Trzy dramaty Wyspiańskiego w Teatrze Stu

aktualizacja: 29.12.2014, 07:50
Foto: Teatr STU, Jacek Wrzesiński Jacek Wrzesiński

„Wesele", „Wyzwolenie" i „Akropolis" w jednym spektaklu STU - pisze Jan Bończa-Szabłowski.

Połączenie w jeden wieczór teatralny trzech dramatów Stanisława Wyspiańskiego jest przedsięwzięciem śmiałym i dotychczas niespotykanym w polskim teatrze. Spektakl „Wędrowanie" zrealizowany przez Krzysztofa Jasińskiego, z którym wkrótce krakowski Teatr STU ruszy w Polskę, pokazał, że ryzyko się opłaciło.

Jasiński – wbrew „dramaturgom, którzy lubią się wtrącać" – zawierzył samemu Wyspiańskiemu. Nie dodał mu współczesnych cytatów, nie inkrustował tekstami innych autorów. Wybrał to, co ponadczasowe. I właśnie dlatego to „lustro Wyspiańskiego", w którym przegląda się kolejne pokolenie Polaków, nie straciło nic ze swej głębi i ostrości.

Ponadczterogodzinny wieczór rozpoczyna 80-minutowe „Wesele" . W tej części Jasiński zachował niemal wszystkie wątki utworu. Postacie Widma pojawiają się jako senne widziadła, a początkowy doniosły i odświętny klimat (muzyka Grechuty i Kantego Pawluśkiewicza) z czasem ustępuje popularnym przebojom disco polo. W tej chacie rozśpiewanej jesteśmy świadkami odwiecznych sporów, waśni, zacietrzewienia oraz pięknych idei, które pozostają w sferze marzeń.

W „Wyzwoleniu" spotykamy się z tą samą jedenastką aktorów. Tyle że „weselny" Poeta, pozostając idealistą, staje się Konradem. Zmaga się ze swymi wewnętrznymi demonami. Jasiński wpisał tę opowieść w 22 karty tarota. Pojawiające się postacie mają więc symbolizować stopnie wtajemniczenia, które ma doprowadzić Konrada do ostatecznego wyzwolenia. I tu padają znamienne słowa „Wyzwolin ten doczeka się dnia, co własną wolą wyzwolony".

Właśnie te słowa stają się oskarżeniem wobec niemocy Konrada i przywodzą na myśl słowa Mickiewicza: „Człowieku, gdybyś wiedział, jaka twoja władza". Bezradny Konrad próbuje znaleźć oparcie w zjawiskowej Muzie (znakomita jak zawsze Beata Rybotycka), ale o jego duszę walczy także Karmazyn (wspaniały Krzysztof Pluskota).

„Wędrowanie" z Wyspiańskim kończy się fragmentami „Akropolis". W tym rzadko wystawianym dramacie ożywione postaci ze znanych pomników wawelskich przyjmują postać antycznych bohaterów. Wyspiański, mówiąc o naszych polskich sprawach, chciał pokazać je na szerszym tle, choćby poprzez nawiązanie do znanych wszystkim mitów antycznych. Ale te postacie wydają się bliskimi krewnymi bohaterów „Wesela". Teraz spotykamy je gdzieś w zaświatach. Obserwujemy ich „życie po życiu". I znów pojawia się patriotyczna, bohaterska nuta zatopiona w morzu niemożności.

„Wędrowanie" wg Stanisława Wyspiańskiego ma wiele atutów. Nie sposób nie wspomnieć o efektownej oprawie plastycznej. Świetnie dobrana jest muzyka. Obok wspomnianych już kompozycji są też cytaty z pieśni patriotycznych. Łatwo wytropić aluzje do współczesności (nie tylko zdjęcia z ostatniego pochówku na Wawelu w cz. III i Karmazyn bardzo przypominający obecnego metropolitę krakowskiego). Ale mimo efektownej oprawy plastycznej i muzycznej w tym spektaklu najważniejsze jest słowo. Jasiński za Wyspiańskim zadaje trudne pytania, na które warto sobie odpowiedzieć. Choćby to, czy potrafimy wyciągać wnioski z historii, czy raczej odpowiadać z rozbrajającą szczerością: „Myśmy wszystko zapomnieli".

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE