Lek na polskie kompleksy

Przed dawną „Szkocką” parkuje pobieda, w menu w środku – gulasz z krowich wymion. Lwów 1972.
EAST NEWS
Mariusz Urbanek w książce o lwowskiej szkole matematycznej nie stara się wyjaśnić, jako doszło do tego, że w mieście położonym gdzieś na peryferiach Europy spotkała się grupa geniuszy.
O Tuwimie czy Brzechwie, bohaterach wcześniejszych biografii Urbanka, słyszało pewnie każde dziecko, choćby z powodu „Lokomotywy" czy „Rzepki". W swojej najnowszej książce autor „Złego Tyrmanda" podjął się tematu pozornie mniej wdzięcznego – w „Genialnych" opisuje uczonych, którzy tworzyli lwowską szkołę matematyczną, będącą największym polskim wkładem w dzieje nauki powszechnej. Autora tej zbiorowej biografii interesują nie tyle naukowe odkrycia i ich reperkusje, ile skomplikowane, często dramatyczne losy tych kilkunastu ludzi.Czterech z nich Urbanek wybrał na swoich przewodników. Hugo Steinhaus, Stefan Banach, Stanisław Ulam i Stanisław Mazur – najjaśniejsze gwiazdy lwowskiej plejady. Cztery nazwiska, które w świecie matematyki oznaczają więcej (czy wręcz wielokrotnie więcej) niż Miłosz, Iwaszkiewicz, a nawet Gombrowicz w literaturze powszechnej. I cztery jakże symptomatyczne dla dwudziestowiecznych polskich losów życiorysy.Wyniosły S...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL