Wycieczka na Majorkę za wpis za listę leków

aktualizacja: 08.01.2015, 13:46
Foto: Materiały CBA

Była dyrektor z Narodowego Funduszu Zdrowia oraz szefowa do spraw sprzedaży firmy farmaceutycznej odpowiedzą za korupcję. Łapówką miała być wycieczka zafundowana urzędniczce w zamian za przychylność przy ubieganiu się o zatwierdzenie refundacji leku.

- Do sądu trafił akt oskarżenia w związku z zakończeniem postępowania dotyczącego podejrzenia przyjęcia korzyści majątkowej przez osobę pełniącą funkcję publiczną w NFZ – informuje Jacek Dobrzyński, rzecznik Centralnego Biura Antykorupcyjnego, które wraz z warszawską prokuraturą prowadziło w tej sprawie śledztwo.

Do zatrzymania obu kobiet doszło w październiku ubiegłego roku. Jedną z nich jest Barbara W., była dyrektor Departamentu Gospodarowania Lekami Narodowego Funduszu Zdrowia. Prokuratura zarzuca jej, że w związku z pełnieniem funkcji publicznej dyrektora departamentu w NFZ, przyjęła w lipcu 2013 r. od Anny C. - przedstawicielki firmy farmaceutycznej - łapówkę w postaci wycieczki turystycznej. Chodzi o kilkudniowy wyjazd na Majorkę o wartości blisko 3,6 tys. zł. Łapówka  - jak ustalili śledczy - została wręczona w nadziei, że urzędniczka przychylniej potraktuje starania przedstawicielki firmy farmaceutycznej zmierzające do wpisania produkowanego przez nią leku na listę refundacyjną.

- Korzyść majątkowa została wręczona w zamian za wsparcie w procesie ubiegania się o zatwierdzenie refundacji leku – potwierdza prok. Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Jednak sprawa się wydała, o łapówce dowiedziało się CBA. Ostatecznie, obie podejrzane odpowiedzą za korupcję. Anna - za wręczenie łapówki funkcjonariuszowi publicznemu, urzędniczka za jej przyjęcie.

Przesłuchane w śledztwie kobiety początkowo przyznały się do zarzutów oraz złożyły wyjaśnienia potwierdzające ustalenia śledczych. Obie początkowo zadeklarowały dobrowolne poddanie się karze i wyraziły gotowość zapłacenia grzywny. Jednak podczas kolejnego przesłuchania, zmieniły stanowisko. Potwierdziły co prawda fakt zafundowania wycieczki, jednak twierdziły, że nie była to łapówka, bo wyjazd nie miał żadnego związku z pełnioną przez Barbarę W. funkcją publiczną. Wycofały także wniosek o dobrowolne poddanie się karze.

Dlatego prokuratura skierowała akt oskarżenia do sądu, który przeprowadzi proces i oceni czy kobiety dopuściły się przestępstwa.

- Mamy szereg dowodów, w tym również niejawnych, które potwierdzają, że wycieczka stanowiła korzyść majątkową i pozostawała w związku z pełnioną funkcją publiczną - mówi "Rzeczpospolitej" prok. Przemysław Nowak. - Kwestionowanie tego faktu przez oskarżone jest ich linią obrony - dodaje. Według informacji "Rzeczpospolitej" śledczy dysponują mocnymi dowodami m. in. z podsłuchów.

Lek, za którego wpisanie - jak twierdzi prokuratura i CBA - miała być wręczona łapówka znalazł się na liście refundacyjnej. Czy i jaki wpływ mogła na to mieć zachęta w postaci wycieczki? - Była urzędniczka NFZ głosowała za refundacją - zaznacza prok. Nowak.

Za korupcję byłej dyrektorce Funduszu grozi do ośmiu lat więzienia. Od wiosny zeszłego roku Barbara W. już nie pracuje w NFZ.

POLECAMY

KOMENTARZE