Dopalacze: walka z nielegalnymi substancjami bez efektów

aktualizacja: 16.12.2014, 09:07
Ewa Usowicz, zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”
Ewa Usowicz, zastępca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”
Foto: Fotorzepa

Walka z dopalaczami przynosi dramatycznie słabe efekty. Dosłownie dramatyczne, bo w tym roku otruło się nimi już 2 tysiące, zwykle młodych, ludzi. To aż trzykrotnie więcej niż przed rokiem!

Zresztą tak naprawdę mamy do czynienia tylko z udawaniem, że trwa jakaś walka z dopalaczami. Bo to walka z wiatrakami.

Kiedy cztery lata temu przez Polskę przeleciał „Tajfun", słynny dopalacz sprzedawany jako... produkt kolekcjonerski, rząd naprężył muskuły. Słyszeliśmy, że nikt już po dopalaczach umierać nie będzie. Przeprowadzono spektakularną akcję likwidacji ponad tysiąca sklepów, rekwirowano i niszczono towar, wprowadzono zakaz handlu. I co? I nic!

Dopalacze sprzedają się nadal znakomicie. Nawet jeśli uda się jakiś nalot na sprzedawcę „Cząstki boga", „Złotego ognia" czy innego „Pogromcy wampirów" , to często się okazuje, że to substancja... zupełnie legalna.

Nasze przepisy są bowiem tak skonstruowane, że nigdy nie nadążą za inwencją chemików. Do ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii dołączona jest lista zakazanych, niebezpiecznych substancji, która nawet jest aktualizowana. Tyle że po każdej nowelizacji natychmiast powstają nowe wynalazki, których, rzecz jasna, na liście nie ma. Wystarczy nieznacznie zmienić skład chemiczny. Dlaczego u nas taki fortel gwarantuje bezkarność, podczas gdy w wielu krajach – nie?

Na dodatek ten bezstresowy handel w sklepach internetowych – popularne są choćby te czeskie czy chińskie. Ale i belgijskie radzą sobie pod nosem Komisji Europejskiej (sic!) znakomicie! Rzecz jasna, wszystkie funkcjonują na zagranicznych serwerach i niech ktoś tu spróbuje złapać sprzedawcę.

Tragiczne statystyki, o których piszemy w dzisiejszej „Rzeczpospolitej", pokazują, że żarty się skończyły, a rząd powinien poważnie podejść do problemu. Bo poza tajfunowym pokazem siły działa niemrawo. Rządowi potrzebny jest dopalacz! Może „Pogromca wampirów"?

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE