze skrojoną mszę? O co chodzi?

Dobra msza to ciekawa homilia. A ta oznacza cytat, kilka opowieści z życia i na zakończenie powtórzenie cytatu. Politycy zawsze chcieli opowiedzieć świat po swojemu. Wynajęci trubadurzy chodzili od miasteczka do miasteczka, opowiadając o wspaniałych władcach. O dobrych rycerzach, żywotach świętych, o cudach, szatanach, potworach – choćby ciasteczkowych. Kto nauczy się przyrządzać swą wypowiedź lepiej, ten wygrywa. „Będziemy was bronić przed terrorystami z Teheranu i homoseksualistami z Hollywood” – jest przecież skuteczniejszym przesłaniem niż: „Jesteśmy dla was, aby było czyste powietrze, bezpieczne szkoły i lepsza służba zdrowia”. To umiejętne wytworzenie emocji, narracji, opowieści.

Jakie są tego konsekwencje?

W świecie XXI wieku mity zastępują ideologie, opowieści wypierają programy polityczne, a wiara – racjonalne przekonywanie. Potrzebni są już nie spin doktorzy, ale story spinnersi, konstruujący opowieść, która zawładnie opinią publiczną, poruszy ludzi nieinteresujących się polityką. Oni nie oglądają TVN 24, nie czytają „Rzeczpospolitej”. Nie tylko trzeba do nich dotrzeć, ale jeszcze rozpalić emocje. Rozpalone miłość i nienawiść spowodowały 86-proc. udział w wyborach francuskich.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

„Murzynek” to brzmi pieszczotliwie

Je­śli ktoś czu­je się choć tro­chę ura­żo­ny, to na­wet je­śli nie chcia­łem go do­tknąć i nie uwa­żam wy­po­wie­dzi za ob­raź­li­wą, to z grzecz­no­ści prze­pra­szam - mówi poseł Marek Suski >>